EFL - Europejski Fundusz Leasingowy

EFL, czyli Europejski Fundusz Leasingowy

0
(0)

Do napisania o windykacji EFL przymierzałem się wielokrotnie. I za każdym razem musiałem rezygnować. Nie wiem, czy fatum to, czy specyfika klientów, którzy w ostatniej chwili zmieniali koncepcję na życie i rezygnowali z chęci wznowienia wypowiedzianej przez EFL umowy leasingu.

A ponieważ opinia o EFL, jak każdej firmie leasingowej, opiera się na obserwacji realnego problemu prawdziwego klienta z wypowiedzianą naprawdę umową leasingu, brak materiału oznaczał, że o windykacji EFL napisać dotychczas nie mogłem.

Na szczęście udało się. I choć fatum nie zniknęło (o czym w dalszej części), to jednak dzięki obserwacjom podejścia EFL do dłużnika, rozmowom z pracownikami działu windykacji i możliwością uczestnictwa – w charakterze pełnomocnika – w całym procesie ratowania wypowiedzianej umowy leasingu, mogę wreszcie przedstawić Europejski Fundusz Leasingowy. A konkretnie windykację EFL, bo tylko ten dział, z racji tematyki cyklu, interesuje osoby szukające wiedzy o stosunku firm leasingowych do klienta proszącego o pomoc.

Dłużnik EFL

Jasiek, na takie zmienię mu oryginalne imię (bo z gór pochodzi), lubował się w niemieckiej motoryzacji opasanej czterema kołami. I koniecznie w tych wersjach z wyższej półki.

Jego miłość do czterech kółek niekoniecznie szła w parze z miłością do płacenia za cacko. Co skutkowało kilka razy zgrzytem na linii windykacja EFL – Jasiek. Ale zawsze kończyło się polubownie. Pieniądze w końcu trafiały do leasingobiorcy, a bohater artykułu dalej cieszył się z jazdy.

Miarka przebrała się, gdy w ślad za niespłaconymi transzami wynikającymi z umowy leasingu poszło niezapłacone ubezpieczenie. Tłumaczenie dłużnika

kupiłem własne, ale zapomniałem wypowiedzieć umowę ubezpieczenia w EFL

oczywiście nie chroni go przed konsekwencjami zapominalstwa. Gdyż EFL również kupiło ubezpieczenie, zgodnie z umową, a potem refakturowało. Co się naszemu Jaśkowi mocno nie spodobało. Oj mocno. Bo mieć podwójne OC to jak nosić dwa zegarki na jednej ręce. Te wiadomo z kim się kojarzą. A Jasiek zdecydowanie wolał – choćby przez samochód – kojarzyć się z Europą niż Wschodem.

Rozgniewany Jasiek zaczął zaniedbywać obowiązki płatnicze wobec leasingodawcy. Oczywiście tłumacząc to tym, że albo kontrahent zawalił, albo wysłał komuś pieniądze, a ten nie opłacił, albo….

Więcej tłumaczeń nie pamiętam, ale to mało istotne. Jasiek był niezwykle kreatywny w wybielaniu swej osoby. Tyle tylko, że wyobraźnią nie napełni konta EFL. Na którym w pewnym momencie nawarstwiły się zaległości na tyle duże, ze Europejski Fundusz Leasingowy powiedział: basta. I wypowiedział Jaśkowi umowę leasingu auta.

Dług wobec Europejskiego Funduszu Leasingowego

Dla przedsiębiorcy, mającego aspirację do jazdy wozem z segmentu F, kwota zaległości w okolicach 25.000 zł nie powinna być żadnym problemem. I zapewne nie byłaby i dla Jaśka, tyle tylko, że EFL miał już Jaśka serdecznie dość. I umowy wznowić nie chciał. Choćby z tego powodu, że gdy kiedyś skredytował Jaśkowi karty paliwowe, to ten od 1,5 roku ich nie spłacił.

