Restrukturyzacja czy upadłość konsumencka – wywiad z syndykiem
Czy wiesz, że upadłość konsumencka nie oznacza, że Twoje długi znikną i rozpłyną się w powietrzu? Czy namawiające Cię do ogłoszenia upadłości kancelarie powiedziały Ci, że pomimo jej ogłoszenia długi i tak będziesz spłacać?
Prawdę o upadłości i to, co ukrywają przed dłużnikiem kancelarie oferujące upadłość jako lek na całe zło, obnaża syndyk, czyli osoba z ramienia sądu nadzorująca proces upadłości. A także doradca restrukturyzacyjny, czyli osoba przeprowadzająca restrukturyzację zadłużenia – alternatywę dla popularnych upadłości. I receptę na wyjście z długów bez utraty majątku.
Kim jest i czym zajmuje się doradca restrukturyzacyjny?
Doradca restrukturyzacyjny to zawód prawny uregulowany ustawą o licencji doradcy restrukturyzacyjnego. Taka licencja nadawana jest przez ministra sprawiedliwości. Doradca restrukturyzacyjny ma uprawnienia do pełnienia funkcji:
- nadzorcy, czyli osoby, która przeprowadza postępowanie restrukturyzacyjne,
- zarządcy, czyli osoby, która zarządza majątkiem dłużnika w postępowaniu sanacyjnym oraz w przypadku zarządu przymusowego,
- syndyka, czyli osoby, która przeprowadza postępowanie upadłościowe.
Czym jest restrukturyzacja?
Restrukturyzacja, najprościej mówiąc, jest po prostu ułożeniem na nowo relacji dłużnika z wierzycielami.
Polega to głównie na dostosowaniu warunków spłaty zadłużenia do możliwości finansowych dłużnika – oczywiście za zgodą wierzycieli. Wchodzą tutaj różne opcje, np. wydłużenie okresu spłaty, umorzenie części zobowiązań, umorzenie odsetek. Po drugiej stronie też są jakieś działania, które podejmuje dłużnik i do których się zobowiązuje. Czyli np. zwiększenie swoich przychodów lub zmniejszenie kosztów.
Jaki jest cel restrukturyzacji?
Restrukturyzację wykonujemy wtedy, kiedy chcemy pozbyć się długów poprzez ich całościową lub częściową spłatę i jednoczesne zachowanie części lub całości majątku, który w przypadku np. upadłości zostałby sprzedany przez syndyka. Zdarza się, że obecny poziom zobowiązań nie pozwala na regulowanie ich na bieżąco, staramy się więc je dostosować tak, aby można je regularnie obsługiwać.
Czy sądowa restrukturyzacja jest dedykowana tylko podmiotom gospodarczym?
Nie. Sądową restrukturyzację mogą przeprowadzić spółki lub przedsiębiorcy, ale także – od niedawna – konsumenci.
Podmioty gospodarcze mogą się restrukturyzować w czterech rodzajach postępowań w zależności od tego, jak trudna jest ich sytuacja (więcej o tym napisaliśmy w artykule o restrukturyzacji przedsiębiorców).
Można zatem, nie będąc przedsiębiorcą, również zawrzeć sądownie układ z wierzycielami.
Czy konsument musi spełnić jakieś warunki, aby przystąpić do układu?
Aby przystąpić do takiego postępowania, trzeba pamiętać, że jest to postępowanie dla osób, które mają pieniądze i majątek. Na wejściu trzeba wpłacić zaliczkę na pokrycie wynagrodzenia nadzorcy sądowego, który prowadzi to postępowanie. W kwietniu 2026 r. wynosi ona 8 851,42 zł (zaliczka odpowiada przeciętnemu miesięcznemu wynagrodzeniu w sektorze przedsiębiorstw bez wypłat nagród z zysku za III kwartał poprzedniego roku, ogłaszanemu przez Prezesa GUS). Do tego dochodzi opłata sądowa 1 000 zł od wniosku o otwarcie postępowania.
Zaletą postępowania restrukturyzacyjnego jest to, że można uratować swój majątek. Wadą natomiast jest to, że aby przystąpić do takiego układu, trzeba wykazać zdolność finansową i udowodnić, że jesteśmy w stanie nasze propozycje układowe wypełnić.
Porozmawiajmy zatem o upadłości konsumenckiej. To temat niezwykle popularny wśród dłużników. Czym jest zatem upadłość w oczach osoby, która ją osobiście nadzoruje, czyli syndyka?
