mam długi

Mam długi i … zarabiam na swoich długach

Mam długi i … zarabiam na swoich długach
5 (100%) 1 głos[ów]

Wiem, że dla wielu czytelników znajdujących się na etapie myślenia “mam długi i straciłem sens życia” będzie to lektura z gatunku science fiction, ale mimo to apeluję – doczytajcie do końca. To wszystko jest prawdą. Po prostu etap Waszego myślenia nie dopuszcza do umysłu takiego scenariusza. Tak, jak w latach 70-tych nie wyobrażano sobie, że można będzie mieć za lat 40 komputer, telefon, kamerę, dyktafon odtwarzacz wielkości pudełka papierosów. Po prostu wydawało się to niemożliwe. Teraz każdemu posiadaczowi smartfona wyda się to śmieszne. Ale są rzeczy, które przekraczają możliwości wyobraźni. Ten artykuł dedykuję zatem tym, którzy nie mogą uwierzyć, że na własnych długach można zarobić.

mam długiMam długi i chcę się dogadać

Niestety, nie ma z kim. Wierzyciele przekazali sprawy firmom windykacyjnym, tam znów potrafią powtarzać w kółko kilka wyuczonych wzorców. Dwoisz się i troisz, ale wszystkie propozycje ugody to rzucanie grochem o ścianę. Natomiast propozycje wierzyciela to spłata całości zadłużenia. Teraz i już. Najlepiej wczoraj. Bo jak nie to sąd i komornik.

Walka z wiatrakami zaczyna Cię psychicznie dołować. Wyszedłeś z kryzysu i chcesz zacząć spłacać w miarę możliwości, ale nikt nie chce z Tobą rozmawiać jak z partnerem. Czujesz się wgniecionym w ziemię papierkiem, przydeptanym i brudnym. Po kilku miesiącach bezskutecznych próśb o to, aby wierzyciele chcieli od Ciebie pieniądze – poddajesz się. Przestajesz prosić i być miłym. Chcecie komornika – to będziecie mieli – zmieniasz sposób myślenia o długach, uczciwości i etyce dłużnika.

Mam długi i czas na reakcję

Wiesz już, że jedyną bronią wierzyciela jest komornik. Innego oręża wierzyciel nie posiada. Do tej pory wygrażał Ci nim, a Ty panikowałeś. Ale czy było warto. Skoro polskie prawo pozwala Ci na wytrącenie z ręki wierzyciela jego jedynej broni – czynisz to. Masz długi, ale też długi czas na reakcję. Zanim wierzyciel uzbroi się, minie sporo czasu. Sąd musi wydać nakaz, nakaz musi się uprawomocnić, a dopiero wówczas trafia do komornika.

Ty natomiast jesteś już gotowy do starcia. W tym czasie bowiem myślenie “mam długi i straciłem sens życia” zmieniłeś na “mam długi, ale to nic nie zmienia w moim życiu“. Wystarczyło po prostu dowiedzieć się w jaki sposób wytrącić przeciwnikowi z ręki broń. Czyli sprawić, aby egzekucja komornicza przestała Cię dotyczyć. Znaleźć skuteczny sposób na komornika.

Mam długi, a wierzyciel kłopoty

Zaczyna się. Egzekucje komornicze ze wszystkich stron. Poszukiwania majątku i źródeł dochodu. Przyjmujesz to obojętnie, gdyż wiesz, że każdy kolejny komornik po sprawdzeniu Cię w ZUS-ie (nie pracujesz na etacie), księgach wieczystych (nie posiadasz nieruchomości, gdyż miałeś czas, aby o to zadbać) i Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców (mądry dłużnik nie posiada samochodu na siebie zarejestrowanego) dokonuje uznania egzekucji za bezskuteczną. I dokonuje umorzenia. Informując o tym wierzyciela, który w tym momencie jest jak król z baśni Andersena….

Wierzyciel jest nagi

Bo tak to właśnie wygląda. Wierzyciel nie chciał zawrzeć z Tobą ugody, gdyż – jak to zwykli mówić pracujący na jego rzecz windykatorzy – komornik przyniesie mu wszystkie Twoje pieniądze. A co jeśli nie przyniesie? W tym momencie dochodzimy dopiero do etapu, w którym to wierzyciel uświadamia sobie, że Twoje długi to i jego kłopot.

Bo broń, którą z lubością straszy innych dłużników, do Ciebie strzela ślepakami. I to od Ciebie w tym momencie zależy, kiedy i na jakich warunkach zwrócisz pieniądze. On – wierzyciel – może oczywiście nieustannie strzelać do Ciebie z tej samej broni, która kompletnie na Ciebie nie działa. Wiesz bowiem w jaki sposób można zneutralizować komornika – jedyną instytucję, która stanowi możliwość przymusowego odzyskania przez wierzyciela pieniędzy. Gdy ta okaże się nieskuteczna, wierzyciel ze straszącego zmieni się w partnerskiego i sam zacznie dążyć do ugody. Ale tym razem na Twoich warunkach….

