Siemens Leasing

Siemens Leasing, czyli wielkie rozczarowanie

0
(0)

Siemens Leasing, a ściślej Siemens Finance, to gracz na rynku leasingów marginalny. Z dostępnych statystyk wynika, że gdy w badanym I kwartale 2019 roku pięciu liderów rynku finansowało ponad milion umów leasingowych każdy, Siemens Finance uruchomił tych umów 157….

Wydawałoby się zatem, że dla Siemens Leasing każda umowa jest niezwykle cenna, a każdy zadowolony klient na wagę złota.

Niestety, jak często bywa, wyobrażenia a rzeczywistość nie idą w parze. Ale od początku.

Leasing w Siemens Finance

Bardzo ucieszyłem się, gdy odezwał się do mnie zadłużony klient Siemens Leasing. Pomyślałem, że miło będzie poznać niszową firmę leasingową, ich podejście do dłużnika, politykę windykacyjną i przede wszystkim to, jak Siemens pomaga swoim klientom w trudnej sytuacji. A ta była dość dramatyczna. Rolnik, który z powodu suszy nie był w stanie prawidłowo obsługiwać umowy leasingowej na kombajn, „dorobił się” sporego zadłużenia, a w jego efekcie wypowiedzenia umowy leasingu i zawiadomienia do prokuratury.

Sytuacja trudna, ale nie beznadziejna. Wiele firm leasingowych nie z takich opresji pozwalało wyjść swoim zadłużonym klientom. Jeśli ci mieli chęć i realne możliwości restrukturyzacji zadłużenia.

Wchodząc w sprawę jako pełnomocnik klienta liczyłem na podjęcie przez Siemens Leasing konstruktywnych rozmów, wspólnego ustalenia planu działania i przede wszystkim wysłuchania propozycji klienta.

Gdyż ten miał pomysł na uratowanie kombajnu zbożowego MASSEY FERGUSON 7276 – przedmiotu umowy zawartej z Siemens Finance o wartości 270.000 zł.

Bez którego, co tu dużo ukrywać, nie istniał jako przedsiębiorca.

Pierwsze rozmowy z Siemens Leasing

Już pierwszy kontakt z osobą z tzw. świecznika Siemens Finance dał mi sporo do myślenia. Pani A., „schwytana” telefonicznie w przerwie pomiędzy ważnymi rozmowami, umówiła się ze mną, że po otrzymaniu maila z opisem sytuacji jeszcze tego samego dnia skontaktuje się ze mną. Niestety, kontakt nie nastąpił. Tego i kolejnego dnia. Co więcej, Pani A. przestała odbierać ode mnie telefony i odpowiadać na SMS-y.

Zachowanie cokolwiek dziwne, cokolwiek inne niż w firmach leasingowych, z którymi kontaktuję się nieustannie. Pomyślałem jednak, że może to jednostkowy przypadek i kontakt z inną osobą przyniesie coś budującego.

Siemens Leasing – kontakt po raz drugi i ostatni

Niestety, bardzo się myliłem. Drugim kontaktem był pan B., reprezentujący dział windykacji Siemens Finance, który nie podjął – jak to  w firmach leasingowych ma zwyczaj – rozmów o ratowaniu umowy, a zamiast tego przysłał mi oświadczenie w imieniu spółki. Informujące, że w związku z prowadzonym postępowaniem przygotowawczym prowadzonym przez Prokuraturę Rejonową Siemens Leasing nie przewiduje działań ugodowych.

Można i tak. Tylko do czego to prowadzi?

Gwoli wyjaśnienia dla czytających, którzy nie są zbytnio zorientowani w temacie windykacji leasingów. Złożenie do prokuratury zawiadomienia o przywłaszczeniu przedmiotu leasingu jest ostatnim krokiem, jaki windykacja leasingu wykonuje. Co nie zmienia faktu, że w sytuacji, gdy dłużnik zgłasza chęć współpracy i istnieje realna szansa na uratowanie umowy, większość firm leasingowych daje takiemu dłużnikowi szansę na to.

Siemens Leasing należy do tych firm, które niekoniecznie taką politykę stosują. Co nie wróży im – moim skromnym zdaniem – sukcesu w walce o klienta. Brak elastyczności i zamknięcie się na rozmowy z dłużnikiem nie prowadzą do niczego poza utratą klienta. A co za tym idzie, odstraszeniem przez utraconego klienta innych potencjalnych, z którymi ten ma kontakt.

