Windykacja straconego leasingu, czyli maszyny do zrębu lasu

5
(2)

Leasingowane maszyny do zrębu lasu, a nie po raz kolejny samochody? Czemu nie. Dziś, wraz z PKO Leasing, przeniesiemy się do kniei. I do drwali, którzy z kniei pozyskują drewno. Oczywiście nie ręcznie, ale wykorzystując

leasingowane w PKO maszyny do zrębu lasu

Bardzo lubię pracować z PKO Leasing. Głównie dlatego, że pracujące tam osoby decyzyjne są bardzo konkretne. I gdy chcę opisać jakiś trudny temat, już w czasie wstępnej rozmowy otrzymuję informację, czy klient jest rokujący, czy też z gatunku tych, którym tylko i wyłącznie można i trzeba, w celu ochrony aktywów własnych, odebrać leasingowany sprzęt.

Gdy zgłosił się do mnie pan Mieczysław (imię standardowo zmienione), leasingujący od PKO maszyny do zrębu lasu, był pełen optymizmu i werwy. Udałem się przeto do kierownictwa PKO Leasing, aby przekonać się, czy jego optymizm podziela wierzyciel…..

Człowiek – legenda i jego leasingowe długi

Okazało się, że pan Mieczysław i jego maszyny do zrębu lasu są powszechnie znani w PKO Leasing. Powodów uznania Mieczysława za „leasingowego celebrytę” jest kilka. Oczywiście w rozmowie ze mną pan Mieczysław „zapomniał” wspomnieć o swoim gwiazdorskim statusie.

A skąd on się wziął?

Pan Mieczysław użytkował maszyny do zrębu lasu, ale niekoniecznie pamiętał o płaceniu. Mówiąc szczerze, częściej nie pamiętał ….niż to drugie. Finalnie umowa leasingu została wypowiedziana, a Mieczysław wezwany do zwrotu przedmiotów leasingu.

Wówczas Mieczysław rozpoczął to, co pozwoliło mu nadać ksywkę „człowiek stu obietnic”. Jak się później okazało, niekoniecznie owe sto niespełnionych obietnic wynikało z cynizmu dłużnika. Obserwując przez 2 miesiące leasingobiorcę coraz bardziej skłaniałem się ku temu, że jest to problem nie tyle lawirowania i kłamstw, co dużo bardziej złożony i zahaczający o uzależnienie behawioralne.

Być może i zarządzający windykacją leasingów w PKO do tego samego doszli wniosku, gdyż postanowili, nie mając już na Mieczysława pomysłu, dać mu sto pierwszą szansę, ale już pod moją kontrolą.

Szczególnie, że niekoniecznie byli w stanie odzyskać leasingowane maszyny do zrębu lasu. Dlaczego? Posłuchajcie zatem, wszak statusu legendy w PKO Leasing Mieczysław nie wylosował w loterii świątecznej.

Maszyny do zrębu lasu…. w lesie głęboko schowane

Zatrzymałem się na tym, że Mieczysław składał obietnica za obietnicą i żadnej nie dotrzymywał. Co nie przeszkadzało mu wierzyć wiarą szczerą, że kolejnej dotrzyma. I dostawał je dziwnym trafem. Oczywiście nie wywiązując się z każdej kolejnej. I standardowo obiecując, że kolejna na pewno będzie ostatnią.

Aż przyszedł moment, w którym PKO Leasing uznało, że nawet dłużnicy wymagający nieco więcej – z pewnych delikatnych względów – pobłażliwości, muszą stanąć oko w oko z konsekwencjami niepłacenie rat leasingowych. I wysłało do dłużnika zewnętrzną firmę windykacyjną celem odbioru maszyn do pracy przy zrębie lasu.

