Zewnętrzna windykacja leasingów, czyli windykator terenowy

Po kilku latach śledzenia tego, jak działa windykacja leasingów, postanowiłem przekazać osobom posiadającym wypowiedzianą umowę leasingu garść wiedzy. Która dla jednych będzie oczywistością, dla innych wiedzą cenną i pozwalającą na uniknięcie błędów. W tym tych powodujących najbardziej dotkliwe konsekwencje. Czyli bankructwo firmy opierającej swą działalność o leasingowane samochody czy maszyny. Z artykułu tego dowiesz się, jak groźny może być dla Ciebie windykator terenowy z zewnętrznej firmy, kiedy możesz zostać posądzony o przywłaszczenie leasingowanego samochodu i dlaczego dłużnik – kombinator jest skazany na oddanie przedmiotów leasingu. Ale przede wszystkim dowiesz się, a wielu tego nie wie, że pomimo tego, że uważasz swoją sytuację z leasingiem za beznadziejną, wcale tak nie jest.

Dlaczego powstał artykuł o windykacji terenowej leasingów?

Przez ostatnie kilka lat odwiedziłem prawie wszystkie firmy leasingowe w Polsce. Poznając od środka ich model windykacji, stosunek do zadłużonego klienta i możliwości, jakie oferują dłużnikom. Rozmawiałem w tym czasie z wieloma osobami związanymi z windykacją leasingów. Od najniższych w hierarchii windykatorów, przez kadrę kierowniczą i dyrektorską, na członkach zarządu odpowiedzialnych za pion windykacji kończąc. Wielokrotnie miałem okazję obcować również z windykatorami terenowymi od leasingów, desygnowanych przez firmy zewnętrzne do odzyskania od dłużników pieniędzy lub przedmiotów leasingu.

Poznałem ich system pracy, stosowane metody wpływu na klienta oraz modele komunikacji z nim. Wiedzę o tym chcę przekazać wszystkim, którzy są najbardziej zainteresowani tematem, czyli dłużnikom mającym kontakt z windykatorem od leasingów.

Pierwsza wizyta windykatora terenowego

Z zewnętrzną windykacją terenową leasingów mamy kontakt po wypowiedzeniu umowy. Pierwsza wizyta windykatora jest z reguły wywiadem na temat kondycji finansowej dłużnika i jego możliwości płatniczych. Ma również na celu sprawdzenie stanu leasingowanego pojazdu czy  potwierdzeniu fizycznego posiadania go przez dłużnika firmy leasingowej.

Nie jest to zatem wizyta z lawetą po odbiór pojazdu czy maszyny. Wizytę taką praktycznie każdy dłużnik wykorzystuje do rozpoczęcia próby negocjacji z firmą windykacyjną.

I tutaj pierwsza uwaga. Bardzo istotna w kontekście dalszych losów dłużnika. Pamiętać trzeba, że w odwiedziny przyjechała zewnętrzna windykacja leasingów. Dlaczego jest to takie ważne. Wyjaśniam.

windykacja leasingów

Decyzja została już podjęta, czyli nie dyskutuj ze mną

Dłużnik po wylegitymowaniu windykatora (to bardzo ważne, nie ufaj na słowo) rozpoczyna starania o umożliwienie wznowienia umowy. Tłumaczy windykatorowi leasingowemu swoje kłopoty z płynnością, ich genezę i prosi o umożliwienie dokonania wznowienia umowy.

W praktyce większość dłużników liczy na to, że będzie mogła przesunąć w czasie spłatę zaległości w czasie poprzez wydłużenie okresu umowy z firmą leasingową. Gdyż tylko w ten sposób jest w stanie, będąc w okresie posuchy spowodowanej np. spóźnieniami płatniczymi kontrahentów, uratować umowy leasingowe, w praktyce przedmioty leasingu.

Niektórzy dłużnicy leasingowi wręcz potrzebują tylko i wyłącznie kilku tygodni na spłatę całości zadłużenia i wyjścia na prostą.

Ale windykator zewnętrznej firmy ma tylko (załóżmy) 30 dnia na wykonanie zlecenia. Zlecenia odzyskania zaległości i wznowienia umowy lub zabezpieczenia przedmiotu leasingu.