Ugoda vs cesja długów

Gdy bezbronny wierzyciel zaczyna z Tobą rozmawiać to rozmowy te nie przypominają już windykacji z początku tej opowieści. Nie ośmieszy się on bowiem już słowami “na jutro całość albo komornik”, gdyż parskniesz mu w twarz. Nie ośmieszy i nie skompromituje, gdyż na tym etapie w rozmowach nie biorą już udziału szeregowi i przypadkowi pracownicy jak na etapie windykacji.

Na tym etapie, jeśli go mądrze wykorzystasz, możesz spokojnie rozłożyć dług na dogodne wieloletnie raty z zatrzymaniem odsetek lub umorzyć część zadłużenia spłacając resztę jednorazowo. Każdy z wynegocjowanych wariantów będzie dla Ciebie korzystny. Wierzyciel wie bowiem, że przestał być dla Ciebie groźny na jakiego kreował się. I stał się potulny i proszący. Wie bowiem, że jeśli nie podpisze z Tobą ugody będzie musiał Twój dług szybko sprzedać. A cesja długu oznacza sporą stratę….Dlatego też lepiej pójść mu na ustępstwa i nie stracić niż grać niezłomnego i za moment

sprzedać Twój dług za 15% wartości,

choć dla Ciebie ten wariant byłby najbardziej opłacalny. Wszak zmiana wierzyciela w wyniku cesji sprawia, że przedmiot transakcji, Twoja wierzytelność, mocno straciła na wartości.

Matematyka nie kłamie. Każde 1000 zł sprzedane za 15% ma dla nowego właściciela wierzytelności wartość 150 zł (bo za tyle nabył wierzytelność). Ile musisz zapłacić Ty, aby opłacało mu się pójść z Tobą na ugodę?

Wiele zależy od tego, który fundusz sekurytyzacyjny nabył Twój dług. I kto o spłacie rozmawia. Zasadniczo możesz przyjąć, że jeśli zaoferujesz nowemu wierzycielowi dwa razy tyle zapłacił za wierzytelność to analizujący propozycję pracownik będzie idiotą, jeśli oferty nie przyjmie.

Oferując  300 -450 zł za każde 1000 zł swojego zadłużenia dajesz funduszowi 100- 200% zysku. Zysku, który otrzymuje od razu. Jeśli będzie pazerny lub posiadający pracowników bez zmysłu negocjacji przejdzie tą samą drogę co pierwotny wierzyciel. Wyda na sąd, komornika i zostanie z bezwartościowym papierkiem w postaci nakazu zapłaty….

Dlatego też każdy z dużych graczy na rynku wie i rozumie, że gdy trafia się na takiego przeciwnika jak Ty, trzeba wykorzystać możliwość pozbycia się wierzytelności i zarobienia na niej. Fundusz zarabia, gdyż inkasuje więcej niż wydał na jej zakup. Ty zarabiasz na swoich długach, gdyż spłacasz….znacznie mniej niż pożyczałeś.

I najlepsze w tym jest, że zarówno Ty jak i fundusz (czyli ten, który kupił Twój dług) na tej operacji zarabiacie. Ile? To już zależy od Ciebie.

Zarobić na swoich długach

Gdy zaczynałeś czytać ten tekst hasło “mam długi i na nich zarabiam” zapewne wydało Ci się pozbawione jakiegokolwiek sensu. Teraz widzisz, że zarobić można również i na swoim zadłużeniu. Gdy zmienia ono formę i postać , staje się wierzytelnością, czyli rynkowym towarem, jego ceny nie określa już księgowa kwota zadłużenia.

A to, za ile chcesz i możesz ten dług od wierzyciela wykupić, Pamiętając o żelaznej zasadzie, że firmy obracające długami nie traktują Cię emocjonalnie. Nie jesteś dla nich dłużnikiem jak dla banku czy firmy pożyczkowej. Jesteś dla nich partnerem handlowym, gdyż mają towar, który Ciebie dotyczy. A ponieważ towar ten nabyły tanio, Ty możesz odkupić go również niedrogo. Ważne tylko, aby firma mogła na Tobie zarobić. I nie będzie interesowało jej, że brałeś z banku 100.000 zł, a oddajesz 35.000 zł.

Dla niej ważne jest, że może zarobić na Tobie 20.000 zł bez sądów, komorników, kosztów windykacji i czekania nie wiadomo ile na jakiekolwiek efekty. Gdy możesz mieć je natychmiast, jeśli tylko zaoferuje Ci dobre warunki spłaty. I to dzięki nim Ty możesz – w co wielu zapewne nie uwierzy nigdy – zarobić na swoich długach.

Inne spojrzenia na długi, komorników i windykację

Współczesna wiedza na temat oddłużania jest bardzo obszerna. Artykuł ten jest tylko prześlizgnięciem się po powierzchni morza wiedzy, jakiej brakuje wielu dłużnikom.

Jeśli zainteresowało Cię nieco inne niż powszechne spojrzenie na kwestie długów – napisz do nas. Adres mailowy to kontakt@mamdlugi.pl.

 

 

 

 

2 thoughts on “Mam długi i … zarabiam na swoich długach”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.