Tak naprawdę upadłość to nazwa zwyczajowa, potoczna. W literaturze prawnej zwana jest bowiem „egzekucją uniwersalną”.
Jest to rozwiązanie problemów zadłużenia dłużnika wobec wszystkich jego wierzycieli POPRZEZ LIKWIDACJĘ JEGO MAJĄTKU i spłacenie wierzycieli w sposób najbardziej optymalny dla obu stron.
Z punktu widzenia dłużnika upadłość jest formą wyjścia z długów, z którymi sobie on (dłużnik) nie radzi. Jeżeli upadłym jest osoba fizyczna, ma szansę wyjść z długów przy bardzo znacznej likwidacji swojego majątku oraz spłacaniu przez jakiś czas wierzycieli, w kwocie określonej przez sąd.
Należy zwrócić uwagę, że ustawodawca zabezpieczył interesy dłużnika w tym postępowaniu. Dłużnik zachowuje majątek i przychody wyłączone z egzekucji komorniczej.
W przypadku utraty domu czy lokalu mieszkalnego nie musi iść koniecznie na bruk. Może się ubiegać o środki, które pozwolą mu na wynajem innego lokalu.

Kiedy upadłość jest dobrym rozwiązaniem?
Upadłość jest dobrym rozwiązaniem wówczas, gdy nie mamy żadnego majątku. Kiedy nabraliśmy kredytów i nie jesteśmy w stanie tego spłacać, a koszty rosną.
Upadłość w takich sytuacjach jest dobrym rozwiązaniem. Poddajemy swój los ocenie sądu, który wyważa nasze interesy oraz interesy wierzycieli. Ustala, ile mamy spłacić, a ile nam umorzy. W przypadku ludzi dotkniętych nieszczęściem sąd może nam umorzyć wszystko, nawet bez spłaty.
Trzeba pamiętać, że czym innym jest upadłość dla przedsiębiorcy, a czym innym dla konsumenta.
Dla przedsiębiorcy upadłość jest wręcz obowiązkiem – w przypadku wystąpienia pewnych symptomów, że firma sobie nie radzi. Bardzo boleśnie odczuwają to osoby prowadzące działalność, bo w przypadku nieogłoszenia na czas upadłości grożą im poważne sankcje. Można nawet dostać zakaz prowadzenia działalności gospodarczej, a w skrajnych przypadkach mogą grozić nawet sankcje karne.
Bardzo boleśnie odczują to również osoby prowadzące spółki z o.o., bo w przypadku nieogłoszenia na czas upadłości odpowiadają osobiście za zobowiązania swojej spółki. W tym przypadku zastrzeżenie „z ograniczoną odpowiedzialnością” nie działa.
Znam przypadki osób, które prowadziły działalność gospodarczą jako członkowie zarządu spółek z o.o. i – błędnie interpretując przepisy – nie rozliczyli się w odpowiedni sposób z fiskusem. Nie złożyli w odpowiednim czasie wniosku o restrukturyzację czy upadłość. Skończyło się decyzjami administracyjnymi zwrotu przez nich osobiście kilkuset tysięcy zaległych podatków.
W przypadku przedsiębiorców wniosek o upadłość może zgłosić każdy wierzyciel.
Natomiast w przypadku konsumentów upadłość nie jest obowiązkiem, a prawem i przywilejem. Konsument nie musi składać wniosku o upadłość, kiedy nie spłaca np. chwilówek, ale ma prawo to zrobić.

Czy starając się o upadłość, trzeba na coś uważać? Czy ludzie popełniają jakieś błędy, składając wniosek o upadłość „bo to teraz modne”?
Powiem tak: gdy ktoś jest chory, to szuka dobrego lekarza, stara się o najlepszego specjalistę, który często niemało kosztuje. W przypadku upadłości ludzie często nie wiedzą, kogo wybrać, i szukają jak najtańszych rozwiązań prawnych lub ulegają marketingowi internetowemu.
W takiej sytuacji trzeba zgłosić się do osób, które nie skupią się tylko na napisaniu wniosku, bo jest to najmniejszym problemem. Ale bezpośrednio, indywidualnie zanalizują sytuację klienta i doradzą mu, co ma zrobić. Znam przypadki ludzi, którym zaproponowano ogłoszenie upadłości pomimo tego, że mieli nieruchomości, a oni nie zdawali sobie sprawy, że te nieruchomości stracą.
