Fintechy – legendarni pogromcy banków, o czym nie mówi się na głos?

4.5
(2)

Nazwa fintechy może wiele Ci nie mówić. Ale Revolut, Zen, N26, Curve, Twisto i inne to już co innego. Czy fintechy finansowe zduszą banki? Czy można ściąć drzewo, na którego czubku się siedzi? Czego w Polsce nie mówi się o fintechach?

W Internecie znajdziesz wiele opinii o tym, jakie to przełomowe usługi wprowadzają owe mityczne fintechy. Jak miażdżą banki, które nie dorastają im do pięt. W polskim Internecie nie przeczytasz zbyt wiele o tym, jaka naprawdę relacja łączy banki i fintechy. Nie chodzi mi oczywiście o wszystkie fintechy, ale o te z nich, które bankami nie są, a oferują usługi podobne do banków. Dzięki czemu, niektóre z nich, mogą oferować coś, co szczególnie interesuje naszych czytelników. Czyli konta bez komornika.

Pozwolę sobie pominąć także banki, które też się podciąga do tej kategorii, czyli już wspomnianym N26 czy BunQ. Często dla odmiany nazywane, nie mającym w naszym kraju odpowiednika, więc angielskim terminem challenger bank.

Czym kończy się dyskusja na temat fintech kontra bank wie każdy, kto np. zamieścił gdzieś opinię, że jego bank jest lepszy od Revolut-a. Łatka internetowego trolla gwarantowana – co najmniej.

Zatem

czy fintechy są w stanie funkcjonować bez banków?

Jeśli jako wyznacznik weźmiemy najbardziej podstawową usługę, jaką jest prowadzenie rachunku bankowego, to odpowiedź brzmi: nie. Jak głęboko uzależnione są fintechy od tradycyjnych banków mówi

Raport o tym jak fintechy są obsługiwane przez banki

Właśnie taki raport zainspirował mnie do napisania tego artykułu. Nosi on tytuł (w wolnym tłumaczeniu) „Jak dobrze fintechy są obsługiwane przez banki. Stan bankowości agencyjnej w Wielkiej Brytanii i Europie”. Stworzony został zatem w kraju, gdzie o finansach w relacjach fintechy – banki rozmawia się bez zacietrzewienia.

jak fintechy są obsługiwane przez banki

W zasadzie, jeśli ktoś przeczyta kilka razy ten nagłówek, już będzie miał jasność co do tego, jaka to relacja. Wszak nie tworzy się raportów o nieistniejących powiązaniach czy wpływach o marginalnym znaczeniu. Jeśli ktoś jest miłośnikiem fintechów, ceni ich innowacyjność i przełomowość, koniecznie powinien wiedzieć, na jakie pytania odpowiada ów raport. I dlaczego kochając fintechy nie powinno się nienawidzić banków. W końcu to dziwne żywić pogardę dla kogoś, kto dał podstawy i wciąż na własnej piersi utrzymuje nasz przedmiot umiłowania.

Zanim ktoś zarzuci tendencyjność takim raportom, powinien zastanowić się nad jedną rzeczą. Ten konkretny raport wydaje się być pisany z pozycji mocno fintechom przychylnej. Dlaczego? Gdyż jego wydźwięk jest mniej więcej taki:

banki zagrażają wspaniałym fintechom i pozbawiają ludzkość świetlanej finansowej przyszłości, które one nam niosą.

Kogo pytano o opinię?

Na pytania, które pozwoliły stworzyć raport odpowiadali członkowie kadry kierowniczej wyższego szczebla w fintechach, odpowiedzialni za relacje z obsługującymi ich bankami. 54% z badanych firm jest dostawcami usług, reszta dostarcza technologie. W sumie wypowiedziało się 100 europejskich fintechów z Wielkiej Brytanii, Szwajcarii, Holandii, Szwecji i Litwy, każdy zatrudniających min. 50 osób

Reprezentacja zatem dosyć znaczna i dotycząca firm dosyć prężnie działających.

Nie wiesz co to fintech? Nieco historii.