Z czego 7 już minęło, gdyż zamiast przyjechać od razu, starał się bezskutecznie dodzwonić do dłużnika.

Co wówczas słyszy bardzo często zadłużony przedsiębiorca, gdy składa swoje propozycje i prośby?

Słyszy, że decyzja w firmie leasingowej jest już ostatecznie podjęta i ma tylko dwie drogi – w ciągu tygodnia wydać przedmioty leasingu lub zapłacić całość zadłużenia.

Pierwszego dłużnik chce za wszelką cenę uniknąć, drugie jest niewykonalne.

I w tym momencie olbrzymia rzesza dłużników popełnia kardynalny błąd. Błąd naiwnej wiary w słowa windykatora.

Windykator leasingowy z zewnętrznej firmy nie jest osobą decyzyjną w Twojej sprawie

Tyle tylko, że prawie nigdy nie przyzna Ci się do tego. Wiele osób praca w windykacji psychicznie zmanierowała, mając poczucie bycia panem sytuacji, często być albo nie być firmy leasingującej sprzęt, zaczynają czuć się półbogami. Ich ego wzrasta wraz z ilością “przerobionych” klientów, nierzadko płaszczących się przed nimi. Błagających, płaczących, zaklinających na wszystkie świętości.

Napompowane do granic nieprzyzwoitości ego nie pozwala większości windykatorów z zewnętrznych firm, wynajętych przez firmy leasingowe do obsługi windykacji terenowej, powiedzieć dłużnikowi prawdy:

Człowieku, ale ja nie mogę nic. Jestem pionkiem.

Lepiej wszak czuć się panem i władcą sytuacji. Karmić się uniżonością dłużnika i poczuciem władzy nad nim. Człowiek z natury jest próżny. I pracując w windykacji terenowej (a szczególnie w windykacji leasingów) trzeba mieć kręgosłup moralny ze stali, aby nie ulec pokusie poczucia omnipotencji.

Uświadamiam Ci to, drogi dłużniku, jako były windykator terenowy z kilkunastoletnim stażem. Znam wielu windykatorów, których to nieweryfikowane przez dłużników, pozorne poczucie władzy nad nimi, łechce aż do poczucia błogości. Takiego quasi orgazmu z poczucia bycia kimś ważnym. I jednoosobowo decyzyjnym.

Koniec dygresji. Wracamy do meritum. Zależy mi na tym, abyś miał świadomość, że windykator leasingowy raczej nie przyzna się, że on nic dla Ciebie zrobić nie może. Zamiast tego powie Ci:

W pana sprawie nic się zrobić nie da. I koniec dyskusji. Pieniądze za tydzień lub zwrot przedmiotu leasingu.

I że będzie to nieprawda. Jeśli w nią uwierzysz, poddasz się – przegrasz. Sam najlepiej wiesz, ile masz do przegrania. Bo pal licho, gdy oddasz samochód osobowy, na którego spłatę nie masz pieniędzy. Kupisz tańszy. Ale gdy masz oddać flotę ciągników siodłowych, busów czy maszyny produkcyjne, najczęściej po prostu tracisz swoją firmę.

Tylko przez to, że windykator z zewnętrznej firmy nie był w stanie powiedzieć Ci prawdy. Która sprawiłaby, że w twoich oczach z wszechmocnego stałby się szeregowym pracownikiem.

Zapamiętaj zatem, że jeśli windykacja terenowa leasingów mówi Ci, ze w Twej sprawie nie da się nic zrobić, na 90% da się zrobić bardzo dużo. Co pokazuję w swoich artykułach o windykacji leasingów.

Wznawianie wypowiedzianych umów leasingowych wg windykatorów i w rzeczywistości

Po przeczytaniu poprzedniego akapitu możesz zarzucić mi, że jestem uprzedzony do windykacji terenowej leasingów. Prostuję. Nie jestem uprzedzony. Ale nie toleruję kłamstwa, które z tak niskich pobudek, jak chęć bycia ważnym mogą wyrządzić bardzo wiele krzywdy.

