wypowiedzenie umowy leasingu po raz drugi

Leasingowi recydywiści, czyli wypowiedzenie umowy leasingu po raz kolejny

5
(8)

Podpisując umowę leasingu widzimy świat w różowych barwach. A spłata leasingu wydaje się prosta – wszak stać na płacenie rat bez żadnego problemu. Niestety – w trakcie trwania umowy leasingowej sytuacja finansowa firmy może zmienić się na gorszą. W konsekwencji 2-3 niezapłacone raty powodują wypowiedzenie umowy leasingu.

Pierwsze wypowiedzenie umowy leasingu

Gdy zdarza się sytuacja, w której leasingodawca wypowie umowę i zażąda zwrotu przedmiotu leasingu, z reguły wystarczy skontaktować się z działem windykacji i ustalić warunki wznowienia. Jeśli sytuacja firmy zmieniła się na lepsze i mamy środki, to dostaniemy po kieszeni, ale uratujemy leasingowany sprzęt. Poniesiemy koszty windykacji oraz uiścimy stałą opłatę za wznowienie umowy. Pokryjemy zaległości w spłacie i wrócimy na właściwe tory – do rat miesięcznych.

W przypadku pierwszego wypowiedzenia umowy firmy leasingowe traktują to jako wypadek przy pracy. I nie robią problemów z daniem dłużnikowi drugiej szansy na poprawę.

Drugie wypowiedzenie umowy leasingu

Sytuacja mocno komplikuje się, gdy w kilka miesięcy po wznowieniu umowy leasingu znów przestajemy płacić. Konsekwencje są łatwe do przewidzenia, któregoś dnia w skrzynce znajdziemy pismo informujące o kolejnym wypowiedzeniu umowy leasingu.

Co wówczas? Czy dłużnik – recydywista może liczyć na łaskę? Jeśli tak, to w której firmie i na jakich warunkach? Sprawdziliźmy to na przykładzie dwóch firm leasingowych i dwóch dłużników. Case study znajdziesz w dalszej części artykułu.

Wypowiedzenie umowy przez firmę leasingową nie musi oznaczać najgorszego

Jak pisaliśmy we wstępie, nie sposób przewidzieć sytuacji finansowej firmy za kilka lat. Nie sposób przewidzieć czasami i zachowań swoich partnerów. Można natomiast – i warto to robić – sprawdzić zachowania leasingodawcy w sytuacji ekstremalnej. A taką niewątpliwie jest powtórne wypowiedzenie umowy leasingu.

Wybierając firmę leasingową z reguły patrzymy na jej ofertę i koszty. Nie zastanawiamy się nad tym, w jaki sposób potraktuje nas firma, gdy będziemy potrzebować pomocy. Warto o tym pamiętać, aby nie znaleźć się w sytuacji Pana Stanisława.

Wypowiedzenie umowy leasingu to dla każdego przedsiębiorcy cios. Ale co, jeśli po udanym wznowieniu umowy, historia się powtarza? Co, jeśli w Twojej skrzynce ląduje drugie wypowiedzenie umowy leasingu? Czy „leasingowy recydywista” ma jeszcze jakiekolwiek szanse, czy to już definitywny koniec? Ten artykuł to przewodnik po grze o najwyższą stawkę, zilustrowany dwiema prawdziwymi historiami, które pokazują, jak różnie potrafią zachować się w tej sytuacji najwięksi gracze na rynku.

Drugie wypowiedzenie umowy: szybkie odpowiedzi na paniczne pytania

1. Czy można wznowić drugi raz wypowiedzianą umowę?

Technicznie tak, ale jest to ekstremalnie trudne i zależy w 100% od dobrej (lub biznesowej) woli leasingodawcy. Nie ma tu żadnych gwarancji. Twoja wiarygodność jako klienta jest już na dnie, a decyzja jest podejmowana na znacznie wyższym szczeblu niż przy pierwszym wypowiedzeniu. Do przeprowadzenia tej ekstremalnie trudnej operacji potrzebujesz leasingowego chirurga – patrz stopka na dole artykułu.