Klient zainteresowany upadłością ufa prawnikowi, do którego się udaje. Byłoby idealnie, by wszyscy kierowali się dobrem klienta, a nie tylko jego pieniędzmi. Nie zawsze tak jest. Dlatego warto wybrać dobrego prawnika od długów, który spojrzy na sprawę całościowo.
Ważne jest, aby osoba, która prowadzi dłużnika, potrafiła wnikliwie „wczuć się” w jego sytuację i doradzić od serca. Czyli czasami odradzić upadłość, gdy jest ona dla danego klienta szkodliwa.
Niestety istnieją także na rynku tacy, którzy po prostu skasują klienta za napisanie wniosku bez wnikania w to, czy upadłość temu klientowi pomoże, czy zaszkodzi. O tym warto pamiętać.
Jakie są konsekwencje upadłości konsumenckiej?
Upadłość konsumencka składa się z dwóch etapów.
Z dniem ogłoszenia upadłości dłużnik automatycznie traci zarząd nad swoim majątkiem, nad wszystkimi swoimi kontami bankowymi, a kontrolę nad tym przejmuje syndyk.
Na czas postępowania upadłościowego będzie to jedna z ważniejszych osób w życiu upadłego.
Po ogłoszeniu upadłości tracą także moc wszystkie egzekucje komornicze. Nie ma już komorników. W ich miejsce pojawia się syndyk.
Pierwszy etap to likwidacja majątku dłużnika
Syndyk oznacza tę część naszego majątku, która wchodzi do tzw. masy upadłości i będzie likwidowana (sprzedawana) przez syndyka.
Syndyk bardzo sprawnie dowie się wszystkiego na temat naszego majątku. Także tego, co się z nim działo kilka lat wstecz. Niewskazane jest kłamać na ten temat. Prędzej czy później wszystkie ruchy wykonywane na majątku są do odnalezienia i udowodnienia. W przypadku kłamania i ukrywania majątku nie mówimy tylko o konsekwencjach karnych, ale również o tym, że takie zachowanie może doprowadzić do umorzenia postępowania upadłościowego BEZ UMORZENIA NASZYCH DŁUGÓW.
W przypadku upadłości jednego z małżonków wchodzi pod zarząd syndyka także majątek wspólny obojga małżonków. Nawet w sytuacji, gdy jakiś czas wcześniej dokonali rozdzielności majątkowej lub się rozwiedli.
Z syndykiem należy współpracować, bo jest to osoba, która na końcu wydaje opinię o dłużniku. Opinia ta ma znaczenie dla końcowej decyzji sądu o tym, ile miesięcznie mamy spłacać wierzycielom, jak długo, czy umorzyć nam resztę długów, czy nie.
Tak naprawdę upadłość teraz może ogłosić każdy. Samo ogłoszenie upadłości nie gwarantuje nam jednak tego, że długi zostaną umorzone. A bardzo wielu konsumentów o tym nie wie.
Czasami jest tak, że syndyk sam poprosi dłużnika o to, żeby spieniężył część majątku i uzyskane pieniądze wpłacił syndykowi. Dotyczy to najczęściej rzeczy drobnych. W momencie ogłoszenia upadłości nasza pensja lub emerytura, oprócz kwoty wolnej od zajęcia, wchodzi do masy upadłościowej, czyli trafia do syndyka.
Ty pracujesz i zarabiasz, a syndyk otrzymuje część Twojej wypłaty.
Drugi etap to spłacanie zobowiązań wobec wierzycieli i umorzenie długów
Po zlikwidowaniu naszego majątku następuje przygotowanie tzw. planu spłaty. Aby mieć umorzone długi, najczęściej jest tak (dotyczy to największej liczby przypadków), że przez jakiś czas – najczęściej przez kilka lat – będziemy musieli jeszcze spłacać pewną kwotę wierzycielom.
O tym wszystkim decyduje sąd. Sąd podejmuje decyzje w sposób niczym nieskrępowany. Oczywiście dostaje opinię syndyka na ten temat. Trzeba pamiętać, że nie przechodzą takie rzeczy, że ktoś może pracować, a nie pracuje. To, że dziś dłużnik nie ma dochodów, nie jest dla sądu jakąkolwiek przesłanką.
