Windykacja mLeasing – klasa sama w sobie

5
(3)

Gdy masz firmę transportową i wypowiedzianych 8 umów leasingowych, możesz tylko rozglądać się za mocnym sznurem – chyba, że owe 8 umów masz w mLeasing. Historia Mariusza, który w ciągu tygodnia przeszedł długą drogę: od depresji (praktycznie) bankruta po osobę, której podarowano nowe życie.

Umowy z mLeasing, czyli jak się to zaczęło….

Wśród użytkowników samochodów stare jak świat jest powiedzenie, że nie kupuje się samochodów na literę “F”. Ile w nim jest prawdy, Mariusz dowiedział się, gdy było już za późno. Oddajmy mu głos:

Moje kłopoty z leasingiem zaczęły się w okolicy maja 2019 roku. Samochody, które kupiłem mniej więcej rok wcześniej, miały przebiegi około 100 tyś i zaczęły się psuć. Awarie oczywiście były usuwane na gwarancji przez ASO, ponieważ były to samochody nowe, lecz czas oczekiwanie na naprawę w kraju to był minimum tydzień. Natomiast za granicą to już odbywało się znacznie dłużej. Dwa auta w czerwcu miały awarię na terenie Niemiec i czekałem na naprawę przez ASO aż 4 miesiące. Mimo moich wielokrotnych interwencji u dilera oraz skarg w centrali polskiej i francuskiej czas napraw pojazdów był dramatyczny. Sytuacja skończyła się tak że auta wróciły do kraju na lawetach, za co musiałem ponieść koszty oraz naprawiłem je poza ASO. Te wszystkie kłopoty spowodowały bardzo duże przestoje w mojej firmie, co miało skutek też w finansach. Obroty były bardzo niskie, przez co zaczęły się kłopoty z płynnością finansową. Najpierw miałem zaległą jedną ratę leasingu później kolejnej nie udało mi się zapłacić kolejnej i 23 grudnia 2019 roku odebrałem list od mLeasing, który wypowiedział mi umowę na 8 pojazdów. Byłem załamany całą sytuacją i myślałem że, to będzie już koniec.

A na to faktycznie się zanosiło. 8 wypowiedzianych umów, gdy w kasie pustka, w teorii oznacza koniec niewielkiej firmy. Ale czy musi tak się skończyć?

Windykacja mLeasing i podejście do trudnego klienta

W tak dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazł się Mariusz, los jego firmy jest w rękach wierzyciela. Gdyż to on decyduje o tym, czy współpracę definitywnie kończy, czy będzie chciał znaleźć na tyle elastyczne rozwiązanie, aby uratować byłego już klienta.

Szczęściem w splocie nieszczęść było to, że jego wierzycielem był mLeasing. Od momentu, w którym Mariusz zgłosił się do nas, obserwowaliśmy poczynania osób odpowiedzialnych za windykację w firmie mLeasing i ich podejście do tak trudnego przypadku.

Konkluzja jest jedna: mLeasing to firma z bardzo dużą klasą. Co składa się na taką ocenę, przeczytacie poniżej. Najpierw jednak po raz drugi opinia samego dłużnika:

Na szczęście okazało się że szybka interwencja w mLeasing i podejście pracowników działu windykacji przyniosła pozytywne efekty. Okazało się że pracownicy zrozumieli mój problem i zaproponowali rozwiązanie które byłem w stanie zaakceptować. Sposób w jaki rozłożyli moją zaległość wobec firmy był bardzo rozsądny i realny do spłacenia w mojej sytuacji. Jestem bardzo zadowolony ze współpracy z mLeasing i bardzo dziękuję za takie rozwiązanie problemu.

windykacja mLeasing

Windykacja mLeasing i program naprawczy

Jak w każdej chyba firmie leasingowej, osoby prawdziwie decyzyjne, zarządzające działem windykacji, znaleźć można w centrali firmy. Windykacja mLeasing mieści się w Warszawie. Tam też przeprowadzona została “interwencja”, jak może mało fortunnie określił to dłużnik. Umówmy się, że po prostu rozmowa. A dokładnie dwie rozmowy – z zastępcą dyrektora departamentu windykacji oraz wyznaczonym do obsługi sprawy specjalistą, którym był Pan Łukasz Książek.

Pań Łukasz, jako osoba profesjonalnie przygotowana do swojej roli w firmie mLeasing, nie oceniał i nie obwiniał klienta. Jego działania od samego początku nastawione były na znalezienie rozwiązań, w których obie strony wzajemnie się odnajdą.

Na początek zaproponował Mariuszowi roczne obniżenie rat leasingowych o kilkadziesiąt procent. Oszczędność ta pozwoli dłużnikowi na stopniowe regulowanie powstałych zadłużeń. I normalne funkcjonowanie na rynku usług transportowych.

Pozostał jeszcze problem, z którym boryka się wielu leasingowych dłużników. Opłaty windykacyjne, opłaty za wznowienie umowy i zmiany harmonogramów spłaty.

To, jak duży był to problem, obrazuje kwota. 30 tysięcy złotych. Czyli coś, czego zadłużony przedsiębiorca nie jest w stanie udźwignąć.

Koszty wznowienia wypowiedzianych umów, czyli co potrafi mLeasing

Przez nieszczęsne koszty dodatkowe cały plan naprawczy ległby w gruzach. Gdyż zgodnie z procedurą muszą być one wpłacone od razu, aby firma leasingowa mogła wdrożyć plan restrukturyzacji. Ale tutaj mLeasing pokazał, co potrafi zrobić dla dobra klienta.

30 tysięcy złotych kosztów zostało przez mLeasing zredukowane do poziomu satysfakcjonującego klienta i pozwalającego na zaspokojenie oczekiwań finansowych wierzyciela. Dla wielu dłużników leasingowych może brzmieć to niewiarygodnie, gdyż nie spotkali się nigdy z takim gestem swoich wierzycieli.

Cóż, po prostu mogą mówić o pechu, że nie zawarli umowy leasingowej  z firmą z klasą…..

O mLeasing i ich działaniach wobec zadłużonych klientów możesz przeczytać również tutaj.

Radosław Chyt
Autor tego tekstu jest dziennikarzem serwisu Windykowani.pl i w swoich badaniach zajmuje się m.in. leasingami. Jego opinie były publikowane m.in. w tygodniku Newsweek. Chcesz zgłosić swój problem do sprawdzenia i opisania w naszym serwisie? Zadzwoń: 530 444 322

Czy podane tu informacje były przydatne?

Oceń nas klikając na gwiazdkę

Średnia ocena 5 / 5. Liczba głosów: 3

Nikt jeszcze nie głosował. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.