2. Czy koszty drugiego wznowienia są wyższe?

Opłata manipulacyjna za wznowienie jest zazwyczaj taka sama jak za pierwszym razem. Jednak realny „koszt” jest znacznie wyższy – leasingodawca może zażądać dodatkowych zabezpieczeń, na przykład wpłaty kilku rat z góry jako gwarancji, co pokazuje historia pana Stanisława poniżej.

3. Czy wszystkie firmy leasingowe dają drugą szansę?

Absolutnie nie. To jest właśnie kluczowy czynnik. Niektóre firmy mają twardą zasadę „zero tolerancji dla recydywistów”, inne podchodzą do sprawy indywidualnie, analizując przyczyny problemów. Nasze case study poniżej brutalnie to demaskuje.

Case Studies: jak prawdziwe firmy traktują leasingowych recydywistów

Nota od redakcji: Teoria to jedno. Prawdziwy test dla firmy leasingowej przychodzi, gdy klient zawodzi po raz drugi. Poniżej prezentujemy dwie autentyczne historie przedsiębiorców z branży transportowej, którzy stanęli przed widmem bankructwa po drugim wypowiedzeniu umowy. Zobacz, kto zderzył się ze ścianą procedur, a kto trafił na ludzką twarz korporacji.


Przypadek 1: BGŻ BNP Paribas Leasing i „zero tolerancji” dla Pana Stanisława

Pan Stanisław* prowadzi niewielką firmę transportową. Jeździ głównie po krajach Europy Zachodniej, w domu bywa rzadko, a tzw. „papierami” zajmuje się żona. I to właśnie żona nie zapłaciła kilku rat za leasingowany samochód. Gdy Pan Stanisław zorientował się – było już późno. Umowa wypowiedziana, samochód do zwrotu. Ponieważ było to drugie wypowiedzenie umowy leasingu firma kategorycznie odmówiła jakiejkolwiek współpracy. Uzbrojeni w pełnomocnictwo od dłużnika pojechaliśmy do centrali w Warszawie sprawdzić, czy faktycznie w BGŻ BNP Paribas Leasing panuje zasada „zero tolerancji dla recydywistów”.

Panuje. Pomimo tego, że pan Stanisław oferował, jako uwiarygodnienie swojej osoby, wpłatę 6-8 rat leasingowych z góry – leasingodawca nie był zainteresowany jego ofertą. Mało tego, nie zgodził się nawet na to, aby klient mógł dokonać wykupu pojazdu w 4 ratach. Dlaczego? Bo mu nie wierzymy – padła odpowiedź ze strony pracownicy, oddelegowanej przez kierownika zespołu windykacji do kontaktu z nami w tej sprawie.

Przykre to i smutne. Choć każdy ma prawo wybierać klientów wedle swojego uznania. BGŻ BNP Paribas Leasing uznał, że w pełni wypłacalny Pan Stanisław nie będzie już dłużej ich klientem. Bo – jak to określiła pracownica – bardzo mocno zalazł im za skórę.

Pan Stanisław musiał oddać samochód.

Przypadek 2: mLeasing i „czynnik ludzki” w sprawie Żanety

Odwrotna sytucja niż u Pana Stanisław była u kolejnych klientów, którzy stanęli przed widmem licytacji pojazdu: Mariusza i Żanety*. Mariusz prowadził firmę transportową zarejstrowaną na żonę. Ona nie wtrącała się w sprawy firmy, ślepo ufając mężowi – jak to zakochana kobieta.