Sąd patrzy, jakie przychody upadły może mieć, biorąc pod uwagę jego wykształcenie i umiejętności, a także zawód wyuczony i wykonywany. W momencie, gdy sąd ustala taki plan spłaty i zatwierdza go, upadły musi taki plan spłaty realizować i co jakiś czas składać sądowi sprawozdanie.
Dopiero po realizacji planu spłaty, czyli po kilku latach, upadły ma możliwość umorzenia reszty długu
Praca na czarno i udawanie bezrobotnego jako ucieczka przed komornikiem w przypadku upadłości nic nie wnosi. Upadłość to moment, w którym warto już zacząć legalnie zarabiać.
Najgorszym dla upadłego scenariuszem jest sytuacja, gdy sąd po likwidacji majątku nie umorzy długów. W prawie upadłościowym są sytuacje, że sąd może nie umorzyć długów. Zostanie wtedy przeprowadzona upadłość, ale bez umorzenia długów – np. gdy konsument celowo doprowadził do swojej upadłości.
Może być jednak sytuacja odwrotna, że ktoś jest np. ciężko chory. Ludzie chorzy są często bardzo biedni i na pierwszy rzut oka widać, że upadły nie posiada żadnego majątku, a tylko długi. Bo przez ostatnie lata wszystkie pieniądze pochłaniało leczenie. W takim przypadku sąd może umorzyć te długi bez planu spłaty.
Kolejną kwestią wartą uwagi jest warunkowe umorzenie długu. Jeżeli ktoś mówi: dzisiaj jestem chory i przez 5 lat nie zdarzy się sytuacja, że on z tego wyjdzie i nikt nie podniesie zarzutu, to po 5 latach ma te długi umorzone warunkowo.
Upadłość w pewnym sensie jest rodzajem finansowego czyśćca – jest to moment, w którym są jeszcze jakieś kary, ale istnieje szansa oczyszczenia się.
Czy to prawda, że syndyk może przejąć korespondencję pocztową upadłego?
Tak, ale tylko w przypadku upadłości przedsiębiorców i osób, które nie były przedsiębiorcami, a ich majątek jest na tyle duży, że są w postępowaniu traktowane jak przedsiębiorcy (bo jest taka możliwość). Wówczas cała poczta (korespondencja) przychodzi do syndyka, który ją sprawdza i przekazuje dłużnikowi. Chodzi o to, że pocztą mogą przyjść dokumenty, np. rachunki, które ujawniają majątek dłużnika.
Nie dotyczy to jednak uproszczonej upadłości przeciętnego Kowalskiego.
Kim jest syndyk i jakie ma uprawnienia? Czy to prawda, że uprawnienia syndyka są podobne do tych, jakie ma komornik sądowy?
Syndyk nie ma takich uprawnień jak komornik. To są dwa różne obszary. Najczęściej dłużnik unika komornika, z syndykiem musi natomiast bardzo dobrze współpracować.
W zakresie poszukiwania majątku dłużnika syndyk ma mniejsze uprawnienia niż komornik, ale może działać przez komornika. Zgodnie z prawem syndyk ma możliwości poszukiwania majątku także przez Urząd Skarbowy, przez najróżniejsze rejestry.
W zakresie odzyskiwania majątku uprawnienia syndyka są znacznie większe.
W prawie upadłościowym jest bardzo dużo przepisów przeciw ukrywaniu majątku przez upadłego, które bardzo mocno wzmacniają rolę syndyka. Syndyk może nawet pozywać do sądu. Skargi pauliańskie (art. 527 Kodeksu cywilnego) są również przez syndyków bardzo często wykorzystywane do odzyskiwania mienia wyprowadzonego z majątku dłużnika przed ogłoszeniem upadłości.
Komornik prowadzi egzekucję na rzecz konkretnego wierzyciela. Syndyk likwiduje majątek upadłego w interesie wszystkich wierzycieli. Musi dbać o to, aby żaden z wierzycieli nie był pokrzywdzony. Nie może działać w imieniu jednego wierzyciela.
Syndyk ocenia także postawę dłużnika, tzw. jego moralność płatniczą, co ma wpływ na czas, kiedy dłużnikowi zostaną umorzone długi. Komornik tego nie robi.

Mity najczęściej rozpowszechniane na temat upadłości konsumenckiej
Pierwszym mitem jest to, że już samo ogłoszenie upadłości jest automatycznym rozwiązaniem problemu wszystkich długów. Wykazaliśmy, że to dopiero początek, a nie koniec drogi.
