Alimenty na dzieci spłacane u komornika

Alimenty, długi w parabankach, komornik i tępy Damian

Alimenty, długi to temat rzeka. Niepłacone w terminie nieuchronnie łączą się w parę ze słowem komornik. Czy historia o szaleństwie letniej nocy, alimentach i komorniku musi zawsze mieć smutny finał? Poznajcie Damiana.

Damian w swej wsi uchodził za wyjątkowego półgłówka. „Bóg stworzył osła i Damiana, aby człowiek miał się do kogo porównywać” – mawiali starsi mieszkańcy wioski. Jako pośmiewisko Damian żył i rósł spokojnie, przeistaczając się w dużego i silnego młodzieńca.

Dobrowolne alimenty to honor mężczyzny

Pomimo niedostatków intelektu Damian był młodzieńcem jurnym, który na potańcówkach w remizie przeistaczał się w lwa parkietu. Czy też klepiska. Niemniej jednak do momentu, w którym nie musiał powiedzieć więcej niż kilku zdań, miał Damian powodzeniu u dziewcząt. Oczywiście tych , które na podrygi przybywały z innych zakątków gminy.

Dwie z nich tak się zafascynowały Damiana pląsami, że po trzech wolnych tańcach motylki czuły nie tylko w brzuchu. Efektem czego była wizyta w pobliskim lasku w celu okazania Damianowi uwielbienia. 

Finał był taki, że Damian dwukrotnie został ojcem. Z dwiema różnymi partnerkami. Ale powiedzieć trzeba, że może i intelektem nie grzeszył, ale honorowym był chłopakiem. Dzieci się nie wyrzekł, alimenty dobrowolnie zaproponował. Po 450 zł na dziecko. Sprawiedliwie.

W celu zarobienia pieniędzy Damian zatrudnił się w tartaku. Praca nie była łatwa, ale była. I pieniądze na czas były również. Całe 2500 zł na rękę. Na umowę o pracę i z ZUS-em.

Chwilówki – trudne tematy dla półanalfabety

Posiadanie zarobków sprawiło, że Damiana poczęły obsiadać pokusy. Wiedział bowiem, że koledzy jeżdżą do miasteczka do niejakiego Zenka, który prowadzi kiosk z pożyczkami i ubezpieczeniami. Koledzy mówili, że wystarczy pokazać dowód i zaświadczenia o zarobkach, a Zenek wypłaci za darmo kilka tysięcy złotych. Ważne, żeby tylko o dzieciach i alimentach ani słowa. Trzy tygodnie trenował Damian to, co powie. Gdy poczuł się gotowy, zaraz po pracy wsiadł do PKS-u i pojechał do miasteczka.

długi w parabankach spowodowane hazardem

Okazało się, że dostanie kasy od Zenka było łatwiejsze niż mogło się wydawać. Nie pytał o nic, wziął dokumenty, kazał podpisać i powiedział, że za 15 minut pieniądze będą na koncie. Były. Jeszcze tego samego wieczoru Damian zostawił w maszynach ponad 1500 z pożyczonych 4000 zł.

„To frycowe, jutro się odegram” – powiedział Damian przekonany, że fortuna kołem się toczy i jutro na pewno stanie się milionerem. Nie stał się ani jutro, ani za tydzień. Po miesiącu Zenek zakazał przychodzić po pożyczki. A listonosz zaczął przynosić jakieś monity i wezwania do zapłaty.

Damian nie za bardzo rozumiał, o co z tymi pożyczkami chodzi. Że ma coś spłacać. I że do spłaty ma 45.000 zł. Choć pożyczył i przegrał w sumie 20.000 zł. Damian nie czuł się winny, bo w swoim umyśle typu „ziarnko groszku konserwowego” wydedukował, że skoro nie rozumiał, co podpisuje, to nie poczuwa się do oddawania. A zresztą z czego? Czy te, które pożyczyły nie wiedziały, że on zarabia mało? Wiedziały, a dawały. Więc to ich wina. A nie jego. On co najwyżej może po 100 zł miesięcznie spłacać. Więc niech teraz ktoś weźmie te wszystkie pożyczki w jedna połączy i da mu ratę 100 zł. Albo święty spokój. Bo on, Damian jest ofiarą. Najpierw maszyn, a teraz lichwiarzy.

Komornik – wróg, którego nie można piłą łańcuchową poskromić

„Te, które pożyczały” nie podzieliły jednak punktu widzenia Damiana. I po wyczerpaniu wezwań i bezskutecznych monitów (Damian palił nimi w piecu) jeden z wierzycieli udał się do sądu po nakaz. Ten – wysłany z sądu do Damiana – również skończył w palenisku matczynego pieca kaflowego. Po jakimś czasie do tartaku przyszło pismo od komornika. Informujące właściciela zakładu, aby od tej pory przelewał komornikowi należną mu część wynagrodzenia.