A była nią firma Infos. Dokładnie dane firmy windykującej w tej sprawie:

Biuro Obsługi Wierzytelności INFOS Sp. z o.o.
ul. M. Reja 13/15, 81-874 Sopot

Windykacja zewnętrzna leasingu pana Mieczysława spotkała się z nim, gdyż on wcale kontaktu nie unikał. Ale za to pytany o to, gdzie są leasingowane maszyny do zrębu lasu, pokazywał ręką na lasy (w tym przypadku prawie puszczę) i mówił:

„tam są, szukajcie, jeśli chcecie mi je zabrać. Ale ja przecież chcę spłacić. Potrzebuję tylko jednej dodatkowej szansy”

Pracownicy windykacji terenowej z firmy Infos zapewne wielu dłużników leasingowych w życiu widzieli, ale Mieczysław okazał się przeciwnikiem zbyt trudnym. Nie mieli narzędzi, środków, albo przede wszystkim umiejętności, aby wykonać zadanie: odzyskać pieniądze lub odstawić na parking wierzyciela maszyny do zrębu lasu. Które to, jak na zdjęciu, stały sobie „gdzieś w lesie” i czekały na windykatorów:

Windykacja PKO Leasing zmienia front, w efekcie zaczynają spływać od dłużnika pieniądze

W momencie, gdy „wchodziłem w sprawę” PKO Leasing nie pamiętało już ostatniego przelewu dłużnika, tak dawno on był. Sprawa długów Mieczysława została przekazana do firmy windykacyjnej Infos, a ta odbijała się od dłużnika. Tygodnie mijały, sprawa stała w miejscu.

Pracę nad tą sprawą rozpocząłem od wytłumaczenia dłużnikowi, że do uratowania umowy leasingowej niezbędna jest spłata aktualnego zadłużenia. Czasami trzeba to zrobić dosadnie, gdyż każdy dłużnik ma inny próg percepcji. Czasami wręcz trzeba użyć hiperboli, aby do dłużnika dotarło, że jego sytuacja jest naprawdę zła i to, że firma leasingowa dała mu ostatnią szansę, nie jest zabiegiem powtarzalnym co dwa tygodnie. Dlatego nikogo nie może dziwić, że dłużnik leasingowy usłyszał, że od teraz

„zaciskamy pasa, żywimy się jagodami zebranymi podczas zrębu lasu, nie pijemy wódki, papierosy kręcimy z runa leśnego i każdy grosz odkładamy na spłatę zaległości leasingowych”

Windykacja PKO Leasing nie musiała dawać Mieczysławowi 102. szansy. Mogli zakończyć temat w sposób najprostszy: zawiadomieniem o podejrzeniu popełnienia przestępstwa i odzyskaniem maszyn do zrębu lasu poprzez policję.

Ale PKO Leasing podchodzi do swoich klientów nierzadko z tzw. sercem na dłoni. Dlatego też podjęto decyzję o dodatkowym terminie na spłatę zaległości. Wraz z deklaracją powrotu do umowy po uregulowaniu zaległości. Dłużnik, świadomy powagi sytuacji, zaczął przelewać środki. PKO Leasing otrzymało wreszcie pierwsze, po długiej przerwie, przelewy. Była to jednak kropla w morzu potrzeb,  a

dłużnik po raz 102. nie dotrzymał słowa i obietnicy spłaty całości zaległości wobec PKO Leasing

W tym momencie sprawa wydała się prosta jak ścięcie drzewa. Ale nie w przypadku Mieczysława. W momencie, gdy wiedział, że nadszedł termin rozliczenia się lub zwrotu maszyn, wysłał na pomoc rodziców.

Ci byli niezwykle autentyczni w swej opowieści. O tym, że właśnie się dowiedzieli o długach syna, że pomogą, że sprzedadzą coś, ale potrzebują czasu. Tak z miesiąc najlepiej….

Wtórował im dłużnik – że oszukał go odbiorca drewna, który nie zapłacił, ale jeśli PKO Leasing da mu 103. szansę, to on przysięga, że spłaci całość, a rodzina dopomoże. A jeśli nie – w dwa dni wyjmie z lasu maszyny do zrębu i dobrowolnie zwróci.