Początkowo fintechy miały na celu zastąpienie banków. Wiele z nich nadal chciałoby do tego doprowadzić, jednak współcześnie relacje między fintechami, a bankami są skomplikowane. I z czasem wcale nie stają się mniej złożone. Jedno co można zauważyć, że konkurencja wyraźnie ustąpiła miejsca współpracy. Mniej lub bardziej widocznie.

Za każdą technologią finansową stoi bank. Niezależnie od tego, czy wsparcie ogranicza się do zwykłego rachunku operacyjnego, czy też rozciąga się na rachunki wielowalutowe i dostęp do usług Open Banking, wiele usług oferowanych przez fintech nie byłoby możliwych bez banku, który stanowi ich podstawę.

Fintechy – czego Ci nie mówią?

Już sam fakt, że fintechy korzystają z usług banków, może być dla niektórych szokujący. Ale prawdziwa skala tego zjawiska to dopiero ciekawostka. Skoro już wiemy, że cudów nie ma i nikt nie operuje w próżni, czas odpowiedzieć na klika pytań, które pokazują, jak dalece zafałszowany jest powszechny obraz relacji bank – fintech.

W jaki sposób oferują usługi bankowe?

To proste. Większość fintechów ma dostęp do tych usług bankowych za pośrednictwem tradycyjnych banków. A im fintech większy, tym częściej opiera swoje usługi na tradycyjnych bankach (71% badanych). Zapomniałem napisać, jakie to usługi banków są serwowane przez banki? Już wyjaśniam, a raczej robi to przywoływany raport.

Jakie usługi oferują dzięki bankom?

„Większość fintechów nie ma dziś dostępu do rynku, ale również nie będzie go miała w przyszłości”. To cytat z raportu. I mocno definiuje, gdzie mogłaby znaleźć się większość fintechów, gdyby nie wsparcie banków. Usługi oferowane wespół z bankami to m.in.:

  • rachunki bankowe z ochroną depozytów,
  • rachunki wirtualne z numerem IBAN umożliwiające lokalną zdolność rozliczeniową i płatniczą,
  • konta wielowalutowe,
  • dostęp do SWIFT,
  • rachunki do przechowywania środków operacyjnych fintechu,
  • rachunki do przechowywania funduszy klientów fintechu i oddzielenia ich pieniędzy od jego funduszy,
  • dostęp do szybkich płatności.

Rzuca się w oczy, że wiele z innowacyjnych fintechowych usług to produkty oparte na usłudze banku, na dodatek często są to usługi kluczowe. A skoro fintechy funkcjonują dzięki bankom, to rodzi się pytanie, czy to taka bezkonfliktowa koegzystencja? Skądże znowu.

Jak banki rzucają kłody pod nogi fintechom?

Najprostsze rozwiązania są najlepsze. Zatem banki nie kombinują i najzwyczajniej w świecie (według raportu) zapewniają kiepską obsługę. Banki uniemożliwiają lub utrudniają dostęp do istniejących i nowych usług. Skutkuje to:

  • nalotami na fintechy ze strony organów nadzoru,
  • opóźnieniami we wprowadzeniu nowych produktów,
  • rosnącymi (nieprzewidzianymi) kosztami bankowości agencyjnej,
  • awariami usług – przerwami w działaniu z powodu problemu w obsługującym banku.

Jednym słowem banki walą po kieszeni i powodują straty w przychodach fintechów. Na dodatek banki nie rozwijają technologii niezbędnych fintechom do rozwoju i zwiększania skali działalności.

Zatem obserwując charakter tego związku, nietrudno odpowiedzieć

Czy fintechy ufają bankom, które je obsługują?

Delikatnie mówiąc…nie bardzo. Generalnie większość nie wierzy, by bank pomógł ich biznesowi, a część ma obawy, że:

  • środki ich klientów nie będą dostatecznie chronione przez banki agencyjne,
  • banki będą wykorzystywać te środki do własnych pożyczek,
  • banki wykorzystają sytuację do konkurowania z fintechami, które mają obsługiwać.

A w ogóle to bank jest bardziej skoncentrowany na oferowaniu kredytów i produktów dłużnych niż na rozwijaniu bardziej zaawansowanych technologicznie ofert.

Gdybyśmy w ten sposób opisywali relację dwóch osób, aż cisnęłoby się na usta: co ich razem trzyma? Dla mnie to trochę jak relacja w patologicznej rodzinie.