Drugim mitem jest to, że można coś ukryć przed syndykiem. W większości przypadków to się nie udaje, a konsekwencje tego są bolesne.
Trzecim mitem jest to, że można się zadłużać, a potem się upadnie i dalej się zadłużę, a potem znów upadnę. Taki sposób na życie…
Należy pamiętać o jednej bardzo prostej rzeczy, że ogłoszenie upadłości jest naszym uprawnieniem.
My zgłaszamy wniosek o upadłość, bo państwo polskie daje nam takie prawo, aby po przejściu konkretnej procedury (której pilnuje syndyk) mieć ułożone długi. Trzeba sobie powiedzieć: „PO CO JA TO ROBIĘ?”.
Jeżeli mam już dosyć tych długów, chcę w jakimś określonym terminie pozbyć się ich i traktuję to jako zadanie życiowe – to tak do tego podejdę.
Chciałabym omówić z Panem upadłość konsumencką na dwóch przypadkach teoretycznego dłużnika. Zacznę od pierwszego. Jest osoba bezrobotna oficjalnie, nieoficjalnie pracuje. Kwota zadłużenia to 150 tys. zł w bankach i chwilówkach. Czynne egzekucje komornicze, w tym egzekucja alimentów. W bankach raty nadal rzetelnie spłacane. Jak sąd spojrzy na taką osobę w postępowaniu upadłościowym?
Sąd ogłosi upadłość takiej osoby. Ważna kwestia to taka, że alimenty nie podlegają umorzeniu. W tym przypadku jest to najprostsze rozwiązanie. Szansa na powrót do kredytowania jest żadna, przynajmniej przez dłuższy okres. Natomiast prawda jest taka, że koszty rosną.
Taka osoba żyje w zupełnym zawieszeniu, nie może mieć normalnej rzetelnej umowy, nie może mieć wpływów na konto.
W momencie, gdy ogłaszamy upadłość i przejdziemy pierwszą część postępowania upadłościowego, czyli proces likwidacji majątku (do czasu postanowienia o zamknięciu postępowania i określeniu planu spłaty to jest kilka miesięcy), nikt już nas nie może ścigać. Ogłoszenie upadłości blokuje wszystkie egzekucje komornicze. Jedynym, który prowadzi teraz postępowanie, jest syndyk.
Robi to w imieniu wszystkich wierzycieli. Kluczowa sprawa jest taka, że po tym okresie, gdy dostaniemy postanowienie i mamy ten plan spłaty, mamy odblokowane wszystkie rachunki, możemy normalnie funkcjonować i normalnie się zatrudnić. To jest taka różnica, że mieliśmy wtedy dużą liczbę kredytów i chwilówek, a teraz mamy jedną ratę, dostosowaną do możliwości finansowych, którą musimy podzielić odpowiednio między naszych wierzycieli.
Upraszczając – żyjemy przez kilka lat z jedną, dostosowaną do naszych możliwości ratą, którą spłacamy bez odsetek wierzycielom. A co z tą szansą zrobimy – to już nasza sprawa…
Sytuacja analogiczna do poprzedniej z tą różnicą, że osoba zadłużona ma kredyt hipoteczny i nieruchomość
Tu są ważne dwie rzeczy.
W przypadku upadłości, w momencie sprzedaży nieruchomości dłużnik może ubiegać się o kwotę odpowiadającą od 12 do 24 miesięcznych czynszów najmu lokalu mieszkalnego, jakie obowiązują na rynku lokalnym (art. 491¹³ ust. 1 Prawa upadłościowego). Czyli nie wyleci na przysłowiowy bruk, tylko z kwoty uzyskanej ze sprzedaży tej nieruchomości dostanie pieniądze na wynajęcie sobie mieszkania – na okres od roku do najczęściej dwóch lat.
Jeżeli osoba zadłużona ma jakiś majątek i posiada jakąś zdolność do spłacania wierzycieli, to warto próbować zrobić postępowanie restrukturyzacyjne. Trzeba pamiętać, że otworzenie takiego postępowania też zatrzymuje zajęcia. W tym momencie można pokazać, że ma się zdolność do spłaty, zaproponować jakieś rozwiązania i próbować się dogadać. Oczywiście nie samodzielnie, a z pomocą przydzielonego przez sąd nadzorcy sądowego.
