wypowiedzenie umowy leasingu

Czy wypowiedzenie umowy leasingu zawsze oznacza zabranie sprzętu?

Wypowiedzenie umowy leasingu w przypadku klientów zajmujących się transportem to – rzec można – codzienność. Branża transportowa i budowlana w Polsce to tykające bomby. Zarówno dla leasingodawcy, jak i leasingobiorcy. Zależność od kontrahentów, nie zawsze uczciwych i nie zawsze uznających terminy płatności przekłada się na częste problemy z regulowaniem zobowiązań leasingowych.

Częstym efektem tego jest wypowiedzenie umowy leasingu. Ale czy zawsze oznacza ono w praktyce zabranie przedmiotu leasingu i wystawienie go na licytacje? Nie. Ale wszystko zależy od dobrej woli wierzyciela i jego zrozumienia problemów klienta. Którego niedyspozycja płatnicza nie jest wynikiem złej woli, a chwilowych problemów związanych z niewypłacalnym kontrahentem lub zdrowiem.

Wypowiedzenie umowy leasingu i los zadłużonego klienta

Zadłużony klient o tym, czy dobrze wybrał firmę leasingową, dowiaduje się z reguły w sytuacji, gdy pojawiają się kłopoty. Czyli w sytuacji, gdy dochodzi do wypowiedzenia umowy leasingowej. Firmy leasingowe dzielą się bowiem na takie, które potrafią zrozumieć i dać szansę nawet sprawiającemu problemy klientowi oraz takie, które uznają, że klienta takiego znać nie chcą. I nie ma dla nich znaczenia, czy decyzja o odmowie reaktywacji umowy leasingu oznaczać będzie bankructwo jego i jego rodziny.

Sprawdźmy, jak w praktyce wygląda sytuacja dwóch różnych klientów, którym dwie różne firmy leasingowe wypowiedziały umowy. Klientów tych dzieli wszystko, łączy jedno – obaj prowadzą firmy transportowe. Który z nich wyciągnął szczęśliwy los?

PKO Leasing i wypowiedziana umowa

Marek prowadzi firmę transportową od kilku lat. Wszystkie pojazdy leasinguje w PKO Leasing. Od zawsze, ze względu na dobre opinie o PKO Leasing wśród znajomych. Niestety, jesień 2017 to u Marka pasmo nieszczęść. Świetny kontrakt okazał się kontraktem z firmą, która ogłosiła upadłość. Niezapłacone faktury przełożyły się na finansowy krach. W efekcie cztery z trwających umów leasingowych nie były płacone – efekt tego mógł być wyłącznie jeden. Wypowiedziane umowy leasingu i żądanie zwrotu pojazdów.

Przestawienie firmy na jazdy dla mniejszych, ale wypłacalnych kontrahentów zajęło Markowi kilka miesięcy. Jednak w styczniu 2018 wiedział już, że jest na właściwym torze i że odzyska stabilność finansową. Do tego potrzebował jednak samochodów, które to lada dzień miały jednak odjechać na parking wierzyciela. Zewnętrzna firma windykacyjna, której rolą było odebranie przedmiotów leasingu, już pukała do drzwi.

Marek nie zasypiał gruszek w popiele. Zgłosił się do PKO Leasing z prośbą o umożliwienie reaktywacji wypowiedzianej umowy leasingu w ciągu 3 tygodni. Tyle bowiem potrzebował, aby uzbierać pełną kwotę wymaganą do wznowienia umowy.

PKO Leasing jest firmą stojącą frontem do klienta. Działania windykacyjne zostały wstrzymane, a leasingowane ciężarówki i przyczepy mogły spokojnie zarabiać na spłatę zaległości. Oraz wszystkich kosztów, jakie niesie za sobą wypowiedzenie umowy leasingu – kosztów windykacji i opłat za wznowienie umowy.

W momencie powstawania tego artykułu nie wiemy, czy Marek wywiąże się ze swoich deklaracji i uzbiera wymaganą sumę. Wiemy tylko, że Marek – zadłużony klient – dostał od PKO Leasing wielką szansę. Wręcz życiową szansę. Wyciągnął szczęśliwy los wybierając jako partnera w leasingu firmę, która rozumie to, że klient z branży transportowej wymaga zrozumienia w sytuacji dla niego szczególnie trudnej.

Wie również, że Marek będąc w trasie i robiąc tzw. pauzy na pewno podzieli się swoją opowieścią z innymi kierowcami. I zapewne niejeden z nich przypomni sobie o tym wybierając firmę leasingową przy rozbudowie floty swojej własnej firmy transportowej.

