Czy zmarnowana żywność może wrócić jako długi?

Czy sposób w jaki kupujemy żywność może zabezpieczyć nas przed statusem dłużnika? Jeśli zdamy sobie sprawę, jak wpływa to na domowy budżet, to może się okazać, że nie jest to całkiem niemożliwe.

Jak wiadomo dług pojawia się, gdy nie możemy w porę regulować zobowiązań Najczęściej gdy po prostu brakuje pieniędzy. Opóźnienia w spłacie rat bezlitośnie odnotowywane są w rejestrach i powoli przyszywają łatkę dłużnika. Wszędzie można znaleźć poradniki jak optymalizować domowy budżet. I zachęcamy do ich studiowania. Wśród nich pojawia się temat optymalizacji wydatków na żywność. A to zazwyczaj spora część domowego budżetu. I nie chodzi o niedojadanie. Wpływowi zakupowych nawyków na finanse postanowił się przyjrzeć InfoMonitor.

Nie kupuj ponad miarę – nie wyrzucaj pieniędzy

Jak inaczej, niż wyrzucaniem pieniędzy, można nazwać wyrzucanie żywności? A tej marnuje się na potęgę, w Polsce rocznie na śmietnik trafia 9 mln ton żywności. Warto zatem zastanowić się co zrobić aby nie dokładać swojej cegiełki do tej liczby.

zmarnowana żywność może wrócić jako długi
Ilustracja 1. Na co wydajemy nasze pieniądze?

Dlaczego łatwo trwonić pieniądze na żywność?

Odpowiedź wydaje się banalnie prosta: jednostkowy koszt produktu. Produkty żywnościowe w większości kosztują kilka, kilkanaście złotych za sztukę. Dlatego jak mówią badania dyscyplinę finansową łatwiej złamać w sklepie spożywczym (przyznaje się do tego 22 proc.) niż w aptece (18 proc.), sklepach z odzieżą (15 proc.), wyposażeniem wnętrz (12 proc.), elektroniką (10 proc.), a także w restauracjach (11 proc.) czy kupując wakacyjną wycieczkę w biurze podróży (11 proc.).

Produkty nie będące żywnością mają swoją cenę, dlatego łatwiej jest się zastanowić nad takim wydatkiem, kalkulować jego opłacalność. Tymczasem, bez względu na jednostkową cenę, ostateczny efekt dla portfela jest taki sam, jeśli nie gorszy.

Ile pieniędzy ląduje w koszu?

To zależy. Jak podają wspomniane wcześniej badania realne straty odczuwa z tego powodu trzech na czterech badanych. Czyli 75% ludzi w Polsce. 31 proc. w niewielkim stopniu, bo stanowi to ich 3 proc. dochodów, ale kolejne 33 proc. ponosi już straty dochodzące do 10 proc. budżetu, a niemal co dziesiąty traci przez brak dyscypliny ponad 10 proc. posiadanych pieniędzy.

Policzmy. Jeśli założymy, że w 4 osobowej rodzinie na żywność wydaje się ok. 2000 zł miesięcznie to strata w wysokości 5% daje nam 100 zł miesięcznie i 1200 zł rocznie.

Dlaczego zmarnowana żywność może być powodem długów?

Według Infomonitora 750 tys. dłużników ma przeterminowane płatności do 2 tys. złotych. Jak łatwo zauważyć większość w naszym przykładzie wystarczyłoby przez 2 lata patrzeć, co ląduje w koszyku, żeby nie mieć brzydkiej łatki dłużnika. Jeśli te zadłużenia wpływają na terminowość spłaty kredytu bankowego, to status dłużnika przyklei się na długo. Większość zapewne w życiu nie pomyślałaby nawet, że wyrzucony serek, kupiony „na zaś” może zemścić się w ten sposób.

Gdy zadłużenie jest już bieżącym problemem polecamy rozwiązania doraźne. Negocjacje z wierzycielami, które mogą dług zredukować tu i teraz. Wdrożenie w życie oszczędności związanych z jedzeniem dodatkowo wzmocni efekt wyjścia ze spirali długów.

źr. InfoMonitor.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.