5
(2)

Skip tracing czasem pojawia się w pogróżkach firm windykacyjnych. Na czym polega i czy stanowi zagrożenie dla dłużnika?

Zazwyczaj strach ma wielkie oczy i obcobrzmiąca nazwa tylko ten strach u dłużnika podsyca. Tak właśnie ma działać skip tracing. Jak każde narzędzie windykacji, która opiera się głównie na sztuczkach, bo nic realnego uczynić dłużnikowi nie może.

Już wiemy zatem, że dłużnik może machnąć ręką na ten anglicyzm. Jednak odpowiedzmy sobie na pytanie:

Co to jest Skip Tracing?

Na skip tracing w windykacji może składać się wiele czynności. Skoro stosuje się go w windykacji, łatwo odgadnąć, że ma pomóc wierzycielowi odzyskać dług. Pojawia się on jednak w określonym momencie – gdy dłużnik unika kontaktu. Stąd w polskich realiach pojawi się nam taka jego definicja:

Skip tracing to proces stosowany w celu zlokalizowania aktualnego miejsca pobytu dłużnika. Lub bardziej praktycznie – w celu nawiązania kontaktu z dłużnikiem.

Od razu uczulam na fakt, że wiele artykułów w Internecie o skip tracingu wydaje się być kalką z anglojęzycznych stron. Kalką, przy której nikt się nie zastanawia, jak te opisy mają się do polskich realiów.

Tracing, czyli tropienie

Jak to w długach bywa, jest ten, który pożyczył (wierzyciel) i ten, który pożyczył, ale nie oddał (dłużnik). Aby odzyskać dług wierzyciel musi najpierw znaleźć dłużnika i nad nim „popracować”. Brzmi niezbyt skomplikowanie, ale jak to w życiu bywa czasami –  łatwiej powiedzieć niż zrobić. Zwłaszcza, gdy dłużnik jest świadomy swoich praw (w Polsce dosyć rozległych) lub ma wsparcie kogoś zaprawionego w bojach z wierzycielami. Czyli osobistego pełnomocnika, tak jak klienci korzystający z naszej pomocy dla zadłużonych.

Firmy windykacyjne swoje działanie opierają głównie na wywieraniu presji na dłużniku. Ale jak mają to zrobić, gdy kontakt się urwie? Nijak. Firma windykacyjna staje się bezbronna.

By wrócić do gry, windykacja musi szukać kontaktu z dłużnikiem lub (chociażby) informacji o tym, dlaczego tego kontaktu brak. Czy dłużnik został zabrany z tego świata przez jakąś zarazę? Czy opuścił Polskę? A może wreszcie – nie chce mu się bezproduktywnie strzępić języka w rozmowie z windykacyjnymi „tytanami intelektu”.

Informacja jest cenna i potrzebna choćby do tego, by podjąć decyzję, co z danym dłużnikiem uczynić. Spokojnie, jeśli to zdanie Cię zaniepokoiło. Chodzi o to, czy windykować dalej, sprzedać dług póki „ciepły” lub może złożyć pozew do e-sądu (licząc na to, że dłużnik np. wyjechał i 2 nieodebrane awiza zapewnią prawomocny nakaz zapłaty)

Czy dzięki tej metodzie można znaleźć dłużnika?

Warto mieć na uwadze, że ta metoda nieprzypadkowo ma obcą nazwę – przywędrowała do nas z zagranicy. Być może tam windykacja może sobie pozwolić na więcej i stanowi uzupełnienie dla działalności łowców nagród czy detektywów. W Polsce część z czynności składających się na skip tracing realnie może przeprowadzić jedynie komornik.

Na czym polega windykacyjny skip tracing

Na systematyzowaniu i szukaniu informacji o dłużniku. A informacje pozyskuje się metodami dozwolonymi w myśl obowiązującego prawa.

Wszystko to przebiega w logicznej kolejności.

Po pierwsze próbuje się weryfikować dane kontaktowe dłużnika.

Następnie zbiera się publicznie dostępne dane o dłużniku. Wierzyciel może np. sprawdzić takie rejestry jak BIGi, PWIP czy giełdy długów. Jako, że ludzie prowadzą często dosyć intensywne życie wirtualne, windykacja nie pozostaje ślepa na rozwój technologii. Szuka się zatem dłużnika w wyszukiwarce internetowej czy w mediach społecznościowych (np. Facebook-u).

Co są warte tak pozyskane informacje to już inna sprawa.