EFL i wypowiedzenie umowy leasingu pojazdu

Piotr dopiero zaczął prowadzenie firmy transportowej. I jak to bywa na początku działalności – szybko przyszło mu zapłacić frycowe. Podpisany kontrakt okazał się wielkim niewypałem i zamiast rzeki pieniędzy pojawiło się morze długów. Do tego doszły poważne kłopoty ze zdrowiem. Skutkiem tego pojawiły się opóźnienia w spłacie rat leasingowych. Wypowiedzenie umowy leasingu w EFL było tylko kwestią czasu.

Do Piotra zapukał windykator firmy zewnętrznej. Sprawiał wrażenie miłego i empatycznego. Dał dłużnikowi aż 21 dni na zebranie środków na spłatę zadłużenia informując, że po tym czasie będzie musiał zabrać samochód i przyczepę. Piotr, choć wciąż miał kłopoty ze zdrowiem, rzucił wszystkie siły na organizowanie pieniędzy i bez problemu udało mu się zorganizować całą sumę potrzebną do uregulowania zadłużenia w EFL.

Niestety, pracownik zewnętrznej firmy windykacyjnej pojęcie honoru znał tylko z książek. Nie minęło nawet 10 dni z ustalonych 21 gdy dokonał zatrzymania pojazdu i przetransportowania go na parking. Piotr znalazł się z nietypowej sytuacji – miał pieniądze na spłatę zadłużenia, ale nie miał zgody wierzyciela na wznowienie umowy leasingu.

Przez prawie miesiąc prosił o taką możliwość. Było to jednak wołanie na puszczy. Pracownica firmy EFL, prowadząca sprawę Piotra, jak mantrę powtarzała, że pojazd zostanie zlicytowany i nie interesuje jej to, że klient jest w stanie w ciągu 15 minut wpłacić całą sumę zadłużenia wraz z dowolnie wskazaną sumę na poczet gwarancji spłaty przyszłych rat. Nie interesuje również to, że klient oddał pojazd bez utrudniania jego przejęcia, że jest z nim stały kontakt i że nieustannie śle prośby o łaskę.

Piotr nie miał tyle szczęścia co Marek. Gdyby wiedział to, co wie teraz na temat podejścia firmy EFL do klienta z problemami, na pewno swoje kroki skierowałby do innej firmy. Takiej, która nie dyskwalifikuje klientów za błędy, mając dowody na to, iż powstały z przyczyn również i losowych. Piotr swoje poważne kłopoty ze zdrowiem miał bowiem udokumentowane.

I zapewne Piotr podzieli się z niejednym znajomym swoją historią. Wśród nich będą i potencjalni zainteresowani leasingiem. Czy po wysłuchaniu historii Piotra zechcą spojrzeć na firmę EFL jako firmę wartą związania się z nią na kilka lat umową? Pytanie pozostanie otwartym, choć dla wielu będzie czysto retorycznym.

Czy można wznowić wypowiedzianą umowę leasingu?

Jak doskonale widać odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna. Wszystko zależy bowiem od firmy leasingowej. Są firmy, które widzą w dłużniku klienta i takie, które nie są zainteresowane współpracą po wypowiedzeniu umowy.

Są leasingodawcy potrafiące dać dłużnikowi szansę i czas na wyjście z kłopotów i takie, które zamykają drzwi przed klientem, który już z nich wyszedł.

Ponieważ wiemy, że wypowiedzenie umowy leasingu to dla wielu firm dramat – będziemy opisywać w cyklu artykułów porównawczych przypadki dłużników leasingowych pod kątem działań wierzycieli w sytuacji, gdy dojdzie do wypowiedzenia umowy.

Celem jest wskazanie prawdziwego, a nie marketingowo – prospektowego obrazu polskich firm leasingowych. Aby przyszli leasingobiorcy nie musieli wyciągać na ślepo losów z kapelusza. I podpisując umowę leasingu wiedzieli, na co mogą liczyć, gdy z wielu powodów, których nie sposób przewidzieć, pojawią się kłopoty z prawidłową realizacją zawartej umowy.

Innymi słowy – czy będą mieli szansę na wznowienie umowy leasingu w przypadku jej wypowiedzenia.

Jeśli masz kłopoty ze spłatą leasingu – napisz do nas na kontakt@mamdlugi.pl. Zbadamy i opiszemy w jaki sposób firma leasingowa potraktowała Twój indywidualny  przypadek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.