Vindexus w starym stylu

Vindexus, czyli windykacyjny powrót do przeszłości

1
(1)

Kontakt z firmą Vindexus pozwolił mi na darmowe przeniesienie się w czasie. Do siermiężnych lat 90-tych, w których CRM-em był arkusz kalkulacyjny, o telefonicznej centralce wiedzieli nieliczni, a podania składało się pisemnie. Moje doświadczenie z Vindexusem skwitować mogę jednym zdaniem: skansen wśród polskich firm windykacyjnych. I o tym skansenie dziś będzie artykuł.

Nie mamy pańskiego pełnomocnictwa i co nam pan zrobisz?

Negocjacje z firmą windykacyjną zawsze zaczynają się od przesłania drogą mailową umocowania. I do Vindexusa, jak do każdej innej firmy, takie pełnomocnictwo zostało wysłane. Kilka dni po wysłaniu skontaktowałem się z rzeczoną firmą w sprawie klientki reprezentowanej przeze mnie, ale dowiedziałem się, że pełnomocnictwa nie ma. Ot tak po prostu. Nie ma i co nam pan zrobisz – chciałoby się posłużyć pytaniem – klasykiem?

No nic nie zrobię. Poza tym, że mam już pierwsze obserwacje. Setki umocowań słanych do KRUKA czy Ultimo jakoś zawsze docierają. Ba, są od razu wgrywane do systemu i widoczne dla każdego pracownika. W Vindexusie śladu brak.

Rozmawiając z jedną z pracownic działu windykacji otrzymałem poradę, aby wysłać na jej służbowego maila. O, mamy postęp. Vindexusowi pracownicy mają swoje skrzynki. Wysyłam, pracownica potwierdza, mamy sukces. Możemy zacząć negocjacje.

Dług w Vindexus

Sprawa mojej mocodawczyni jest prastara. Rok zakupu wierzytelności to 2010. Czyli dług ma 12 lat, w tym czasie przemielony został przez wielu komorników, a ponieważ dłużniczka mieszkała za granicą, jak się można domyślać – bez efektów.

Taki dług jest dla firmy z czołówki (KRUK, Intrum, Ultimo czy nawet Kredyt Inkaso) niewiele wart. Ot miło, że dłużnik chce się rozliczyć, ale przecież skoro przez 12 lat nie spłacał, trzeba dać mu za zachętę duże umorzenie. Ot tak z 60% (przecież znacząca część składowej wierzytelności to odsetki).

Ponieważ Vindexus z czołowymi firmami ma niewiele wspólnego, tak dobrych warunków nie spodziewałem się. Ale nie przypuszczałbym, że firma VINDEXUS i to całkiem poważnie, zaproponowała umorzenie ….połowy odsetek.

Co daje ok. 18% wartości wierzytelności. 18% umorzenie przy długu mającym 12 lat i brak rokowań. To jest jakiś absurd.

Negocjacje z firmą Vindexus

Podziękowałem za informacje i postanowiłem podzielić się z klientką przykrą informacją. Że firma tak mocno zakotwiczyła mentalnie w ubiegłym stuleciu, iż nie ma pojęcia, jak dziś wygląda polityka firmy, która chce odzyskać pieniądze. I że tego betonu nie skruszę.

Ale klientka uparła się, aby jednak spróbować.

Cóż, niechętnie, ale po kolejny skontaktowałem się z Vindexusem. I co usłyszałem? Oczywiście:

– nie mamy pańskiego pełnomocnictwa. Czy pan je do nas wysyłał?

Poirytowany odparłem, że dwukrotnie. I że niedawno do konkretnej osoby (tutaj podałem dane pracownicy), więc proszę o połączenie z nią.

– niestety, nie możemy łączyć rozmów. Proszę wysłać pełnomocnictwo raz jeszcze.

Odwiedziny w skansenie są atrakcją. Ale są pewne granice i po pewnym czasie człowiek zaczyna tęsknić za normalnością.

