Niski limit kredytowy rządzi

W rękach klientów banków pojawia się coraz więcej kart kredytowych z niskim limitem zadłużenia.  W mojej opinii karty kredytowe to taki wabik na dłużników jak syrena na marynarzy.

Co wpływa jednak na to, że popularnością cieszą się karty z niskim limitem?

Czy 500+ wpłynęło na rynek kart kredytowych?

W 2019 r. odnotowano wzrost popytu na karty kredytowe o niskich limitach (od 1 tys. do 3,5 tys. zł). Zdaniem analityków z Biura Informacji Kredytowej, na zwiększone zainteresowanie takimi kartami spory wpływ ma lepsza sytuacja finansowa osób o niższych dochodach. A liczby mówią same za siebie.

Jak wynika z wiadomości którą możemy przeczytać w nowym newsletterze kredytowym BIK, w samym kwietniu 2019 r. banki wydały swoim klientom, aż 107,8 tys. sztuk kart kredytowych które opiewają na 595 mln zł łącznej kwoty przyznanego limitu zadłużenia. W porównaniu do danych z roku poprzedniego odnotowano wzrost o 29,3 % w kwestii ilości wydawanych kart, a w ujęciu wartościowym jest to wzrost o 27,9%. .

Bacząc na to, że w ciągu pierwszych czterech miesięcy tego roku największą liczbę przyznawanych kart kredytowych stanowiły te z limitem 1-2 tys. zł ( 48,4% – 43,6% ) oraz karty w przedziale od 2 do 3,5 tys. zł (36,8% i 35,2% ), taką dynamikę wzrostu można tłumaczyć poprawą sytuacji finansowych osób o niższych zarobkach. Nie wykluczone, że powodem takiej poprawy może być program 500+ co potwierdza w swej wypowiedzi prof. Waldemar Rogowski z BIK.

„Potwierdziłaby się teza o tym, że na rynek kart kredytowych weszły osoby o niższych dochodach, co może być konsekwencją wzrostu ich dochodów wynikających zarówno ze wzrostu wynagrodzeń, jak i transferów socjalnych, które wcześniej nie korzystały z kart kredytowych, ponieważ niższe dochody w przeszłości uniemożliwiały im korzystanie z tego produktu kredytowego

prof. Waldemar Rogowski

niski limit kredytowy

Niskie limity kredytowe, ale nie tylko

Jak zauważył ekspert, nie tylko na karty o małym limicie kredytowym wzrósł popyt w 2019 r. Drugą najwyższą dynamikę w ujęciu wartościowym odnotowały karty o limitach wysokokwotowych, czyli tych powyżej 10 tys. zł. Porównując wyniki z kwietnia 2018 r. do kwietnia 2019 r. wzrost ten wynosił 40,6%.

„Reasumując, możemy już obwieścić w tym momencie mini hossę na rynku kart kredytowych w porównaniu do sytuacji w pierwszej połowie 2018 r.”

prof. Waldemar Rogowski

Patrząc na wyniki raportu PRNews.pl, już ostatnie miesiące 2018 roku, pokazały, że rynek kart kredytowych zaczyna „kwitnąć”. W ostatnim kwartale 2018 r. przybyło ponad 75 tys. kart kredytowych i od tamtej pory tendencja jest wzrostowa. We wcześniejszych kwartałach zaobserwować można było głównie spadek.

Niski limit kredytowy na karcie kontra chwilówki

Jedną z przyczyn wysypu kart kredytowych z niskim limitem może być strategia banków, które dopuściły do przejęcia przez parabanki obszaru niewielkich pożyczek. I zagospodarowania go przez chwilówki.

Odzyskiwanie utraconego terenu może odbywać się poprzez “podmianę” produktową, czyli zastąpienie pożyczki miesięcznej kartą kredytową z niskim limitem.

Tak “odwrócony” klient w sytuacji nagłej potrzeby finansowej zamiast pójść po chwilówkę, skorzysta z karty kredytowej. I o ile chwilówkę musi po miesiącu spłacić, o tyle karty kredytowej nie. Wystarczy, że pokryje tzw. minimalną kwotę do spłaty z karty kredytowej (ok. 5% limitu)

Czy karta z niskim limitem jest droższa czy tańsza od chwilówki?

Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Jeden i drugi produkt należy do grupy tych droższych w obsłudze. Pomijając promocje, które można spotkać zarówno na kredytowe karty (niski limit nie jest tutaj przeszkodą) jak i na chwilówki (istnieją wszak darmowe pożyczki pozabankowe, czyli chwilówki na 0%)

 

Źródło: WB/BIK, prnews.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.