Moim zdaniem jest to najbardziej rozsądne rozwiązanie. Jeśli zadłużenie dotyczy raczej firmy z leasingiem niż osoby prywatnej z hipoteką, warto zajrzeć do artykułu o restrukturyzacji leasingu.
Często osoby upadłe wspominają kontakt z syndykiem jako przeżycie traumatyczne. Czy to prawda, że syndyk nawet czajnik elektryczny wciąga w masę upadłościową?
Jest to raczej nieprawda, gdyż art. 63 Prawa upadłościowego wyłącza z masy upadłości przedmioty niepodlegające egzekucji komorniczej, np. niezbędne dla dłużnika, będące na wyposażeniu jego mieszkania: lodówkę, pralkę, odkurzacz itp. Chyba, że upadły ma 3 czajniki – wtedy syndyk weźmie dwa, a pozostawi jeden. Jeśli upadły posiadałby jedną krowę, z której ma mleko dla dzieci, to syndyk także mu jej nie zabierze.
W postępowaniu upadłościowym można także złożyć skargę na czynności syndyka, gdyby działał niezgodnie z prawem.
W prawie upadłościowym jest również pewne rozszerzenie w stosunku do kwoty wolnej od zajęcia, bo ta kwota jest jeszcze zwiększana o określone kwoty na poszczególne osoby, które są na utrzymaniu upadłego dłużnika (art. 63 ust. 1b PrUp – iloczyn liczby osób utrzymywanych przez upadłego oraz 150% kwoty z art. 8 ustawy o pomocy społecznej).
Chroniona jest nie tylko kwota z wynagrodzenia z umowy o pracę, ale również wynagrodzenie z umów takich jak umowa zlecenia.
Od 1 grudnia 2021 roku wszystkie postępowania restrukturyzacyjne i upadłościowe, które rozpoczęły się po tej dacie, odbywają się przez Internet – za pośrednictwem Krajowego Rejestru Zadłużonych (KRZ).
Wnioski o upadłość również składa się przez Internet. Dla osób wykluczonych cyfrowo istnieje możliwość złożenia takiego wniosku ustnie w biurze podawczym sądu. Postępowania te będą zatem z czasem coraz szybsze.
Ostatnie pytanie: czy Pan, znając wszystkie plusy i minusy upadłości konsumenckiej, zdecydowałby się Pan na ogłoszenie upadłości?
Gdybym musiał, to prawdopodobnie zdecydowałbym się. Zależy wszak, kto czego chce. Jeżeli ktoś chce mieć święty spokój, to powinien przejść jakiś proces, bo tak naprawdę proszę zwrócić uwagę, że to jest także wzięcie odpowiedzialności za swoje własne czyny.
Wywiadu udzielił p. Michał Zielke, doradca restrukturyzacyjny nr licencji 1551.

Jeśli chcesz skontaktować się z naszym rozmówcą w sprawach swojej planowanej restrukturyzacji, zapraszamy do kontaktu: biuro@mecenatura.pl. Natomiast jeśli zastanawiasz się, jakie kroki podjąć w swojej sytuacji, sprawdź nasze oddłużanie – pomoc w oddłużaniu.
Najczęściej zadawane pytania o upadłość i restrukturyzację konsumencką
Ile kosztuje upadłość konsumencka w 2026 r.?
Opłata sądowa od wniosku o ogłoszenie upadłości konsumenckiej wynosi 30 zł, plus 17 zł opłaty skarbowej od pełnomocnictwa (jeśli reprezentuje cię prawnik). Wynagrodzenie syndyka pokrywane jest z masy upadłości – czyli z twojego majątku przeznaczonego na spłatę wierzycieli. Jeśli nie posiadasz żadnego majątku, koszty postępowania tymczasowo kredytuje Skarb Państwa i są one rozliczane w planie spłaty wierzycieli albo umarzane. Wynagrodzenie prawnika to kwestia rynkowa – zwykle od 3 do 10 tys. zł, często w transzach uzależnionych od etapu sprawy. Restrukturyzacja konsumencka jest dużo droższa: wymaga wpłaty zaliczki w wysokości 8 851,42 zł (stan na 1 kwietnia 2026 r.) plus 1 000 zł opłaty od wniosku o otwarcie postępowania.
Jak długo trwa plan spłaty wierzycieli w 2026 r.?