Składam propozycję umorzenia

Za którymś razem udało mi się trafić na osobę, która była nieco bardzo rozgarnięta niż poprzedniczki. I udało się jej zrozumieć, ze skoro dwukrotnie słałem pełnomocnictwo, to ono GDZIEŚ w ich systemie jest.

Mamy sukces. Znalazło się. Mogę złożyć propozycję umorzenia. Nie jest to rzecz jasna coś na poziomie Intrum czy Ultimo, ale w granicach rozsądku i zaakceptowane przez dłużniczkę. Otrzymuję informacje, ze Vindexus przeanalizuje moją propozycję i skontaktuje się ze mną.

2 tygodnie ciszy

Przez dwa najbliższe tygodnie jednak nikt z Vindexusa nie odezwał się do mnie. Nie chciała góra, więc dzwonię ja. I co słyszę? Standard: pytanie czy wysyłałem pełnomocnictwo. Ręka trzymająca telefon niebezpiecznie opadła, ale zebrałem w sobie siły, aby walczyć. Cóż, chyba to pytanie pracownicy Vindexusa mają zakorzenione jak swoje imię i nazwisko, gdyż pytanie to zadała mi ta sama osoba, której składałem umocowanie na jej skrzynkę.

Postanowiłem się dowiedzieć, dlaczego nikt się ze mną nie kontaktował. I dowiedziałem, że jak klient ma sprawę, to dzwoni sam. A nie czeka na telefon. Przełknąłem. Nie takie rzeczy przełykałem w swej pracy, wszak nie pracuję wyłącznie z firmami cywilizowanymi. A na rubieżach cywilizacji budowanej przez wierzycieli, gdzie zadomowił się  Vindexus, mają i swój specyficzny język, i swój nieokrzesany sznyt.      

Oczywiście moja propozycja została odrzucona, a propozycja umorzenia 50% odsetek leżała na stole. Atrakcyjna jak stara kaszanka na poplamionej gazecie w towarzystwie flaszki berbeluchy i musztardówki. Zapytałem jednak, z czysto zawodowej ciekawości, ile będzie to umorzenie, proponowane przez Vindexus, wynosić dokładnie.

I to był mój błąd. Rozmówczyni bowiem wpadła w trans i stan

zaciętej płyty o komorniku

proszę sprawdzić u komornika

u komornika proszę sprawdzić

nie wiem, trzeba skontaktować się z komornikiem

Upewniam się kilkakrotnie, że firma Vindexus nie potrafi podać mi składowych zadłużenia w rozbiciu na kapitał i odsetki. Ma to (sic) zrobić komornik. Tłumaczę, że nie interesują mnie szczegóły, ale kwota np. sprzed egzekucji. Ale zacięta płyta wciąż się kręci:

o takie rzeczy proszę pytać komornika

W akcie desperacji proszę o podanie kwoty zakupionej wierzytelności. Po to, abym samodzielnie mógł sobie oszacować wartości odsetek. Tym razem nie słyszę już o komorniku. Słyszę natomiast:

proszę złożyć podanie na piśmie

Kurtyna.

Przełożona

Moją reakcją było jedyne pytanie, jakie w tej sytuacji mogłem zadać: czy mówiąca te słowa sama je słyszy? I czy ma świadomość tego, jak ośmiesza swojego pracodawcę? Odpowiedzi nie było, brakło płyt. W odpowiedzi słuchawka została przekazana przełożonej mej rozmówczyni.

Dobrze, że choć na poziomie kierownika zespołu Videxus jakiś poziom trzyma. Tutaj rozmowa przebiegła bez zarzutów. Do momentu, w którym nie dowiedziałem się, zapytawszy o marne propozycje umorzeniowe na tle konkurencji, że przecież ja żadnej propozycji nie składałem do tej pory.

Ręce opadły po raz drugi w ciągu kilku minut.