Ten wkurzył się zdrowo. Przygarnął tego półgłówka Damiana z dobrego serca i dał mu pracę. Czuł się za niego odpowiedzialny. A ten mu się odwdzięcza komornikiem

Krótka rozmowa między tartaku panem a Damianem

Rozmowa była krótka. Damian jak na spowiedzi wyśpiewał o pożyczkach u Zenka, o automatach i dziwnych pismach. Nie próbował ściemniać, bo po minie szefa widział, że ten jest na maksymalnym wściekłości poziomie. A i jego pięść niebezpiecznie blisko nosa była, gdy zadawał Damianowi trudne dla niego pytania. Bał się, że jest to rodzaj wariografu i gdy skłamie, pięść szybko wychwyci i wyprostuje odpowiedź.

Po 5 minutach szef wiedział wszystko. Ale znał również rozwiązanie. Zadzwonił do znajomego notariusza, porozmawiał z nim w języku dla Damianowego groszku całkowicie niezrozumiałym, wreszcie opadł na fotel i powiedział:

posłuchaj debilu, bo inaczej nazwać cię nie sposób. Takim jak ty nie powinno się dawać możliwości zaciągania zobowiązań powyżej 100 zł, bo po prostu nie potraficie korzystać z instrumentów finansowych. A parabanki i pośrednicy tylko na takich jak wy czekają. Przez tydzień dałeś komuś zarobić 25 koła. Pomyśl debilu, ile to dla Ciebie miesięcy pracy – wycedził szef,

–  eeeeeeeeeeeeeee – Damian usiłował włączyć tryb myślenia, ale widział tylko czarną plamę. Nie był dobry z algebry.

10 miesięcy pracy za darmo. Tyle debilu będziesz odrabiał tydzień szaleństw z automatami. I to tylko pod warunkiem, że dzięki mojemu dobremu sercu unicestwię komornika. Bo tak dostawałbyś 1634 zł wypłaty i odrabiałbyś to przez ponad 15 wypłat.

szefie, ja od żadnego komornika nie pożyczałem, tylko od Zenka, co chłopacy mówili – Damian próbował się ratować, nie widząc, ze coraz bardziej pogrąża się,

dobra orle z groszkiem zamiast mózgu, ty już nie mów nic. Skup się na tym, co teraz ci powiem, bo dzięki temu uratujesz swoją chudą dupę przed komornikiem – szef postanowił po raz kolejny wyciągnąć do Damiana pomocną dłoń.

Alimenty chronią przed zajęciem komorniczym

Alimenty w służbie dłużnika, czyli jak Damian uniknie komornika

Szef kontynuował:

Za dwa dni masz umówionego notariusza. Na osiemnastą Stawiasz się u niego ze swoimi dwiema dziuniami, coś je zbrzuchacił. Każda z nich podpisze dokumenty związane z alimentami. Od teraz te alimenty będą ściągane z twojej, debilu, pensji. Dzięki temu po zajęciu alimentacyjnym twoja pensja będzie odchudzona o 900 zł. Czyli zostanie z niej 1600 zł. To mniej, niż wynosi kwota minimalnego wynagrodzenia. A zatem będę mógł – zgodnie z prawdą i prawem – odpisać komornikowi, że twoja, debilu, wypłata nie podlega zajęciu komorniczemu. Ponieważ „siedzi” już na niej komornik egzekwujący alimenty, który ma bezwzględne pierwszeństwo przed komornikami mającymi tytuły wykonawcze związane np. z chwilówkami. – to ostatnie szefuńcio rzucił z rozpędu, nie miał wszak nadziei, że Damian coś z tego pojmie.

Co za tym idzie – kontynuował – ocalisz swoją wypłatę. Nie robię tego dla ciebie, boś idiota i nauczka byłaby najlepszą lekcją. Ale dla twoich dzieci. Już i tak los je pokarał ojcem, co podpisać się ledwie potrafi, a bierze się za zaciąganie kredytów. Niech choć mają zapewnione pieniądze.

Damian niewiele z tego zrozumiał, ale uśmiechnął się do szefa z wdzięcznością

dzięki szefie, że mnie szef nie zwolnił i nie dał skrzywdzić – wydusił

dobra, idź już, bo nie mogę patrzeć na durną gębę – szef najwyraźniej nie lubił podziękowań – idź prosto do automatów. Usiądź przy automacie do heblowania. I do końca dnia graj na nim tak, żeby wióry leciały – szef zadowolony ze swego ciętego dowcipu włączył laptopa i zaczął przeglądać pocztę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.