Brzmiało to i sensownie, i wiarygodnie. Dla mnie i szefów windykacji PKO Leasing. Do tego stopnia, że Mieczysław

dostał 103. szansę na wyjście z długów i uratowanie leasingowanych maszyn do zrębu lasu. Tym razem ostatnią ode mnie

Nikt nie lubi rzucać słów na wiatr. A później ponosić konsekwencji niespełnionych obietnic. Szczególnie, gdy w obiecywaniu jest się tylko pośrednikiem skazanym na uczciwość dłużnika.

Poinformowałem zatem pana Mieczysława, że bieg nieszczęść, jakie go dotknęły, dla mnie jest już wyczerpany. I albo spłaci w kolejnym terminie swoje zaległości, albo nasza współpraca dobiegnie końca. Gdyż w momencie, kiedy z przyzwyczajenia (a może jest to przypadłość na wzór zakupoholizmu, taki swoisty szansoholizm) dłużnik powie, że co prawda tym razem nie wyszło, ale to kolejny raz na 10000% będzie ok, nie będę ośmieszał się przed PKO Leasing i robił za ambasadora ewidentnego cwaniaka, który potrafi się dobrze maskować.

Pan Mieczysław znał reguły gry i zaczął ostro. Poszedł przelew, potem drugi. A potem wszystko stanęło. Oczywiście do końca terminu były zapewnienia, że wszystko jest pod kontrolą.

Gdy termin minął, okazało się, że kontrahent znów nie zapłacił, a rodzice ze swoją obiecaną pomocą rozpłynęli się jak leśne duchy. Innymi słowy, co mieli do zagrania, to zagrali (i to jak wiarygodnie).

Dłużnik przez tydzień próbował przekonać mnie, że moje słowa o wypowiedzeniu pełnomocnictwa w momencie niespełnienia obietnicy są odwracalne. Bo przecież nic się nie stało takiego. Proszę tylko

Powiedzieć w PKO Leasing, że potrzebuję jeszcze 2 tygodnie, a na 1000000% spłacę wszystko

Opowiadam o legendzie Mieczysławie z jednego powodu. Czy strategia windykacji PKO Leasing była słuszna? Czy danie szansy człowiekowi, o którym wiadomo było, że w każdą swoją deklarację bez pokrycia po prostu wierzy bezkrytycznie, jest traceniem czasu czy działaniem słusznym?

Spierałem się nawet o to z dyrekcją departamentu windykacji na początku sprawy, gdy PKO Leasing uznało, że jedna szansa temu dłużnikowi wystarczy. Bo czas biegnie, środki nie spływają, a maszyny do zrębu lasu wciąż są zaszyte w lesie.

Finalnie mój upór wyszedł PKO Leasing na dobre, choć tym razem nie udało się doprowadzić do pełnej ugody i wznowienia umów. Ale PKO Leasing, kosztem zaledwie kilku tygodni, odzyskało sporą ilość gotówki i zwiększyło szansę na odzyskanie leśnych maszyn.

Szczególnie, że dłużnik miał świadomość, iż przetrzymywanie ich to nie jest zabawa w kotka i myszkę. O ile igranie z firmą zewnętrzną może było dla dłużnika nieświadomą zabawą, o tyle wejście do gry policji byłoby już igraniem z własną niekaralnością, a nie igraszką.

Dlaczego uważam, że PKO wygrało na tej sprawie moralnie i wizerunkowo tylko dlatego, że ma mądrze zarządzaną windykację?

Już tłumaczę. Przyglądałem się tej sprawie do końca i wiem, jakie na dłużniku wrażenie zrobiło to, że zobaczył wreszcie światełko w tunelu. Zobaczył, że PKO Leasing uwierzyło w niego, dając mu szansę na wznowienie umowy. I to w mocno skomplikowanych relacjach pomiędzy nimi. Czyli w sytuacji, w której wiele firm leasingowych uznałoby dłużnika za skreślonego i bez wahania nakazałoby windykacji zewnętrznej zgłosić przywłaszczenie maszyn do zrębu lasu.

Dłużnik, o czym wiem, miał doskonałą świadomość tego, że PKO Leasing ma takie prawo. Tym bardziej zaszkliły mu się oczy, gdy dowiedział się, że z rąk windykacji PKO Leasing nie otrzyma kończącego ciosu, a zostanie z desek podniesiony. I honorowo otrzyma dodatkową rundę. W której będzie mógł udowodnić, że walczy fair.