Tak w VINDEXUSIE widzą nowocześnoć

Propozycje ugody tylko w formie pisemnej – witamy w skansenie polskiej windykacji

Dobrze, że zwykłem rozmawiać z wykorzystaniem słuchawek, bo miałbym kłopot z utrzymaniem telefonu. Przez te opadające ręce. Okazało się bowiem, że moje propozycje ugody nie były przez nikogo rozpatrywane. gdyż – jak to ujęła moja rozmówczyni – „nie wyobrażam sobie chyba, że propozycje złożone przez telefon trafią do zarządu. Przecież to byłoby nieprofesjonalne”.

I tak dzięki pracownikowi Vindexusa doznałem olśnienia. KRUK, Ultimo, Intrum, Hoist czy Best to amatorzy. Bo przyjmują telefonicznie propozycje ugód. Prawdziwy profesjonalista przyjmuje je wyłącznie w formie pisemnej.

Jak to dobrze, że jest na polskim rynku windykacji jedna profesjonalna firma. Szkoda tylko, że zarządzający nią nie widzą, jak odjeżdża im konkurencja. Tworząc np. panele do samodzielnego zarządzania wierzytelnościami przez dłużników, takie jak

Ekruk, czyli KRUK online

I tam, w takim panelu, dłużnik może samodzielnie zawrzeć ugodę. Bez wysyłania pisemnych o nią wniosków. Można żartować sobie z cyfrowego zacofania, ale do śmiechu nie jest na pewno dłużnikom Vindexusa, gdy muszą mentalnie cofnąć się o 20 lat, aby zrozumieć, o co chodzi wierzycielowi.

Vindexus – ugoda i umorzenie

Moja propozycja w sposób dostosowany do wymogów Vindexusa została złożona. Zakłada umorzenie zaledwie 35% wartości wierzytelności z błyskawiczną wpłatą jednorazową pozostałej kwoty. Jest to – obiektywnie rzecz biorąc – propozycja wymarzona dla wierzyciela tak nieskutecznego jak Vindexus. Promocja, rzekłbym. Wiele firm konkurencyjnych skakałoby z radości z tego powodu, że mogą dostać połowę wartości nieściągalnego przez 12 lat długu. Vindexusowi zaproponowałem aż 65%. Na zachętę i sprawdzenie, czy firma potrafi realnie wycenić wartość wierzytelności, której nie potrafi odzyskać. I czy ta wycena jest porównywalna ze średnią rynkową czy też Vindexus mocno buja w obłokach….

O dziwo. moja propozycja została rozpatrzona pozytywnie. Dłużnik otrzymał umorzenie. Ale co z tego, skoro cyfrowe problemy Vindexusa wciąż trwały….

Wiadomość dane.ukryte@gpm-vindexus.pl), zawiera wirusa lub podejrzany załącznik. W związku z tym nie została pobrana i pozostała na serwerze

Znacie takie wiadomości, prawda? W ten sposób reaguje prawdopodobnie najbardziej zaawansowany na świecie filtr antyspamowy na podejrzane maile. Te zaliczone do najbardziej niebezpiecznej kategorii.  Zawierające złośliwe oprogramowanie, podejrzane linki lub po prostu znane z niegodziwej w sieci działalności.

Ugoda od firmy Vindexus nie mogła zostać dostarczona, gdyż firma ta została uznana za podejrzaną. I potraktowana jak cyberprzestępca. Nie wnikam czemu, ale znamienne jest, że to pierwsza w historii naszej firmy sytuacja, iż poczta od firmy windykacyjnej została uznana za niebezpieczną. W jednym szeregu z wiadomościami zawierającymi fałszywe faktury.

Dziwnym trafem przydarzyło się to akurat Vindexusowi.