Standardowo plan spłaty trwa do 36 miesięcy (3 lata). Jeśli sąd ustali, że upadły doprowadził do swojej niewypłacalności umyślnie lub przez rażące niedbalstwo, plan może trwać od 36 do 84 miesięcy (3-7 lat). Istnieje też tzw. szybka ścieżka: gdy dłużnik spłaci co najmniej 70% zobowiązań objętych planem, plan nie może być dłuższy niż 12 miesięcy, a przy spłacie co najmniej 50% – nie dłuższy niż 24 miesiące. W szczególnych przypadkach (np. trwała niezdolność do pracy, ciężka choroba) sąd może umorzyć długi w całości bez ustalania planu spłaty.
Czy syndyk może wziąć mi telewizor, lodówkę albo telefon?
Nie. Art. 63 prawa upadłościowego wyłącza z masy upadłości przedmioty niepodlegające egzekucji komorniczej – czyli te niezbędne dla dłużnika i jego rodziny: lodówkę, pralkę, kuchenkę, podstawowy sprzęt AGD, ubrania, narzędzia pracy zarobkowej. Ale uwaga: jeśli posiadasz dwie pralki, dwa telewizory albo trzy czajniki, syndyk weźmie nadwyżkę – jeden czajnik zostawi, dwa zabierze. Jeśli upadły posiadałby jedną krowę, z której ma mleko dla dzieci, syndyk także mu jej nie zabierze. Można też złożyć skargę na czynności syndyka, gdyby działał niezgodnie z prawem.
Czym różni się restrukturyzacja konsumencka od upadłości?
Restrukturyzacja konsumencka (formalna nazwa: postępowanie o zawarcie układu na zgromadzeniu wierzycieli przez osobę fizyczną nieprowadzącą działalności gospodarczej) pozwala zachować majątek – wierzycieli zaspokaja się ze spłat ratalnych, a nie ze sprzedaży nieruchomości i samochodu. Trzeba jednak wpłacić zaliczkę 8 851,42 zł (2026 r.) i wykazać zdolność do spłaty propozycji układowych. Upadłość konsumencka jest tańsza (30 zł), ale prowadzi do likwidacji majątku przez syndyka. Restrukturyzacja jest dla tych, którzy mają coś do uratowania (dom, mieszkanie, samochód) i regularny dochód. Upadłość – dla tych, którzy nie mają już nic albo nie mają jak spłacać.
Czy można ogłosić upadłość konsumencką drugi raz w ciągu 10 lat?
Tak – po nowelizacji prawa upadłościowego z 24 marca 2020 r. (art. 491(4) PrUp uchylony) nie ma już bezwzględnej karencji 10 lat. Formalnie można złożyć wniosek częściej niż raz na dekadę. Sąd ogłosi upadłość, ale jeśli w okresie 10 lat przed wnioskiem dłużnik był już oddłużony w upadłości konsumenckiej, sąd najczęściej odmawia ponownego umorzenia zobowiązań. Wyjątkiem są tzw. klauzule rozsądku, czyli względy humanitarne lub słuszności (np. ciężka choroba, wypadek, śmierć małżonka). Bez nich dłużnik przejdzie postępowanie likwidacyjne, ale długi pozostaną.
Co stracę po ogłoszeniu upadłości konsumenckiej – mieszkanie, samochód, pensję?
Mieszkanie i samochód: tak, syndyk sprzeda nieruchomości i wartościowe ruchomości. Ale jeśli sprzedaje mieszkanie lub dom, w którym mieszkasz, art. 491(13) ust. 1 prawa upadłościowego nakazuje wydzielić ci z ceny sprzedaży kwotę odpowiadającą przeciętnemu czynszowi najmu lokalu mieszkalnego w tej samej lub sąsiedniej miejscowości za okres od 12 do 24 miesięcy. Nie wyląduje się więc na bruku. Pensja: do masy upadłości wchodzi tylko część wynagrodzenia podlegająca zajęciu komorniczemu (czyli to, co przekracza kwotę wolną – w 2026 r. minimalne wynagrodzenie 4 806 zł brutto). Dodatkowo art. 63 ust. 1b PrUp zwiększa kwotę wolną o 150% świadczenia z pomocy społecznej na każdą osobę pozostającą na utrzymaniu upadłego. Chroniona jest też pensja z umowy zlecenia, nie tylko z umowy o pracę.
