Alimenty, długi w parabankach, komornik i tępy Damian
Masz komornika na pensji za niespłacone pożyczki, a jednocześnie płacisz (lub powinieneś płacić) na utrzymanie własnych dzieci? W polskim prawie istnieje potężny, choć mało znany mechanizm, który w takiej sytuacji może całkowicie zmienić Twoją sytuację. Mowa o bezwzględnym pierwszeństwie egzekucji alimentów nad wszystkimi innymi długami. To zasada, która potrafi w pełni legalnie „wyłączyć” komornika ścigającego Cię za chwilówki i kredyty.
W tym artykule pokażemy Ci, jak ta zasada, w połączeniu z dobrowolną, notarialną umową alimentacyjną, może stać się Twoją ogromną szansą. Aby to dobrze zrozumieć, zacznijmy od historii. Choć wydaje się ona przerysowana, jej mechanizm prawny jest w 100% autentyczny..
Dylemat moralny: Płacić bankom czy własnym dzieciom?
Dłużnik staje przed wyborem: pozwolić, by połowę jego pensji zabierał komornik na rzecz firmy pożyczkowej, czy może wykorzystać legalne mechanizmy, by te same pieniądze trafiły na utrzymanie jego potomstwa? Aby to zilustrować, poznajmy historię Damiana.
Dobrowolne alimenty to honor mężczyzny
Damian w swej wsi uchodził za wyjątkowego półgłówka. „Bóg stworzył osła i Damiana, aby człowiek miał się do kogo porównywać” – mawiali starsi mieszkańcy wioski. Jako pośmiewisko Damian żył i rósł spokojnie, przeistaczając się w dużego i silnego młodzieńca.
Pomimo niedostatków intelektu Damian był młodzieńcem jurnym, który na potańcówkach w remizie przeistaczał się w lwa parkietu. Czy też klepiska. Niemniej jednak do momentu, w którym nie musiał powiedzieć więcej niż kilku zdań, miał Damian powodzeniu u dziewcząt. Oczywiście tych, które na podrygi przybywały z innych zakątków gminy.
Dwie z nich tak się zafascynowały Damiana pląsami, że po trzech wolnych tańcach motylki czuły nie tylko w brzuchu. Efektem czego była wizyta w pobliskim lasku w celu okazania Damianowi uwielbienia.
Finał był taki, że Damian dwukrotnie został ojcem. Z dwiema różnymi partnerkami. Ale powiedzieć trzeba, że może i intelektem nie grzeszył, ale honorowym był chłopakiem. Dzieci się nie wyrzekł, alimenty dobrowolnie zaproponował. Po 450 zł na dziecko. Sprawiedliwie.
W celu zarobienia pieniędzy Damian zatrudnił się w tartaku. Praca nie była łatwa, ale była. I pieniądze na czas były również. Całe 4500 zł na rękę. Na umowę o pracę i z ZUS-em.
Chwilówki – trudne tematy dla półanalfabety
Posiadanie zarobków sprawiło, że Damiana poczęły obsiadać pokusy. Wiedział bowiem, że koledzy jeżdżą do miasteczka do niejakiego Zenka, który prowadzi kiosk z pożyczkami i ubezpieczeniami. Koledzy mówili, że wystarczy pokazać dowód i zaświadczenia o zarobkach, a Zenek wypłaci za darmo kilka tysięcy złotych. Ważne, żeby tylko o dzieciach i alimentach ani słowa. Trzy tygodnie trenował Damian to, co powie. Gdy poczuł się gotowy, zaraz po pracy wsiadł do PKS-u i pojechał do miasteczka.
Okazało się, że dostanie kasy od Zenka było łatwiejsze, niż mogło się wydawać. Nie pytał o nic, wziął dokumenty, kazał podpisać i powiedział, że za 15 minut pieniądze będą na koncie. Były. Jeszcze tego samego wieczoru Damian zostawił w maszynach typu „jednoręki bandyta” ponad 1500 z pożyczonych 4000 zł.
„To frycowe, jutro się odegram” – powiedział Damian przekonany, że fortuna kołem się toczy i jutro na pewno stanie się milionerem. Nie stał się ani jutro, ani za tydzień. Próbował kilka miesięcy, aż Zenek zakazał przychodzić po pożyczki. A listonosz zaczął przynosić jakieś monity i wezwania do zapłaty.
Damian nie za bardzo rozumiał, o co z tymi pożyczkami chodzi. Że ma coś spłacać. I że do spłaty ma 45.000 zł. Choć pożyczył i przegrał w sumie 20.000 zł. Damian nie czuł się winny, bo w swoim umyśle typu „ziarnko groszku konserwowego” wydedukował, że skoro nie rozumiał, co podpisuje, to nie poczuwa się do oddawania. A zresztą z czego?