Doszło zatem do rzadkiej w leasingu kumulacji: zaległości z samej umowy leasingu pojazdu + ubezpieczenie + karty paliwowe. I w efekcie decyzja o tym, że umowa z Jaśkiem zostanie zakończona, a 4 kółka zostaną zabrane. O czym też Jasiek został w stosowny sposób poinformowany. I otrzymał od EFL wyznaczoną datę zwrotu pojazdu. Dostał również wybór: zrobi to dobrowolnie lub poprzez windykację terenową.

W tym momencie Jasiek zrozumiał, że żarty się skończyły. I zaczął szukać pomocy. Pilnej pomocy, bo termin był tuż. W ten sposób trafił do mnie.

Biedna ofiara firmy leasingowej i „ksycący” windykator

Retoryka dłużnika z reguły jest zawsze taka sama: jestem biedny, niewinny, uciśniony, a korporacyjny …… (w miejsce kropek wstaw dowolny epitet) chce mi zabrać mój samochód.

Nie inaczej było i tym razem. Nie powiem, Jasiek dobry jest w te klocki. Zrobił z siebie ofiarę złej firmy, która chce zedrzeć z niego ostatnią koszulę. Oczywiście o niewygodnych dla siebie faktach, w trakcie autoprezentacji i prezentacji kata (w tej roli został przedstawiony EFL), zapomniał był wspomnieć.

O nich dowiedziałem się już jako prawny pełnomocnik Jaśka, który zaczął badać sprawę od środka. Ponieważ Jasiek miał z ramienia EFL swojego opiekuna, który znał sprawę dłużnika i samego dłużnika doskonale, toteż pierwsze kroki skierowałem do niego.

Co prawda Jasiek ostrzegał, że „on panocku ino ksycy”, ale ja znam doskonale te ostrzeżenia na wyrost, a i do bojaźliwych nie należę. Szczególnie, gdy chodzi o windykatorów firm leasingowych. Na marginesie, z kilkoma ponoć najbardziej zjadliwymi i złośliwymi, utrzymuję stałe koleżeńskie kontakty, które zostały po przeprowadzeniu negocjacji. Zatem słów Jaśka o wrednym windykatorze EFL jakoś nie brałem do serca. Zresztą nie mam zwyczaju katalogować ludzi na podstawie opinii innych.

Windykacja EFL w oczach osoby postronnej

Rzeczywistość Jaśka, a rzeczywistość prawdziwa, nijak miały się do siebie. Pracownik windykacji EFL, z którym nawiązałem kontakt, okazał się kompetentnym, miłym i bardzo rzeczowym pracownikiem. Każdej firmie takiego życzę. Szybko wprowadził mnie w Jaśkową przeszłość i wyjaśnił dlaczego EFL chce pożegnać tego właśnie klienta. Ale równie szybko przyjął moją propozycję, aby dać – pod moją kuratelą – Jaśkowi jeszcze jedną szansę.

Tę ostatnią i ostateczną. Czyli tę, o którą zawsze prosi każdy dłużnik firmy leasingowej.

Jasiek swoją szansę otrzymał. Warunkiem rozłożenia w czasie spłaty zaległości, które spowodowały wypowiedzenie umowy leasingu przez EFL, była wpłata w ciągu kilku najbliższych dni kwoty równej 2 zaległym ratom. Następnie uregulowanie starszych zaległości. Finałem miało być wznowienie umowy leasingu.

Jasiek nie mógł uwierzyć, że tak szybko i sprawnie udało się dojść do porozumienia z EFL. Natychmiast po otrzymaniu dobrych wiadomości poinformował, że w tej sytuacji dokonuje wpłaty. Której to wpłaty dowód miał przesłać do działu windykacji EFL.

Tak robi się zawsze w sytuacji, gdy istnieje chęć (lub potrzeba) uwiarygodnienia swoich działań.

Obiektywnie potwierdzić muszę, że rozmowy faktycznie przebiegły bardzo sprawnie i były bardzo konkretne. Pod tym względem EFL zdecydowanie musi zostać doceniony. Niestety, nie ze wszystkimi firmami leasingowymi rozmowy przebiegają sprawnie. I czasami dłużnik tygodniami czeka na werdykt (wyrok).