I choć nie udowodnił, to wiem z licznych rozmów z nim, że nawet po zdaniu maszyn będzie wspominał PKO Leasing jako firmę profesjonalną i walczącą o klienta do końca.

Gdyby PKO Leasing zrobiło odbiór siłowy 6 zaledwie tygodni wcześniej, dłużnik czułby się oszukany, zdradzony, wystawiony, a wszyscy wolni słuchacze w jego okolicy mieliby niejednokrotnie możliwość posłuchania, że PKO Leasing to najgorsza firma w Polsce.

Wystarczyło 6 tygodni. W tym czasie firma leasingowa nie dość, że odzyskała sporą część zaległości, to jeszcze zdobyła szacunek i wdzięczność swojego partnera biznesowego.

Wiem, że rzadkością jest nazywanie tak dłużnika. Ale ja zawsze uważam, że jest to partner niezależnie od okoliczności.

Dlaczego maluczcy powinni uczyć się do PKO Leasing windykacji?

Firmom leasingowym ze śladowym udziałem w rynku wydaje się z reguły, że wiedzą, jak powinno się traktować dłużników, którzy doprowadzili do wypowiedzenia umowy leasingu.

W sytuacji, gdy polityka windykacyjna takiej firmy mocno odbiega od standardów wyznaczonych przez największe w Polsce firmy leasingowe, w tym oczywiście PKO Leasing, staram się delikatnie sugerować, że może dobrze byłoby wzorować się na największych. Niestety, często moje sugestie wywołują zacietrzewienie.

Na szczęście to nie dyrektor departamentu windykacji w danej firmie leasingowej, a sami klienci, weryfikują słuszność takiej polityki. Rynek konsumencki ma to do siebie, że sam weryfikuje przydatność na nim danej firmy.

Dlatego też PKO Leasing rozwija się, a maluczcy szukają na stole leasingowym okruchów. Wciąż nie rozumiejąc, że jakość obsługi klientów w potrzebie jest jedną z wartości, która decyduje o tym, czy przyszli klienci będą chcieli wiązać się z daną firmą.

Radosław Chyt
Autor tego tekstu jest dziennikarzem serwisu Windykowani.pl i w swoich badaniach zajmuje się m.in. leasingami. Jego opinie były publikowane m.in. w tygodniku Newsweek. Chcesz zgłosić swój problem do sprawdzenia i opisania w naszym serwisie? Zadzwoń: 530 444 322

 

 

 

Czy podane tu informacje były przydatne?

Oceń nas klikając na gwiazdkę

Średnia ocena 5 / 5. Liczba głosów: 2

Nikt jeszcze nie głosował. Bądź pierwszy!

3 komentujących “Windykacja straconego leasingu, czyli maszyny do zrębu lasu”

  1. Chłopie, nie bierz tyle, a jak już musisz, to nie pisz bzdur, bo czytać się tego nie da. “W takim razie przepisy przewidują wznowienie umowy leasingu!!” Jakie, , przepisy? Urojone wTwoim łbie chyba. Nie wprowadzaj idioto ludzi w błąd, skoro nie masz pojęcia o czym piszesz to nie zabieraj głosu w tematach na których znasz się jak kura na pieprzu. I pieprzysz trzy po trzy nie na temat

    1. Panie Wasylew, pierwsze ostrzeżenie. Wiem, że temat wzbudza emocje, ale doprawdy można wyrażać swoje opinie bez bluzgów i argumentów ad personam. Kolejny taki komentarz zostanie usunięty.

  2. Pewnie że umowa powinna zostać wznowione. Skoro leasingo biorąc zobowiązał się spłacić zadłużenie wobec PKO leasing i skoro wplacil już jakas część pieniędzy to w takim razie PKO leasing nie ma prawa odebrać przedmiotow leasingu gdyż dostali jakąś część pieniędzy. W takim razie przepisy przewidują wznowienie umowy leasingu!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.