Czy te, które pożyczyły nie wiedziały, że on zarabia mało? Wiedziały, a dawały. Więc to ich wina. A nie jego. On co najwyżej może po 100 zł miesięcznie spłacać. Więc niech teraz ktoś weźmie te wszystkie pożyczki w jedna połączy i da mu ratę 100 zł. Albo święty spokój. Bo on, Damian jest ofiarą. Najpierw maszyn, a teraz lichwiarzy.
[PRZYPIS] Powstanie zobowiązań na 45.000 zł, gdy pożyczyło się tylko 20.000 jest naturalną konsekwencją korzystania z drogich pożyczek i prostą drogą do spirali kredytowej. Na szczęście kwoty te w wyniku oddłużania można zredukować i rozłożyć na korzystne raty.
Komornik – wróg, którego nie można piłą łańcuchową poskromić
„Te, które pożyczały” nie podzieliły jednak punktu widzenia Damiana. I po wyczerpaniu wezwań i bezskutecznych monitów (Damian palił nimi w piecu) jeden z wierzycieli udał się do sądu po nakaz.
[Analiza Prawna]: Ten „nakaz”, który Damian spalił w piecu, był najprawdopodobniej nakazem zapłaty z e-sądu. Jego zignorowanie i nie wniesienie sprzeciwu w terminie 14 dni to najpoważniejszy błąd, jaki popełnia dłużnik. Uprawomocnienie się takiego nakazu jest „zielonym światłem” dla komornika i końcem możliwości taniej, skutecznej obrony.
Po jakimś czasie do tartaku przyszło pismo od komornika. Informujące właściciela zakładu, aby od tej pory przelewał komornikowi należną mu część wynagrodzenia. Ten wkurzył się zdrowo. Przygarnął tego półgłówka Damiana z dobrego serca i dał mu pracę. Czuł się za niego odpowiedzialny. A ten mu się odwdzięcza komornikiem.
Krótka rozmowa między szefem tartaku a Damianem
Rozmowa była krótka. Damian jak na spowiedzi wyśpiewał o pożyczkach u Zenka, o automatach i dziwnych pismach. Nie próbował ściemniać, bo po minie szefa widział, że ten jest na maksymalnym wściekłości poziomie. A i jego pięść niebezpiecznie blisko nosa była, gdy zadawał Damianowi trudne dla niego pytania. Bał się, że jest to rodzaj wariografu i gdy skłamie, pięść szybko wychwyci i wyprostuje odpowiedź.
Po 5 minutach szef wiedział wszystko. Ale znał również rozwiązanie. Zadzwonił do znajomego notariusza, porozmawiał z nim w języku dla Damiana całkowicie niezrozumiałym, wreszcie opadł na fotel i powiedział:
– posłuchaj debilu, bo inaczej nazwać cię nie sposób. […] Przez tydzień dałeś komuś zarobić 25 koła. Pomyśl bezmózgu, ile to dla Ciebie miesięcy pracy – wycedził szef.
– eeeeeeeeeeeeeee – Damian usiłował włączyć tryb myślenia, ale widział tylko czarną plamę.
– pół roku pracy za darmo. Tyle durniu będziesz odrabiał swoje zabawy z automatami. I to tylko pod warunkiem, że dzięki mojemu dobremu sercu unicestwię komornika.
– szefie, ja od żadnego komornika nie pożyczałem, tylko od Zenka, co chłopacy mówili – Damian próbował się ratować, nie widząc, ze coraz bardziej pogrąża się.
– dobra orle z groszkiem zamiast mózgu, ty już nie mów nic. Skup się na tym, co teraz ci powiem, bo dzięki temu uratujesz swoją chudą dupę przed komornikiem – szef postanowił po raz kolejny wyciągnąć do Damiana pomocną dłoń.
Alimenty w służbie dłużnika, czyli jak Damian uniknie komornika
Szef kontynuował:
– Za dwa dni masz umówionego notariusza. Na osiemnastą. Stawiasz się u niego ze swoimi dwiema dziuniami, coś je zbrzuchacił. Każda z nich podpisze dokumenty związane z alimentami. Od teraz te alimenty będą ściągane z twojej, debilu, pensji. Dzięki temu po zajęciu alimentacyjnym twoja pensja będzie odchudzona o 900 zł. Czyli zostanie z niej mniej, niż wynosi kwota minimalnego wynagrodzenia. A zatem będę mógł – zgodnie z prawdą i prawem – odpisać komornikowi, że twoja, półgłówku, wypłata nie podlega zajęciu komorniczemu. Ponieważ „siedzi” już na niej komornik egzekwujący alimenty, który ma bezwzględne pierwszeństwo przed komornikami mającymi tytuły wykonawcze związane np. z chwilówkami. – to ostatnie szefuńcio rzucił z rozpędu, nie miał wszak nadziei, że Damian coś z tego pojmie.
– Co za tym idzie – kontynuował – ocalisz swoją wypłatę. Nie robię tego dla ciebie, boś idiota i nauczka byłaby najlepszą lekcją. Ale dla twoich dzieci. Już i tak los je pokarał ojcem, co podpisać się ledwie potrafi, a bierze się za zaciąganie kredytów. Niech choć mają zapewnione pieniądze.