W tym przypadku całość ustaleń udało się zamknąć w trzech dniach roboczych. Dla porównania, pisząc ten tekst, oderwałem się na chwilę, aby porozmawiać z dyrektorem windykacji Millennium leasing w sprawie klientki, którą obserwuję od lutego. I która do dziś nie wie, co będzie z jej umową. A chcąc okazać dobrą wolę na początku wakacji zdeponowała samochód, gdyż był to warunek sine qua non….finalizacji rozmów.

Ta dygresja nie jest przypadkowa, pokazuje bowiem, jak cenne jest w dzisiejszych czasach szybkie osiąganie kompromisu.

Czy EFL wznowił umowę leasingu?

Zdziwi zapewne czytających finał mojej krótkiej opowieści o windykacji EFL. Jeśli ktoś spodziewał się wielkiej fety, szampana na masce leasingowanego auta i balonów, będzie rozczarowany.

EFL nie wznowił umowy leasingu. Gdyż bohater opowieści, Jasiek, okłamał zarówno Europejski Fundusz Leasingowy, jak i mnie. I jednocześnie wykorzystał. Gdy tylko znad jego jego znikł topór windykacyjny i konieczność oddania ukochanego wozu (wszak zawarcie porozumienia zawiesza postępowanie windykacyjne), Jasiek zamiast z wpłatą na pocztę pojechał…z rodziną na wczasy. Wiadomo czym. Przedmiotem leasingu. Jasiek od początku miał wszystko ukartowane i nie miał zamiaru dokonywać jakiejkolwiek wpłaty. Zależało mu tylko na tym, aby przed urlopem nie stracił samochodu.

Jednym słowem – wykorzystał dobrą wolę EFL i mnie jako pełnomocnika. Po to, aby mieć czym „szpanować” w ciepłych krajach. Nie jest jedynym leasingobiorcą z takim podejściem. Kiedyś opisywałem to w artykule:

Leasing samochodu luksusowego i konsekwencje niepłacenia rat

Jaki był finał tej historii, nie wiem. Po kilku dniach od zniknięcia Jasiek zadzwonił spanikowany, że dostał od EFL wiadomość, iż sprawa trafia na policję, a samochód do bazy aut skradzionych. Gdy wizja wyciągnięcia z auta gdzieś na francuskiej autostradzie stała się dla Jaśka realna, postanowił wykorzystać mnie powtórnie.

W swoim stylu. Z rozbawieniem, ale też zażenowaniem i narastającą irytacją (nikt wszak nie lubi być traktowany jak ostatni naiwniak, by nie rzecz idiota) wysłuchałem opowieści, jak to Jasiek wysłał z wpłatą dla EFL na pocztę brata, a ten pieniądze zgubił czy przepił – bez znaczenia. I że jak tylko EFL da mu dwa tygodnie, to on zaraz po powrocie wszystko…i tak dalej, dalej i dalej.

Szansę na wznowienie umowy leasingu dostaje się tylko raz

Epilog ten dedykuję każdemu dłużnikowi firmy leasingowej. COVID na długo zakończył politykę pobłażania dłużnikom przez leasingodawców. W obecnych czasach nie ma pobłażania dla dłużnika, który dostaje swoją szansę, po czym ją zaprzepaszcza. Szczególnie, gdy robi to w sposób tak bezczelny i arogancki.

Nie można oczekiwać od leasingu – nie tylko EFL – kolejnej szansy. Bo one demoralizują, zamiast motywować.

Dlatego jeśli masz długi w EFL i firma pozwoliła Ci na kontynuowanie wypowiedzianej umowy leasingu, po prostu to doceń.

Radosław Chyt
Autor tego tekstu jest dziennikarzem serwisu Windykowani.pl i w swoich badaniach zajmuje się m.in. leasingami. Jego opinie były publikowane m.in. w tygodniku Newsweek. Chcesz zgłosić swój problem do sprawdzenia i opisania w naszym serwisie? Zadzwoń: 530 444 322

 

 

 

 

Czy podane tu informacje były przydatne?

Oceń nas klikając na gwiazdkę

Średnia ocena 0 / 5. Liczba głosów: 0

Nikt jeszcze nie głosował. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.