To, co napisałem, nie jest moją teorią, a obserwacją. Wielokroć byłem – jako pełnomocnik dłużników – okłamywany przez windykatorów terenowych z firm zewnętrznych. Nawet, gdy wiedziałem już, że firma leasingowa pomoże dłużnikowi, a potwierdzenie takie uzyskałem od członka zarządu, czyli osoby, nad którą w firmie nie ma już nikogo ważniejszego, windykator poinformowany o tym potrafił wmawiać mi, że to on decyduje o losie umów i zaraz wysyła lawetę po samochody. I nie będzie się powtarzał, że w sprawie nie da się zrobić nic.

Był w tych kłamstwach tak wiarygodny, że mam wrażenie, że sam w to wierzył. Jeszcze przez kilka godzin, zanim jego przełożony otrzymał z centrali firmy leasingowej informację o natychmiastowym wstrzymaniu działań i zabraniu sprawy danemu windykatorowi.

Za dużo w życiu widziałem tragedii, aby nie uczulać na działania windykatorów. Dla wielu przedsiębiorców informacja, że z ich umowami leasingowymi nie da się zrobić nic, jest powodem do targnięcia się na życie.

O tym nie mówi się i nie pisze. Ale wystarczy sprawdzić dane GUS, aby dowiedzieć się, że co roku w Polsce podejmowanych jest ok. 10 tysięcy prób samobójczych. Z czego większość to próby mężczyzn w wieku 30 – 49 lat. Wypisz, wymaluj – typowy leasingobiorca.

Wystarczy, że tylko jakiś promil tych prób wiązał się z tym, iż nad przedsiębiorcą wisi widmo bankructwa, gdyż windykator leasingowy z firmy zewnętrznej okłamał go, że straci leasingi bez szans na ich uratowanie, aby było to o promil za dużo.

Osoby borykające się z problemami finansowymi mają bardzo duże kłopoty ze swoją psychiką. I bardzo łatwo jedna iskra może doprowadzić do tragedii. Stąd mój apel, powtarzany po raz kolejny:

nie wierz w to, co mówi pracownik zewnętrznej firmy wynajętej przez leasingodawcę. Bo dla windykatora leasingowego każda wypowiedziana umowa jest stracona. W rzeczywistości 90% z tych umów da się uratować – z pomocą samego wierzyciela, czyli firmy leasingowej.

Zewnętrzna windykacja leasingów straszy zawiadomieniem do prokuratury

Robi to często. Najczęściej jest to element socjotechniki i wykorzystania nieświadomości prawnej dłużnika. Oczywiście nie może złożyć zawiadomienia bez powodu – najczęściej dzieje to wówczas, gdy pomimo upływu ostatecznego rozliczenia nie wydałeś przedmiotu leasingu. A przy tym nie robisz nic ze swojej strony, aby ułożyć się z wierzycielem, wesoło użytkujesz przedmiot leasingu i śmiejesz się ze wszystkich.

Natomiast nie powinno się zdarzyć tak, że po otrzymaniu wezwania do wydania pojazdów rozpoczynasz intensywną i heroiczną walkę o wznowienie umów, jesteś w stałym kontakcie z wierzycielem, składasz wnioski o restrukturyzację, przedstawiasz umowy i kontrakty pokazujące, że za chwilę Twoja płynność finansowa wróci do poziomu zadowalającego firmę leasingową. Nie jest bowiem tak, że wierzyciel wydaje decyzję o złożeniu zawiadomienia w każdym przypadku. Wręcz przeciwnie. Jest to ostateczność zarezerwowana dla dłużników, wobec których nie ma już innych środków nacisku.

Choć zewnętrzna windykacja terenowa leasingów uwielbia odmieniać frazę „zawiadomienie do prokuratury” przez wszystkie przypadki. No może za wyjątkiem wołacza.

Nasuwa się pytanie, czy to nie jest elementem pokazywania władzy i przewagi nad dłużnikiem? Pytanie pozostawiam do samodzielnej odpowiedzi.

Zewnętrzna windykacja terenowa składa zawiadomienie do prokuratury

Jak pisałem wcześniej, dłużnikowi, który aktywnie walczy o swoje wypowiedziane umowy, nie ukrywa majątku firmy leasingowej i jest do dyspozycji wierzyciela, w praktyce taka sytuacja, jak zawiadomienie prokuratury o podejrzeniu popełnienia przez niego przestępstwa, nie powinna się przytrafić.