Damian niewiele z tego zrozumiał, ale uśmiechnął się do szefa z wdzięcznością
– dzięki szefie, że mnie szef nie zwolnił i nie dał skrzywdzić – wydusił
– dobra, idź już, bo nie mogę patrzeć na durną gębę – szef najwyraźniej nie lubił podziękowań – idź prosto do moich automatów. Usiądź przy automacie do heblowania. I do końca dnia graj na nim tak, żeby wióry leciały – szef zadowolony ze swego ciętego dowcipu włączył laptopa i zaczął przeglądać pocztę.
Jak to działa? Dogłębna analiza prawna strategii „Alimenty ponad wszystko”
Dziękujemy, że przeczytałeś do końca historię Damiana. Czas teraz, abyś, w przeciwieństwie do niego, w pełni zrozumiał, jaki mechanizm prawny stoi za tą potężną strategią. Jej fundamentem jest art. 1025 Kodeksu postępowania cywilnego, który ustala ścisłą hierarchię i kolejność zaspokajania wierzycieli w przypadku zbiegu egzekucji.
Dlaczego alimenty zawsze wygrywają?
Zgodnie ze wspomnianym przepisem, należności alimentacyjne (kategoria druga) mają **bezwzględne pierwszeństwo** przed niemal wszystkimi innymi rodzajami długów, w tym należnościami zabezpieczonymi hipotecznie (kategoria piąta) i, co najważniejsze, przed **wszelkimi innymi wierzytelnościami, czyli Twoimi niespłaconymi kredytami i chwilówkami (kategoria dziewiąta i dziesiąta).**
Gdy do pracodawcy trafia tytuł wykonawczy dotyczący alimentów (nawet tych dobrowolnych, ustanowionych aktem notarialnym), ma on obowiązek potrącać je w pierwszej kolejności. Jeśli po potrąceniu alimentów pozostała kwota wynagrodzenia jest niższa niż kwota wolna od zajęcia (pensja minimalna), pracodawca zgodnie z prawdą i prawem informuje „starego” komornika, że nie ma już z czego prowadzić dalszej egzekucji.
Jak to zrobić w praktyce? Umowa alimentacyjna u notariusza
Alimenty na dzieci, które chronią przed komornikiem, nie wymagają rozwodu czy choćby separacji.
Alimenty skutkujące podpisaniem umowy alimentacyjnej sprawdzają się w każdej rodzinie. Również tej, w której panuje harmonia i miłość. A zakłócić ją może zajęcie komornicze. Dzięki alimentom sprawisz, że pieniądze zabierane z pensji przez komornika, wrócą szczęśliwie do domu.
Procedura jest stosunkowo prosta. Obydwoje rodzice udają się do notariusza, aby zawrzeć umowę alimentacyjną w formie aktu notarialnego. W umowie tej, rodzic zobowiązujący się do płacenia (dłużnik) dobrowolnie poddaje się egzekucji co do określonej kwoty na rzecz dziecka (reprezentowanego przez drugiego rodzica). Taki akt notarialny, po nadaniu mu przez sąd klauzuli wykonalności, staje się pełnoprawnym tytułem wykonawczym, na podstawie którego można wszcząć egzekucję komorniczą – w pełni kontrolowaną przez drugiego z rodziców.
Ryzyka i kwestie etyczne – co musisz wiedzieć?
Trzeba to jasno powiedzieć: jest to strategia zaawansowana i kontrowersyjna. Jej celem nie jest unikanie odpowiedzialności za utrzymanie dzieci – wręcz przeciwnie, jest to narzędzie, które zapewnia, że zarobione przez Ciebie pieniądze w pierwszej kolejności trafiają do Twojej rodziny, a nie do wierzyciela. .
Jeśli jesteś zainteresowany tematem, zapraszam do (tym razem poważnego, choć nadal napisanego przystępnym językiem) artykułu o unikaniu komornika dzięki alimentom.

Pracodawca może dokonywać potrąceń na zaspokojenie świadczeń alimentacyjnych na wniosek wierzyciela na podstawie przedłożonego tytułu wykonawczego, bez postępowania egzekucyjnego, pod warunkiem, że:
1) w przypadku, gdy jest więcej niż 1 wierzyciel alimentacyjny, łączna suma która może być potrącona (określona przepisami ustawy) wystarcza na pełne pokrycie wszystkich należności alimentacyjnych,
2) wynagrodzenie nie jest zajęte w trybie egzekucji (sądowej lub administracyjnej).
Biorąc pod uwagę powyższe i przenosząc to na grunt przedstawionego stanu faktycznego – nie ma możliwości uniknięcia Komornika.
Pytanie, czy nie wystarczy, by szef tępego Damiana mając dostarczone tytuły wykonawcze od obu panien sam przelewał im należne sumy, chroniąc resztę wypłaty Damiana? Czy musi jednak koniecznie być w to zaangażowany komornik „alimentacyjny”?