Nauka i długi

Studenci się zadłużają, banki się cieszą

Studenci się zadłużają – to oczywiste. Czytając raport „Portfel Studenta” Związku Banków Polskich nie sposób oprzeć się wrażeniu, że stan ten będzie się tylko pogłębiał.

Patrząc w raport nie sposób również odnieść wrażenia, że zarówno studenci, jak i banki, są optymistami. Zapewne gdyby zapytać o zdanie fundusze sekurytyzacyjne również byłyby dobrej myśli. Jednak instytucje finansowe zazwyczaj zacierają ręce zgoła z innych powodów niż ich klienci.

Studenci zadłużają się zapewne głównie z powodu warunków ekonomicznych, ale również można je składać na karb dostrzegalnego powolnego oderwania od rzeczywistości sporej grupy studentów. Co zatem może spowodować, że studiowanie po latach wyryje na wielu młodych ludziach piętno dłużnika?

Student potrzebuje kasy

Według raportu, w dużym mieście akademickim student wydaje ponad 2100 zł miesięcznie na utrzymanie. W ciągu 3 lat (od podobnych wyliczeń w 2016 roku) daje to ponad 30% wzrostu. A patrząc na sytuację na rynku, trend się pewnie utrzyma. Największą część tych wydatków stanowią koszty:

  • zakwaterowania,
  • czesnego,
  • transportu publicznego,
  • żywności.

Dla przykładu sam wynajem 3-pokojowego mieszkania w takim Wrocławiu czy Warszawie to ponad 2 tys. złotych, a takie są najchętniej wybierane przez studentów. Oczywiście tych, których na to stać, bo 40% mieszka nadal z rodzicami.

Skąd studenci mają brać na to pieniądze? Część ich utrzymania biorą na siebie rodzice, są również studenci. którzy naukę łączą z pracą. A jeśli to mało, zawsze można pożyczyć. Można, ale czy należy?

Studenci się zadłużają

Jak wynika z raportu, generalnie młodzi Polacy – w tym studenci – nie boją się kredytów. I ktoś doświadczony mógłby rzec w podsumowaniu, że tylko głupcy się nie boją. Faktem pozostaje, że co piąta osoba w wieku od 18 do 24 lat zaciągnęła kredyt, najczęściej konsumpcyjny. Jak łatwo się domyśleć większość dopiero będzie spłacana, jak podaje Związku Banków Polskich:

„całkowita kwota zaciągniętych kredytów, które są spłacane to ponad 10,5 mld zł, z czego kwota pozostająca do spłaty to 8,61 mld zł”

Charakterystyczny dla młodości optymizm sprawia, że prawie 60% z nich dobrze ocenia swoją sytuację materialną. Optymizm wyziera również z szacunków, ile będą wynosiły zarobki w przyszłości. 16% studentów chciałaby zarabiać 5 – 6 tys na rękę, 28% powyżej 10 tys. Jak to się ma do rzeczywistości? Aktualnie

pracujące osoby w wieku 18 – 30 lat w 80% przypadków zarabiają poniżej 3000 zł netto, 50% poniżej 2 tysięcy.

Jeśli za punkt odniesienia wziąć tempo wzrostu pensji minimalnej (100% w 10 lat), to dosyć łatwo policzyć, że spora część tych ludzi mocno się zawiedzie. Koszty ich życia będą zdecydowanie rosły, zwłaszcza tych, którzy zdecydują się na posiadanie potomstwa.

Studenci się zadłużają bo są optymistami

Tym czasem takie optymistyczne myślenie sprawia, że studenci lekko sięgają po kredytowanie. Wielu ich poprzedników już przekonało się, że takie podejście do zadłużania może latami odbijać się na ich życiu.

Dzień w którym „jakoś to będzie” już nie wystarczy

Życie na kredyt nie może trwać wiecznie, trzeba go w końcu spłacić. Jeśli cokolwiek sprawi, że student tego nie będzie robił, nagle okaże się, że na progu dorosłego życia wierzyciele skutecznie podetną mu skrzydła. Finansowe „błędy młodości” na studiach nagle nie pozwolą dorosłej już osobie finansować życiowych planów. Jakiś niewinny kredyt sprzed lat, którego się nie płaciło z beztroski, pozbawi młodego dłużnika możliwości kupna domu.

I wówczas rodzi się pytanie, jak to się stało?  I szukanie rozwiązania problemu zadłużenia (starego czy nowego) „na wczoraj”.

Mądry student po szkodzie

Studenci to osoby wykształcone, jednak mądrość przychodzi wraz z doświadczeniem, a to wymaga czasu lub wcześniejszej edukacji. Młodzi ludzie są wręcz skazani na naukę na własnych błędach. Ilu z nich miało styczność z jakąkolwiek edukacją finansową? Natomiast każda osoba uchodząca za dorosłą, powinna mieć tę drobną zdolność przyjęcia do wiadomości, że nie można się znać na wszystkim.

Przy pierwszym potknięciu, jak większości może studentowi przyjść do głowy spłacanie kredytów pożyczkami. Ważne, żeby wówczas wykazał się mądrością po szkodzie i zrezygnował z zakładania sobie takiej pętli na szyję. Studenci, którzy się zadłużają mają sporo czasu i wystarczająco dużo energii by z długami sobie poradzić. Często wystarczy odpowiedni program oddłużeniowy i porada kogoś ze zdecydowanie większym bagażem doświadczeń.

Tylko czy młodzi chcą słuchać zrzędzenia zgredów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.