Mąż z kolei nie przejmował się specjalnie płatnościami, szczególnie, że ciągle wyskakiwały mu niespodziewane wydatki. BRE Leasing w końcu wypowiedział umowę. Mariusz po pierwszym wypowiedzeniu umowy wznowił ją bez problemu, dlatego lekkodusznie podchodził do obowiązków płatniczych, gdyż założył, iż każde kolejne wypowiedzenie będzie bułką z masłem.

Tak jednak nie było. O ile BRE Leasing daje szansę każdemu „zbłąkanemu” klientowi, ale daje ją tylko raz. Mariusz spotkał się ze zdecydowaną odmową osoby prowadzącej sprawę i odstawił samochód. Ten został wystawiony na licytacje.

Chociaż szanowny małżonek zachował się niepoważnie podjęliśmy interwencję ze względu na Żanetę. Ona bowiem w tym wypadku ponad wszelką wątpliwość nie miała pojęcia o podejściu do obowiązków swojego męża. Za wszelką cenę chciała zachować twarz i nazwisko, które nieodpowiedzialny mąż naraził na poważną rysę wizerunkową w oczach partnera – leasingodawcy.

Żaneta miała szczęście, że leasingodawcą był mLeasing. Firma ta sloganowe „indywidualne podejście do klienta” przekuwa w rzeczywistość. Po wysłuchaniu relacji Żanety o tym, iż jako strona umowy nie była świadoma wyczynów małżonka i złożeniu przez nią obietnicy osobistego pilnowania terminów płatności, leasingodawca podjął decyzję o daniu Żanecie ostatniej szansy. Widząc w niej nie tylko aktualnego dłużnika, co byłego i przyszłego partnera.

BRE Leasing doskonale wie, że stanowcze przekreślenie klienta owocuje tym, iż klient nigdy więcej nie podpisze umowy z inną firmą. Natomiast niewielki przychylny gest rodzi wielką lojalność. Oprócz niej daje on najlepszy, bo naturalny marketing szeptany. Można tylko przypuszczać, że wielu znajomych dowie się od Żanety, iż BRE Leasing to firma z klasą.

Nie jest bowiem sztuką kopnąć klęczącego i proszącego o łaskę. O biznesowej klasie dużego gracza świadczy to, czy potrafi wznieść się ponad procedury i podejść do klienta – nawet tego trudnego – z wyciągniętą dłonią.

Podsumowanie: czy jest nadzieja dla „recydywisty”?

Jak pisaliśmy we wstępie, nie sposób przewidzieć reakcji firmy leasingowej na kolejne wypowiedzenie umowy. Często jest to analizowane indywidualnie przez dyrektora windykacji, który podejmuje decyzję o daniu ostatniej szansy lub zakończeniu współpracy.

Radosław Chyt

Autor tego tekstu jest dziennikarzem serwisu Windykowani.pl i w swoich badaniach zajmuje się m.in. leasingami. Jego opinie były publikowane m.in. w tygodniku Newsweek. Chcesz zgłosić swój problem do sprawdzenia i opisania w naszym serwisie? Zadzwoń: 530 444 322

*Imiona bohaterów zostały zmienione

Czy podane tu informacje były przydatne?

Oceń nas klikając na gwiazdkę

Średnia ocena 5 / 5. Liczba głosów: 8

Nikt jeszcze nie głosował. Bądź pierwszy!

Podobne wpisy

0 0 głosów
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
Wyświetl wszystkie komentarze
Adam

No niestety BGŻ po pierwszym wypowiedzeniu, włączyli mi opłatę za ratę na ubezpieczenie stąd wypowiedzenie, żąda zwrotu auta nawet nie próbując negocjować o co prosiłem.
Bank nawet nie wyraża ochoty na polubownego załatwienie sprawy. Chyba chce więcej zarobić na „aukcji” i windykacji, bo o zwrot auta kancelaria/ pełnomocnik już zwracała się jeszcze przed wypowiedzeniem umowy!!! Zaznaczam, że korespondencja nie docierają do mnie a o wypowiedzeniu dowiedziałem się od windykacja!