Skip tracing to windykacyjne straszenie
il. 1. Skip tracing w SMS-ach

Jak widać nic, co mogłoby w jakikolwiek sposób być dla dłużnika zagrożeniem. Naprawdę poważne metody są u nas zarezerwowane dla komornika – szukanie kont bankowych, miejsca zatrudnienia, sprawdzanie ksiąg wieczystych czy ewidencji pojazdów.

Kto stosuje skip-tracing?

Skip tracing, jak już to sobie powiedzieliśmy jest taktyką stosowaną w windykacji. Ale jeśli na chwilę oderwiemy się od ram długów i potraktujemy temat bardziej ogólnie, od razu zauważamy, że skip tracing to po prostu szukanie kontaktu z jakąś osobą. Dlatego to pojęcie, chociaż z windykacją się kojarzy, do windykacji się nie ogranicza.

Taktyka skip-tracingu jest stosowana przez firmy windykacyjne w celu zlokalizowania dłużnika, ale detektywi, dziennikarze i adwokaci również używają jej do lokalizowania osób.

Można powiedzieć, że stosuje ją każdy, kto poszukuje drugiej osoby i włoży w to szukanie trochę więcej pracy niż wybranie numeru telefonu.

To tylko dobitniej pokazuje, że windykacja zawłaszczyła sobie tą nazwę i robi z tego wielką sprawę, tak by mieć czym straszyć dłużnika.

I sądząc po ilości kierowanych do nas zapytań o skip tracing – to na psychikę dłużnika działa! Choć w praktyce nie oznacza dla niego nic.  Gdyż firmy, które nazwą skip-tracking epatują, są zbyt małe i zbyt biedne, aby mogły pozwolić sobie na wdrożenie tego w życie.

Pozyskiwanie danych o dłużniku w praktyce

Znane jest powszechnie powiedzenie, że im piesek mniejszy, tym głośniej ujada. Ono idealnie oddaje obraz polskiej windykacji. Bo firmy, które skip tracing wcieliły w życie już lata temu, nie piszą o tym w swoich wezwaniach. Analogicznie do straszenia windykatorem terenowym. Rynkowi giganci, czyli np. KRUK lub Ultimo nie wysyłają do dłużnika infantylnych straszaków o tym, że windykator czeka pod domem. Co nagminnie robią firmy (a raczej firemki) stojące na drugim biegunie udziałów w rynku. Choć, jak wiadomo, tego typu maluchy (jak TAXAT, VEX, Deltawise) o dziale windykacji terenowej mogą tylko pomarzyć. KRUK czy Ultimo, jeśli mają taką potrzebę, wysyłają pracownika terenowego do dłużnika. Nie krzyczą zatem w swoich pismach, że wdrażają skip tracing. Bo po co dłużnik ma o tym wiedzieć? A wdrażają. Tyle, że dyskretnie.

Skip Tracing przy długach kupionych

jest nieodzowny, gdy chodzi o wierzytelności o wartości 50 czy 100 tysięcy złotych. Jest to dla firmy, która dług kupiła, a dłużnika zlokalizować nie może, podstawa działania. W największych firmach znajdziemy więc specjalne działy, które szukają informacji o dłużniku. Szukają śladów jego aktywności w internecie, W sukurs przychodzi windykacja terenowa, która robi to samo w terenie.

W polskich realiach długów kupionych skip-tracing i windykacja terenowa zarezerwowane są dla największych graczy. I wyłącznie do wierzytelności opiewających na większe kwoty. Obydwie rzeczy nie są stosowane w przypadku odzyskiwania pieniędzy z tytułu chwilówki. Nikt o zdrowych zmysłach nie angażuje pracowników do szukania dłużnika, który nie oddał 3000 zł.

Taktyka skip-tracing. Jeśli zatem przeczytasz o procedurze skip tracing w straszaku sms-owym związanym z chwilówką, możesz się uśmiechnąć z politowaniem. Znów kogoś poniosła fantazja

Pamiętaj, że firmy windykacyjne prowadzące działania na rzecz chwilówek kopiują zachowania rynkowych gigantów. Tyle, że nie w praktyce, a w straszakach wysyłanych do dłużników. Na zasadzie: w sms-ie do dlużnika można napisać wszystko. Kto świadomy, zignoruje. A kto nieświadomy – będzie się bał niewiadomego.

Czy podane tu informacje były przydatne?

Oceń nas klikając na gwiazdkę

Średnia ocena 5 / 5. Liczba głosów: 2

Nikt jeszcze nie głosował. Bądź pierwszy!

Zostaw swój komentarz...