długi za granicą

Mam długi za granicą

Czy polskie długi za granicą są nie groźne? Dla wielu to pewne, a wyjazd za granicę i ucieczka od długów wydaje się czasem dobrym pomysłem. Oczywiście wszystko do czasu, aż wierzyciel nie postanowi przypomnieć nam o sobie na obcej ziemi.

Wyjazd za granicę pomaga spłacić długi?

Tak. Pomińmy oczywiście ten aspekt, że Twoje zarobki będą dużo większe i w naturalny sposób zwiększy się Twoja zdolność spłaty długów.

Ważne jest, że wyjeżdżając za granicę na jakiś czas znikniesz z zasięgu firm windykacyjnych czy funduszy skupujących długi. Wprawdzie te drugie mogą skierować sprawę do polskiego komornika, ale ten –  jak nazwa „polski komornik” wskazuje –  może działać na terenie Polski. Krzywdy zatem Ci nie zrobi. A skoro nie zrobi, to wierzyciel zaczyna rozumieć, że łatwo nie będzie.

Ważne, żeby nie przespać momentu i

Wykorzystać swoje 5 minut na umorzenie długu

O całkowitym umorzeniu rzecz jasna mowy nie będzie, ale kilkadziesiąt procent mniej do spłaty to już warta świeczki gra. Dłużnik świadomy tej sytuacji zdecyduje się na kontakt z wierzycielem i negocjacje, najlepiej z pomocą kogoś, kto zna realia takich negocjacji. Oczywiście zapraszamy do skorzystania z naszych usług, nasze doświadczenie w tego typu rozmowach pozwala maksymalizować oszczędności.

Będzie to dla Ciebie idealne rozwiązanie szczególnie w sytuacji jeśli nie przebywasz w kraju i nie masz możliwości bezpośrednich rozmów z wierzycielem. System wynagrodzenia sprawia, że większość zapłacisz dopiero po pozytywnym załatwieniu sprawy. Negocjacje możesz zamówić na tej stronie

I co mi zrobią za polskie długi za granicą?

Część dłużników wychodzi z takiego właśnie założenia, a dodatkowo wewnętrzny głos podpowiada im, że procedura odzyskania długów poza Polską jest skomplikowana i kosztowna: „nic mi nie zrobią, bo dopłacą”. Czy aby na pewno? Jeśli Twój dług jest w rękach dużej firmy –  możesz być zaskoczony. Taka firma nawet jeśli „dopłaci do tego interesu” nie odczuje tego, w przeciwieństwie do Ciebie. Jeśli prowadzi dużo spraw tego typu nie stanowi dla niej ciężaru najęcie kancelarii zajmujących się egzekucją długów tam, gdzie przebywasz.

Tyle wody w kanale – jestem bezpieczny

Tak myślał np. Marek, aż gdzieś pod Londynem, w skrzynce na listy, nie znalazł listu od jednej z takich firm. Gdy oddzwonił na wskazany w liście numer (+44 na przodzie) o dziwo w słuchawce usłyszał polski głos. Liczba polskich obywateli na wyspach robi wrażenie, dzięki temu opłaca się znaleźć kogoś kto po polsku wyłuszczy Ci, że masz dług do spłaty. Można już spotkać się z brytyjskimi komornikami, którzy w progu twojego domu powiedzą swojsko brzmiące „dzień dobry”.

Marek wybudził się z letargu i przypomniał sobie o wierzycielu z Polski, którego tak łatwo wymazał z pamięci. Zaczął kalkulować czy aby na wyspach opłaca się walczyć z windykatorem, a może komornikiem? Jak zareaguje pracodawca, gdy któryś z nich trafi do niego. Realiów Marek nie znał wszak,  ale strach przed utratą długo wyczekiwanej pracy był silniejszy niż chęć zapomnienia, że polskie długi za granicą wciąż są jego długami. Lepiej będzie się dogadać w Polsce – pomyślał zatem-  ale w ojczyźnie jakoś nie było już z kim rozmawiać. Wierzyciel odparł, że teraz sprawa jest już w rękach angielskiego specjalisty i to on teraz będzie z Markiem rozmawiał.

O podobnych sytuacjach zaczynają donosić Polacy z dużo bliżej położonych krajów np. Niemiec. Nie na darmo w internecie roi się od ogłoszeń firm oferujących windykację długów za granicą. Jaki z tego morał płynie dla Polaka za granicą? Wykorzystaj swoją szansę i rozmawiaj z wierzycielem w Polsce lub uciekaj dalej niż Europa. Może tam przez jakiś czas nikt nie będzie Ciebie szukał.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.