Ale przecież nie wie, kim jest windykator z firmy zewnętrznej. I zawsze może trafić na nadgorliwca? Co zatem grozi dłużnikowi, gdy takie zawiadomienie wpłynie?

Na pewno nie jest tak, jak wielu dłużników sobie wyobrażą, że zaraz po tym podjedzie radiowóz i zostanie on zabrany w kajdankach. Ze spokojem. Zgłoszenie zostanie zarejestrowane, minie trochę czasu (częściej więcej niż mniej, policja ma dużo spraw, a mało kadr)dłużnik zostanie wezwany na komisariat w celu przesłuchania w sprawie.

Oczywiście do tego przesłuchania nie dojdzie w ogóle, jeśli wcześniej ułoży się z wierzycielem, czyli firmą leasingową.

Ale uwaga. Jest tutaj jeden haczyk.

Cwaniactwo nie popłaca, czyli skutki zgłoszenia do prokuratury

Wielu dłużników wpada w tę pułapkę, gdyż nie zna zasad panujących w windykacji firm leasingowych. Sytuacja wygląda następująco. Dłużnik ma ostateczny termin zwrotu pojazdów na dzień 30 marca. Wie, że na 1000% ostatniego kwietnia będzie miał pieniądze na spłatę całych zaległości, kosztów wznowienia umów leasingowych i nawet nadpłaty na poczet przyszłych rat.

Ale będzie miał miesiąc po terminie. Błaga windykatora leasingowego z zewnętrznej firmy o przesunięcie terminu, ale słyszy jak zawsze: termin jest ostateczny, firma leasingowa nie przedłuży go nawet o jeden dzień. Gdy to słyszy i w to uwierzy, jest o krok od popełnienia wielkiego błędu.

I wymyślenia „genialnego planu” na przeczekanie. Myśli sobie: schowam samochody u znajomych, windykatora nie wpuszczę więcej, przeczekam miesiąc i mając pieniądze zgłoszę się na rozmowy.

Jeśli wcieli swój plan w życie, to własny geniusz będzie kosztował go bardzo dużo. Windykator widząc brak samochodów, zamkniętą bramę i spuszczone psy, na pewno zawiadomi o tym wierzyciela, a mając jego zgodę (w tym momencie pewną) za chwilę i prokuraturę.

Gdy dłużnik ujawni się, mając już pieniądze na spłatę długów leasingowych, dostanie na głowę kubeł zimnej wody. Ba, lodowatej. Firma leasingowa w olbrzymiej większości przypadków nie wznowi takiemu dłużnikowi umów. Choćby na głowie stawał.

Takie zasady. Nikt nie toleruje cwaniactwa. A firmy leasingowe są wręcz na cwaniactwo uczulone.

Uważny czytelnik wychwycił zapewne w opisanej sytuacji pewną prawidłowość. Znów windykator zewnętrzny wprowadził dłużnika w błąd. Powtórzę się, że w 90% firm leasingowych dłużnik otrzymałby wymarzoną prolongatę (szczególnie mogąc wiarygodnie udokumentować gwarancję otrzymania dużych środków, np. przedstawiając umowę wstępną sprzedaży nieruchomości).

Ale nie zgłosił się do wierzyciela – leasingodawcy, gdyż z wiarygodnych dla siebie ust usłyszał, że nie ma po co.

Inna sprawa, że dłużnicy unikają zazwyczaj swoich wierzycieli. To dość naturalny odruch, wynikający z konstrukcji psychicznej człowieka, który jednak nie jest tematem tego artykułu.

Warto rozmawiać, firma leasingowa nie strzela do dłużników

Podstawowym błędem, wynikającym z niewiedzy dłużnika, jest podejmowanie negocjacji z windykacją zewnętrzną. I uleganie przeświadczeniu, że skoro terenowa windykacja leasingów mówi, że sprawa wypowiedzianych umów jest już nie odwrócenia, to tak jest.