Dlaczego godzą się na takie traktowanie przez banki?

Czy to syndrom sztokholmski? Nie tym razem. Po prostu wiele z nich wie, że bez banku będzie ciężko, o czym była już mowa powyżej. Zmiana partnera także nie musi zmienić sytuacji. Z nowym może nie być lżej. Całkiem niedawno Revolut podziękował Danske Bank-owi za współpracę w Polsce. Efekt? Polscy posiadacze rachunków Revoluta pożegnali się z krajowym IBAN-em i szukają alternatywy. Mogą skorzystać z DiPocket czy Zen.com – który błyskawicznie zareagował na okazję przejęcia tych klientów.

Banki zapędzają fintechy w ślepy zaułek

Z drugiej strony kooperacja z bankami ma dla fintechów kluczowe znaczenie ze względu na korzyści, jakie otrzymują z tego układu:

  • utrzymanie zgodności z przepisami,
  • uwolnienie nowych źródeł przychodów,
  • obniżenie wydatków operacyjnych,
  • zwiększenie odporności operacyjnej,
  • obniżenie nakładów inwestycyjnych,
  • uruchomienie (powolne ale jednak) nowych usług,

Zatem pytanie do Ciebie:

Czy naprawdę wolisz trzymać pieniądze w firmie, którą bank robi w konia?

Skoro w raporcie biadoli się nad tym, że banki przyjmują pod skrzydła dany fintech, potem dokręcają mu śrubę, a on ma problem ze zmianą banku, bo to skomplikowane i ten następny też go pewnie oszuka?

Jeśli wybrałeś fintech ze względu na możliwość ukrycia dochodów przed komornikiem, to jesteś usprawiedliwiony.

Pozostaje odpowiedzieć sobie: dlaczego fintechy mają takie rzesze wyznawców?

Czy na popularność usługi wpływają programy partnerskie?

Dlaczego dużo usłyszysz o Revolucie? Troche mniej o Twisto czy Zen, a mało kto broni DiPocket? W przypadku tego ostatniego spotkałem się nawet z takim kuriozum, że osoby szukające konta bez komornika twierdziły, że DiPocket jest fe, ponieważ…na jego przelewach nie podają danych prawdziwego właściciela konta. W Revolucie to nie przeszkadzało….

Mam taką teorię: moda i pieniądze. Tak, taki Revolut i Twisto sa modne, a to budują rzeszę wyznawców jak Revolut, a to mają reklamę w telewizji jak Twisto. Czym się można jeszcze bronić w promocji swojej firmy, jeśli nie stać Cię na zdobycie poklasku innymi metodami? Wystarczy go kupić. Czego, jako jedyny, wśród tu wymienionych nie ma DiPocket? Programu partnerskiego. Czyli autor peanów za zdobycie klienta nie zgarnie kilkudziesięciu, czasem kilkaset złotych. Opisując taki DiPocket nie ma metody by zarobić na tym pieniądze czy to wklejając płatny link reklamowy czy mówiąc „wpisz mój kod a dostaniesz 10 EUR” (jakoś zapominając o powiedzeniu „ja też dostanę za to, że Cię namówiłem”). Żeby być do końca sprawiedliwym, firmy nie zawsze płacą za polecanie, a wykorzystują po prostu ludzkie słabości, pęd do bycia wyróżnionym. Jak działa taki mechanizm i różni internetowi celebryci są nagradzani za promowanie produktów, świetnie pokazuje film „Podróbki sławy”

Dla mnie osobiście w sporze fintechy vs. banki pozostaje jeszcze wiele otwartych kwestii:

Skoro fintechy są takie naj, dlaczego Revolut walczy o licencję bankową? Czy jako bank nie ma większych kosztów działania? Nie ma więcej obowiązków? Czemu można uważać, że bank na Litwie (Revolut) jest lepszy niż w Niemczech (N26) czy Holandii (Bunq)?

I z odpowiedzią na te pytania zostawiam Was samych.

źr. clear.bank

Czy podane tu informacje były przydatne?

Oceń nas klikając na gwiazdkę

Średnia ocena 4.5 / 5. Liczba głosów: 2

Nikt jeszcze nie głosował. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.