Polecam lub ostrzegam, czyli jak klienci leasingowi rozmawiają o finansowaniu sprzętu

Nie jest tajemnicą, że klienci leasingowi komunikują się między sobą w temacie finansowania swoich narzędzi pracy. Do mnie nieraz z szóstej wręcz ręki i z odległych rejonów kraju dochodzą opowieści o właścicielu floty TIR-ów, któremu firma leasingowa wyczyściła plac z floty tylko dlatego, że spóźnił się z uzbieraniem pieniędzy na wykup leasingowanych pojazdów.

Ludzie z branży takie opowieści nie dość, że głęboko w głowach kodują, to jeszcze powielają między sobą. Czy wspomniana firma leasingowa – ta słynna z opowieści – może liczyć, że któryś z przewoźników pomyśli o leasingu w niej czegokolwiek? Zdecydowanie nie. On ma głęboko zakodowane, żeby od tej konkretnej firmy trzymać się z daleka. I będzie to robił, choć nawet nie wie, czy opowieść jest w pełni prawdziwa.

I odwrotnie. Gdy któryś z przedsiębiorców (na przykład opisana tutaj właścicielka firmy transportowej) otrzyma od leasingodawcy pomocną dłoń w sytuacji, w której przestała wierzyć w możliwość ratunku, historia taka również zaczyna krążyć po kraju. Najpierw wśród znajomych z branży, potem znajomych znajomych, aż dotrze do przedsiębiorców, którzy wspomnianej bizneswoman nie widzieli na oczy. Ale zakodowali sobie nazwę firmy leasingowej, którą podświadomie zaczynają utożsamiać z firmą pomocną przedsiębiorcom.

Z dworca PKP w Zielonej Górze na salę sądową w Warszawie

Pozostaje mi na koniec zaspokoić ciekawość tych, którzy zapytają, jak skończyła się sprawa leasingu w Siemens Finance kombajnu zbożowego. Dłużnik Siemens Leasing, wobec braku zainteresowania windykacji firmy leasingowej znalezieniem polubownego rozwiązania, zdecydował się – bo cóż mu pozostało innego – wkroczyć na drogę prawną.

Istnieje w Polsce kancelaria prawna, która specjalizuje się w sporach z firmami leasingowymi. Po analizie umowy leasingu zawartej z Siemens Finance i złożeniu przez dłużnika obszernych wyjaśnień, prawnicy uznali, że coś w tej umowie się nie zgadza.

Na podpisanie umowy z Siemens Leasing rolnik – przyszły klient – został umówiony na dworcu PKP. Co samo w sobie jest niezmiernie dziwne, biorąc pod uwagę, że podpisywano umowę na kilkaset tysięcy….

Prawnicy, specjalizujący się w tematyce leasingów, doszukali się licznych elementów, na podstawie których postawili tezę, że umowa mogła być wadliwa od strony formalnej. Finalnie zdecyduje o tym sąd warszawski, czyli właściwy dla siedziby pozwanego – firmy Siemens Finance.

Jeśli sąd unieważni umowę ze względu na jej błędy formalne, role się odwrócą. Jak będzie – pokaże czas.

Dlaczego wspominam o takim finale? Gdyż wielu dłużników leasingowych, bezbronnych w starciu z windykacją firmy leasingowej nie wie, że w szufladach ich biurek leży podobna umowa. Którą – dzięki odpowiedniemu wsparciu prawnemu – można zakwestionować. I do czasu wydania przez sąd prawomocnego wyroku w świetle prawa korzystać z przedmiotu leasingu.

Siemens Leasing – wnioski końcowe

Jak wspomniałem na początku, Siemens Leasing (właściwie Siemens Finance) to firma niszowa. I niestety w swojej postawie wobec dłużnika leasingowego (czyli braku ochoty do ratowania umowy) Siemens Finance wpisuje się w niepokojące standardy zauważane w firmach mających w rynku leasingowym udział śladowy.

Wystarczy porównać zachowanie Siemens Leasing do firmy podobnej pod względem znaczenia na rynku leasingowym w Polsce, czyli opisywanej przeze mnie kilka miesięcy temu w spółki Volvo Leasing.

Nie udało mi się poznać Siemens Finance na tyle, aby dowiedzieć się, z czego wynika taka, a nie inna postawa wobec zadłużonych klientów. Być może przy kolejnej sprawie będę mógł dowiedzieć się więcej o tym, kto kreuje taką politykę windykacyjną. I co Siemens Leasing chce poprzez taką politykę osiągnąć.

grafika: youtube.com

Czy podane tu informacje były przydatne?

Oceń nas klikając na gwiazdkę

Średnia ocena 0 / 5. Liczba głosów: 0

Nikt jeszcze nie głosował. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.