Hodowla dłużników – dlaczego to się opłaca

Przez lata socjalistycznego kieratu można było mówić w zasadzie o sielance w kwestii długów. Z nadejściem kapitalizmu miliony Polaków wyrywając się na wolność wskakiwało (i do dzisiaj wskakuje) w paszczę potwora zwanego zadłużeniem.

Niewolnictwo ewoluuje. We współczesnym zachodnim świecie ciężko powiedzieć, że ktoś jest stricte niewolnikiem. Jednak dawny brak praw i podporządkowanie danemu Panu, czy systemowi, zastępuje przymus ekonomiczny. Dzisiaj całe rzesze ludzi, pozornie wolnych, pozostają niewolnikami, a ich nowym Panem jest dług. Na horyzoncie nie widać oznak tego, by taki stan rzeczy ktoś chciał radykalnie zmienić. Dłużnicy jeszcze długo będą czekali na swojego Mojżesza. Przyczyna tego jest w gruncie rzeczy prosta, zbyt wiele osób ma w tym interes. Zbyt wiele osób żyje z cudzych długów. Tysiące właścicieli, miliony pracowników związanych z tym biznesem nie wyobraża sobie innego świata. Przynajmniej do dnia, kiedy sami ze zdumieniem nie stwierdzą, że zostali przez ten system przeżuci i wypluci.

Hodowla dłużników – czyli co zamiast wódki?

Wielu jeszcze Polaków pamięta te czasy, gdy gorzałka była główną atrakcją i odskocznią od życia. W sklepach niewiele było, atrakcji też jak na lekarstwo i tylko wódka – tania i szybka przepustka do zapomnienia o szarzyźnie życia. Jak zapewne celnie zauważali niektórzy, wódka stanowiła pewne narzędzie kontroli narodu. Pijany wszak ma ograniczone zdolności poznawcze. Dobrym podsumowaniem wydają się słowa piosenki śpiewanej przez znany zespół rockowy:

Produkują wódkę

Tak, dużo, dużo, dużo, dużo, dużo, dużo, dużo wódki

Bo im tylko, tylko o to chodzi

Abyś sam sobie szkodził

Abyś sam nie mógł myśleć

Abyś sam nie mógł chodzić

Kult, Album: Salon Recreativo, 2001

Co ma wódka do długów, nie trzeba tłumaczyć. Jak każdy nałóg (np. hazard) zazwyczaj potrzebuje zasobnego portfela. Jest też inny aspekt sprawy.

Zamiast wódki, konsumpcja dóbr. A ta wymaga stałego zastrzyku gotówki

Nie jest żadną tajemnicą, że wraz z upadkiem komuny krok po kroku wódka wyszła ze swej roli umilacza życia. Weźmy tylko pierwsze z brzegu rzeczy, jakie zajmują ludzi.

Jedni nie marzą o niczym innym, jak leżenie przed coraz większym telewizorem, z coraz bardziej wypasionym pakietem kanałów w kablówce. Inni koniecznie, nie patrząc na stan portfela, kuszeni ślicznymi zdjęciami, co roku muszą zwiedzać nowe rajskie plaże. Dla wielu starszy niż 2-letni samochód to szczyt obciachu, a przecież każdy nowy nie może być gorszy od poprzedniego. Takich przykładów można mnożyć dziesiątki.  W tysiącach sytuacji mają jeden wspólny mianownik – kredyt. A kredyt to uśpiony dług, który czeka tylko na małe potknięcie, ot choćby błąd w kalkulacji, ile to rat możemy zapłacić w danym miesiącu. Co dalej? Dłużnikom nie trzeba przypominać.

Niezależnie od tego czy dług jeszcze śpi czy już jesteś dłużnikiem, ktoś wymyślił świetne narzędzie kontroli. Wódka może się schować. Dług nie potrzebuje odurzać, załatwi Cię na trzeźwo, śmiejąc się prosto w twarz.

Konsekwencje odurzenia długami

W wymiarze psychologicznym są prawie takie same jak alkoholizmu. Pogrążenie się w marazmie, rozpad rodziny, coraz większe i silniejsze uzależnienie. Pętla kredytowa działa jak pętla alkoholowa. O tym, jak dużo jest podobieństw uzależnień od używek i pożyczania, najlepiej oddają fragmenty Spowiedzi Osoby Uzależnionej od Pożyczek.

W wymiarze społecznym to również narzędzie zniewolenia, a zatem narzędzie kontroli. Zaciągnięcie kredytu jest jak założenie okularów, zmienia postrzeganie świata. Doskonale wiedzą o tym, którzy zaciągnęli kredyt, a już zwłaszcza taki, którego spłata jest znaczącą pozycją w domowym budżecie. Takim osobom zazwyczaj spada ochota do ryzykownych zachowań. Sytuacja w jakiej funkcjonują, dopóki mogą spłacać kredyt, wydaje się dobra. Czasem nie ma luksusów ale jest stabilnie i przewidywalnie. Po co myśleć o zmianach, po co ryzykować?

Kiedyś z głowy myśl o zmianach skutecznie wybijał bat i kajdany, czasem system opresji, teraz w białych rękawiczkach za gardło trzyma strach przed spiralą zadłużenia – stratą domu, samochodu czy chociażby telewizora.

Zadłużeni - grupa wsparcia

Pętla zadłużenia – jak się z niej wydostać

Jak inne uzależnienia tak i to od pożyczania można, a nawet trzeba leczyć. Co istotne tu zaczynają się kolejne podobieństwa pokazujące, że długi to nałóg. Po pierwsze potrzebna jest radykalna terapia, odstawienie. Wskazane jest też wsparcie i działanie według wskazówek kogoś kto pomoże przetrwać najtrudniejszy okres, szok związany z odstawieniem. Niestety zadłużeni nie mogą jeszcze marzyć o takich inicjatywach jak kluby AA dlatego nasz serwis stara się stworzyć dłużnikom takie miejsce w łatwo dostępnym miejscu, jakim jest Facebook. Jeśli masz problem z długami zajrzyj tam już teraz na profil Walka z Długami

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.