Finalizacja sprawy – klient pozbywa się zadłużenia w firmie Vindexus

Nasz informatyk, oczywiście działając ostrożnie, podjął się „wyjęcia” z serwera zablokowanej, potencjalnie niebezpiecznej wiadomości. Czyli pliku z ugodą. Po sprawdzeniu mogliśmy dostarczyć go dłużnikowi.

Jesteś ciekaw, jak wygląda ugoda z firmą Vindexus?

Dokładnie tak, jak poniżej – oczywiście prezentowana ugoda ma usunięte dane osobowe oraz sygnatury identyfikacyjne sprawy:

Vindexus ugoda

Vindexus – podsumowanie

Choć, jak widać, ugodę z umorzeniem 1/3 długu załatwić się dało, to droga do tego jest drogą przez mękę. Udziwnione procedury, słaba jakość merytoryczna pracowników, gubienie dokumentów – zdecydowanie nieprzyjemnie jest przenosić się w czasie. Dlatego, szanowny kliencie Vindexusa, chcąc załatwić ugodę, musisz uzbroić się w cierpliwość. No i ….w podanie na piśmie. Na szczęście Vindexus nie żąda podania w dwóch egzemplarzach. Powodzenia w renegocjacjach.

VIndexus - dane kontaktowe

GPM VINDEXUS Niestandaryzowany Sekurytyzacyjny Fundusz Inwestycyjny Zamknięty

ul. Grochowska 152/1

04-329 Warszawa

NIP: 1070007976

Giełda Praw Majątkowych „Vindexus” S.A.

ul. Serocka 3 lok. B2

04-333 Warszawa

Telefon (22) 740 26 50 do 61 

Email: kontakt@gpm-vindexus.pl

Z windykacją prowadzoną przez firmę GPM Vindexus spotkasz się, gdy Twoje niespłacone długi zostaną kupione przez jeden z funduszy:

  • GPM Vindexus NSFIZ,
  • Future NSFIZ,
  • Alfa NSFIZ.

Negocjacje w sprawie długów kupionych przez czołowe fundusze

Posiadasz zadłużenie w funduszu innym niż Vindexus? Chcesz sprawdzić, ile zyskasz dzięki ugodzie? Zapraszamy do zapoznania się z ofertą negocjacji długów kupionych. Przez liderów rynku wierzytelności, zatem z wyłączeniem opisywanego Vindexusa:

Negocjacje z firmą windykacyjną

Nie masz do nas pełnego zaufania, pomimo naszych gwarancji?
Kilka faktów,które mogą być istotne przy podejmowaniu decyzji o obdarzeniu nas zaufaniem:

  • Istniejemy na rynku już od ponad 10 lat – jesteśmy znaną firmą o zasięgu ogólnopolskim
  • Naszą działalność realizujemy poprzez kilka serwisów internetowych, najstarszy z nich to Windykowani.pl – istniejący od dekady
  • Nasza uczciwość w stosunku do klienta zaowocowała tym, że jesteśmy marką polecaną swoim klientom przez pracowników większości banków
  • O naszej firmie przeczytać możesz w prasie ogólnopolskiej (między innymi w kilku numerach Newsweeka) oraz na Onet.pl, a związani z nami specjaliści udzielają wypowiedzi w Polskim Radiu i Telewizji Polskiej 

Jak wyjść z długów w parabankach
zadłużenia

 

  • Nie posługujemy się kupionymi zaświadczeniami o rzetelności i wiarygodności. Na pewno widziałeś takie certyfikaty:

najpopularniejsze certyfikaty wydawane firmom

  • Możesz im wierzyć, ale czy masz pewność dobrej weryfikacji? My idziemy krok dalej, dając Ci do ręki raport z BIG. Sprawdź nas klikając poniżej. Raport otworzy się automatycznie.

Czy podane tu informacje były przydatne?

Oceń nas klikając na gwiazdkę

Średnia ocena 1 / 5. Liczba głosów: 1

Nikt jeszcze nie głosował. Bądź pierwszy!

Zostaw swój komentarz...