Pamiętać trzeba, że nawet, gdy leasingowany pojazd jest już na placu firmy leasingowej, to wciąż umowę można uratować i wznowić. Opis takiego przypadku znajdziesz w tym miejscu, w opisie dotyczącym firmy mLeasing.

Wiele wypowiedzianych umów leasingu można uratować zanim dojdzie do sytuacji zabrania przedmiotu leasingu. Ale aby do tego doszło, trzeba rozmawiać.

Do wykucia na blachę przez leasingowych dłużników jest jedno zdanie:

Ostatnia rzecz, na której zależy firmie leasingowej, jest zabranie przedmiotu leasingu.

Choć zewnętrzna zewnętrzna windykacja leasingów sprawia wrażenie, że jest inaczej. Cóż, tutaj trzeba sobie uświadomić, że zewnętrzna firma windykacja jest rozliczana za wykonanie swojego zadania. A tym jest odebranie przedmiotu leasingu dłużnikowi, który nie ma w  wyznaczonym czasie możliwości spełnienia finansowych warunków wznowienia umowy czy umów.

Z kim zatem trzeba rozmawiać, gdy zewnętrzna windykacja leasingu chce odebrać np. samochody?

Negocjacje w sprawie wypowiedzianych umów leasingowych

Nawet, jeśli pobieżnie przeczytałeś ten artykuł, na pewno wiesz już, że zewnętrzna windykacja leasingów nie jest podmiotem decyzyjnym w Twojej sprawie. I działa w oparciu o wytyczne firmy leasingowej. Czyli odzyskania zaległości lub przedmiotów leasingu w ściśle wyznaczonym czasie.

Zadasz zapewne pytanie: kto w twej sprawie jest osobą prawdziwie decyzyjną. Odpowiedź jest prosta: wierzyciel, czyli firma leasingowa.

Zewnętrzna windykacja leasingów jest tylko pełnomocnikiem wyznaczonym do określonych działań i do nich umocowana.

Natomiast ciałem, który w pełni decyduje o wznowieniu wypowiedzianych umów leasingowych, jest wierzyciel.

Rozpocząłem ten artykuł informacją, iż od kilku lat przyglądam się pracy windykacji firm leasingowych w Polsce. I zakończę tym, co jest z moimi obserwacjami związane. Większość firm leasingowych zrobi bardzo dużo, aby nie musieć zabierać Ci leasingowanego sprzętu. Nawet, gdy wydaje Ci się, że sprawa jest beznadziejna, w wielu firmach znajdzie pomoc osób prawdziwie decyzyjnych.

Są oczywiście firmy, które podchodzą do zadłużonego klienta bez cienia empatii i zrozumienia jego sytuacji.

Dlatego powstał ten dział, aby poprzez opis konkretnych (zawsze pozornie beznadziejnych) spraw pokazać aktualnym i przyszłym leasingodawcom, jak poszczególne firmy rozwiązują problemy zadłużonych klientów.

Opisy tych spraw znajdziesz na końcu artykułu. Niech będą one dla Ciebie, Szanowny Dłużniku, inspiracją do walki o swoje wypowiedziane umowy.

Gdyż nie ma nic gorszego niżeli poddanie się i bierne czekanie, aż zewnętrzna windykacja leasingów pojawi się u Ciebie po raz ostatni. Po odbiór leasingowanego sprzętu…….

Jak wygląda windykacja leasingu w IDEA GETIN LEASING?

Jak obsługuje klienta z wypowiedzianą umową PKO LEASING?

Czego może spodziewać się zadłużony klient mLeasing?

Na co może liczyć leasingobiorca Millenium Leasing?

Czy Masterlease wyciąga pomocną dłoń do swoich dłużników?

BNP Paribas Lease – na co może liczyć klient mający wypowiedzianą umowę?

Wznowienie wypowiedzianej umowy w ING Lease – zasady i warunki

Radosław Chyt

Autor tego tekstu jest dziennikarzem serwisu Windykowani.pl i w swoich badaniach zajmuje się m.in. leasingami. Jego opinie były publikowane m.in. w tygodniku Newsweek. Chcesz zgłosić swój problem do sprawdzenia i opisania w naszym serwisie? Zadzwoń: 530 444 322

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.